W książce „Prawda wyzwolona” stawiam tezę, że upupiono nas, czyli Polaków, i zamknięto w gabinecie krzywych luster. Siedzimy w nim. Jedna ściana to krzywe zwierciadło właśnie upupiania nas jako niesamodzielne dzieci i petryfikowania w uzależnieniu. Druga ściana to krzywe zwierciadło mikromanii, w którym widzimy się jako brzydkie kaczątko. Trzecia ściana to krzywe zwierciadło zbagatelizowanej krzywdy naszej. Czwarta ściana to krzywe zwierciadło wyolbrzymionego zła, które niby uczyniliśmy. Sufit to krzywe zwierciadło sponiewieranego heroizmu, a podłoga to krzywe zwierciadło narcyzmu. Część z nas siedzi wpatrzona w podłogę. Inna część biega polerując lustra i licząc, że w nagrodę siła zewnętrzna zabierze ich z gabinetu. Jeszcze inna próbuje się w tym gabinecie urządzić, patrząc w oczy bliskich, a nie w odbicia w lustrach. I wreszcie ostatnia trzyma w ręku młoteczek, gotowa rozbić lustro za lustrem i pokazać, że bez tych luster to całkiem dobry dom, jedyny, jaki mamy i który musimy razem naprawić.
Książka ta jest zaproszeniem na wyprawę do punktu początkowego pracy przy remoncie naszego wspólnego domu, na spotkanie z wielkimi umysłami, uczestnikami historii i badaczami. Moje rozmowy z 24. takimi osobami, ocierając się o siebie niczym krzemienie, sprawiają, że w czytelniku zaczyna płonąć iskra gotowości stawiania pytań i mierzenia się z informacjami, które przynoszą ważne owoce rozumienia. Nie zadawajcie tych pytań sztucznej inteligencji, kierowani kulturą natychmiastowej satysfakcji oraz apatią w obliczu wysiłku niezbędnego do poszukiwania prawdy czy wrażeniem neutralności, które ta technologia wyzwala. Jej obiektywność jest ułudą, projekcją naszych pragnień rozmowy z Bogiem. Jest to groźny pozór, bowiem jej stosowanie w zastępstwie myślenia oraz samodzielnego dochodzenia do wiedzy może przyczynić się do wyjałowienia naszych umysłów. Ponadto, jeśli przestanie być dla nas istotne rozróżnienie między faktami a zmyśleniem oraz jeśli zaczną nam wystarczać informacje z pamięci roboczej, krótkotrwałej, przechowującej niewielką ilość informacji dotyczących krótkiego czasu i przez krótki czas, to staniemy się idealnymi poddanymi totalitaryzmu.
Rządy obywateli dla dobra ogółu wymagają pamięci długotrwałej i odległej, magazynów pamięci o wielkich pojemnościach w umysłach ludzkich, które osiągnęły mądrość zbudowaną na łączeniu danych w informacje, a tych w wiedzę. W „Prawdzie wyzwolonej” ludzie o mistrzowskich umysłach na moje podstawowe pytanie „Dlaczego Polska znajduje się w aktualnej sytuacji?” odpowiadają, sięgając wieków wstecz i obejmując procesy natury geopolityczno-historycznej, społeczno-psychologicznej, ekonomiczno-rozwojowej, cywilizacyjno-kulturowej, a także ich wieloaspektowe następstwa. Spojrzałam na nie z lotu ptaka, próbując dokonać pewnej syntezy, choć nie była to sprawa prosta wobec faktu różnorodności światopoglądów moich rozmówców (dokładnie tak, jak jest wśród obywateli Rzeczypospolitej Polskiej). Wyniki przedstawiam poniżej.
Prof. Ewa Thompson mówi, że wydarzenia ostatnich stuleci były preludium tego, co jest obecnie, ale kluczowe jest to, że Polacy w okresie, gdy kształtowały się postawy europejskie i zwyczaje polityczne Europy w XIX w., nie mieli własnej państwowości. Zauważa, że Polska ma potężniejszych od siebie sąsiadów, bo agresywnych („potęga często wynika z agresji”), że nie ma tradycji uprawiania dialogu politycznego w taki sposób, w jaki czynią to te potężne państwa, oraz że brakuje jej elit politycznych niechciwych i nieukierunkowanych na wykorzystywanie publicznych stanowisk do prywatnych celów. Prof. Witold Modzelewski zwraca uwagę na naszą uległość i zanik (atrofię) świadomości państwowej. Mówi, że skupieni jesteśmy na przyjmowaniu cudzych wzorców, dostosowywaniu się i powtarzaniu czyichś myśli, a przecież nasze polskie problemy nie są poza granicami Polski w niczyim zainteresowaniu. Zauważa też, że nie doceniamy naszej bardziej odległej przeszłości, na przykład dorobku polskiej myśli państwowej z XIX w. Wskazuje także, że w tym trzydziestoleciu przyłączyliśmy się do cywilizacji schyłkowej. Dr Jan Parys odnotowuje, że w związku z naszym geograficznym położeniem bardzo trudnym zadaniem polskich polityków jest znalezienie takiej koncepcji porządku europejskiego, która nas nie tłamsi, lecz pozwala nam zająć godne miejsce. Podkreśla on nasze problemy z sąsiadami od trzystu lat oraz to, jak trudno w zadanych nam warunkach geopolitycznych wyrwać się z zależności, a następnie utrzymać niezależność. Prof. Tomasz Grzegorz Grosse kładzie nacisk na dwie kwestie. Z jednej strony na naszą wewnętrzną polaryzację, podzielenie polityczne i skłócenie wewnętrzne, które często toczy się o wąskie partykularne interesy, a czego źródła upatruje w naszej kulturze politycznej sięgającej korzeniami I Rzeczypospolitej i silnej jej zależności od mocarstw zewnętrznych. A z drugiej strony akcentuje naszą tendencję do niesamodzielności, nasze przyzwyczajenie do tego, że ktoś za nas czy nami zarządza (patroni geopolityczni), że ktoś za nas podejmuje decyzje nie zawsze dla nas korzystne.
Prof. Stanisław Bieleń rozpatruje sytuację Polski w uwarunkowaniach międzynarodowych i przypomina, co znaczące, że dawnej Rzeczypospolitej w ogóle nie dostrzegano w europejskich mechanizmach równoważenia sił. Ksiądz Antoni Moskal uwypukla problem zdrady w Polsce od XVIII w., która niszczyła i niszczy polską tożsamość narodową oraz zdrady w stosunkach międzynarodowych ze strony naszych sojuszników. Prof. Andrzej Nowak prezentuje obecną sytuację Polski jako kompozyt trzech płaszczyzn: wyborów (naszych i naszych przodków), geografii polityczno-historycznej oraz cywilizacji, do której należymy (łacińskiej, zachodniej), a która jest teraz w kryzysie. Podkreśla, że nie wszystkie nasze wybory były dokonywane w sposób wolny, a czasem dokonywały się pod przymusem wynikającym z nierównowagi sił w naszym położeniu geopolitycznym. Zaznacza, że w naszych głowach istnieje zniewolenie, mentalność postkolonialna wynikająca z bycia przedmiotem kolonizacji imperiów rosyjskiego i niemieckiego. Mecenas Marek Markiewicz aktualną polską rzeczywistość widzi jako skutek położenia pomiędzy dwoma mocarstwami, dla których nie jesteśmy partnerem, działalności warstwy społecznej uprzywilejowanej w czasach PRL-u, która u boku radzieckiego patrona sprawowała władzę, a po 1989 r. nie doznała uszczerbku, oraz systemu Unii Europejskiej, któremu Polska przeszkadza i dlatego musi on Polskę ociosać z jej hardości, tradycji i wiary. Wzmiankuje także historyczną łagodność Polaków, państwo bez stosów, nasze odrębne instytucje i ideały dziś skarłowaciałe. Prof. Wojciech Roszkowski podkreśla, że przeszłość dawniejsza (rozbiory, strata własnego państwa, nieudana walka o wolność, pozostanie w tyle) i średniookresowa (katastrofa drugiej wojny światowej, nie obronienie swojego odzyskanego państwa) skutkują dziś kompleksem niższości większości Polaków. Wpływ na teraźniejszość ma także wykorzenienie większości polskiego społeczeństwa w wyniku powojennych przemieszczeń ludności, rewolucja społeczna komunizmu w postaci wywrócenia elit (likwidacja dawnych elit, upokorzenie i degradacja tych, co przeżyli wojnę, oraz wytworzenie nowych elit spośród ludzi, którzy poszli na współpracę z reżimem), a także trwająca wojna polsko-polska podsycana z zewnątrz.
Prof. Jerzy Żyżyński omawia procesy przechodzenia z gospodarki komunistycznej do gospodarki rynkowej, zauważając utratę bazy kapitałowej, która mogła być punktem wyjścia do zbudowania naprawdę zdrowej, silnej gospodarki. Jan Pospieszalski fundamentów obecnej sytuacji Polski upatruje w historii i położeniu geopolitycznym w „strefie zgniotu” Wchodu i Zachodu bez barier ochronnych w postaci potężnych łańcuchów górskich, czy wielkich akwenów. Podkreśla, że armie, które przechodziły przez polskie ziemie, rujnowały, burzyły, gwałciły, pozostawiając w sercach i umysłach ludzi tu żyjących ślady tragiczne. Prof. Jan Żaryn akcentuje współczesne zagrożenia suwerenności i wojenne Polski oraz cywilizacyjne, w tym antywartości i walka z dziedzictwem. Prof. Maria Szyszkowska podkreśla negatywny wpływ na psychikę Polaków neoliberalizmu ekonomicznego, czyli materializm, rywalizację i konkurencję prowadzące do wrogich stosunków między ludźmi, do zaniku braterstwa. Uważa też, że Polaków cechuje mikromania narodowa, czyli wadliwe poczucie, że jesteśmy rzekomo gorszym narodem niż inne, a także konformizm widoczny w udawaniu poglądów, aby utrzymać swoje stanowiska (marksiści w 1989 r. zaczęli udawać zwolenników poglądów Jana Pawła II, filozofii chrześcijańskiej, poglądów Tomasza z Akwinu, twierdząc, że wcześniej udawali). Zauważa także upowszechnianie się w Polsce pragmatyzmu amerykańskiego pod wpływem amerykanizacji. Prof. Elżbieta Mączyńska wskazuje, że w ocenie pozycji i kondycji społeczno-gospodarczej każdego kraju oraz czynników ją kształtujących niezbędne jest uwzględnianie nie tylko głównych wskaźników ekonomicznych, lecz także kwestii instytucjonalnych i systemowych. Podkreśla, że najczęstszą przyczyną tego, że narody przegrywają, jest funkcjonowanie w nich gospodarczych oraz politycznych instytucji wyzyskujących, a system społeczno-gospodarczy traktuje ona jako całościową konstrukcję – gmach oparty na trzech fundamentach: filarze gospodarczym, społecznym i ekologicznym. I dlatego, pomimo że mamy dobre efekty ilościowe w postaci wzrostu produktu krajowego brutto, zarazem mamy problemy z jakościową stroną tego wzrostu gospodarczego, która jest niesatysfakcjonująca. Zdaniem prof. Jerzego Bralczyka, nasza aktualna sytuacja wynika z globalizacji i sytuacji klimatycznej. Zaznacza, że Polska jest obecnie najbardziej w swojej historii wtopiona w cywilizację europejską i nie może mieć żadnych kompleksów, jeśli chodzi o stosunki z innymi krajami, ponieważ nie jesteśmy uzależnieni od żadnego państwa. Zauważa jednak skłócenie wewnętrzne Polaków.
Prof. Grzegorz Kucharczyk mówi o naszym położeniu międzynarodowym między Rosją a Niemcami oraz o sytuacji wewnętrznej jako wspólnoty narodowej, wspólnoty kulturowej, co ma przełożenie na naszą pozycję międzynarodową. Diagnozuje on zagrożenie dla rozwoju Polski w postaci aktualnego kryzysu demograficznego (inni moi rozmówcy także na to wskazują), oraz nadzieję w tym, że młode pokolenie chce Polski, która się rozwija i jest ambitna (realizuje ambitne projekty rozwojowe). Prof. Zbigniew Lewicki mówi prosto, że jesteśmy tam, gdzie jesteśmy, tak jak każde inne państwo jest tam, gdzie jest. Zdaniem dr Jacka Saryusz-Wolskiego praprzyczyna obecnej sytuacji Polski to rozziew między tym, co bieg historii nam zaoferował w 1989 r., czyli przeniesienie ze Wschodu na Zachód, a tym, że mentalnie społeczeństwo polskie jako całość nie jest do tego przygotowane, że są wielkie pokłady niezrozumienia, kompleksów, że duża część społeczeństwa nie chce uczestniczyć w realizacji naszych aspiracji cywilizacyjno-gospodarczych, ale jest gotowa zaaprobować świat orwellowski, świat odwróconej narracji historycznej i etycznej. Zauważa także głęboki kryzys państwa polskiego. Prof. Antoni Dudek ogniskuje swoją diagnozę na bardzo ostrym konflikcie politycznym w Polsce, który, jak wskazuje, charakteryzuje życie obywatelskie w Polsce od wieków, oraz mówi, że Polacy nie od dziś słyną z kłótliwości, co jest na świecie stereotypowo do nas przypisywane. Ponadto dawaliśmy się rozgrywać przez czynniki zewnętrzne. Zauważa, że aktualny konflikt przybrał już formę toksyczną i niszczy państwo oraz instytucje coraz głębiej, rozprzestrzeniając się na kolejne obszary. Jan Truszczyński uważa, że opłaciło się nam wejście Polski do UE, a ostatnie 20 lat to dobry okres dla Polski pod względem gospodarczym, cywilizacyjnym i społecznym. Jest zdania, że Polska jest w fazie potencjalnego spełnienia swojego mandatu kraju, który ma więcej do powiedzenia i konstruktywnie wpływa na przyszłe losy Europy. Prof. Gertruda Uścińska akcentuje, że dzisiejsza sytuacja Polski jest ściśle uwarunkowana tym, że jesteśmy od 20 lat w Unii Europejskiej oraz że w ciągu minionych 20 lat odnotowaliśmy postęp gospodarczy, społeczny i prawny. Zauważa także, że wynika ona z dalszej i bliższej przeszłości, ze zdarzeń o charakterze globalnym oraz z decyzji ludzi i ich związków, wspólnot, organizacji.
Sędzia Barbara Piwnik wychodząc od złej sytuacji wymiaru sprawiedliwości, od wskazania, że proces psucia postępował i postępuje w nim od wielu lat, zaznacza, że to wpływa na nastroje społeczne, na to, jak funkcjonuje społeczeństwo i na to, że mamy coraz częściej przejawy nieuzasadnionej niczym agresji, że ludzie są podzieleni, skłóceni. Dla każdego obywatela, jak mówi, znaczący jest bowiem sposób funkcjonowania prawa w społeczeństwie oraz to, jak sąd i sędziowie wypełniają swoje obowiązki. Prof. Ryszard Piotrowski podkreśla, że obecna sytuacja Polski w jej pozytywnym aspekcie to fakt, że znaleźliśmy się w niezwykle dla nas korzystnym położeniu polegającym na tym, że mamy niekwestionowane, przynajmniej oficjalnie, granice, że mamy niekwestionowaną konstytucję, że mamy bezpieczeństwo zagwarantowane przez członkostwo w Pakcie Północnoatlantyckim, wsparcie potężnych sojuszników, że jesteśmy częścią Unii Europejskiej i mamy wpływ na decyzje w niej podejmowane, a także perspektywę utrzymania stabilności. Zaś negatywny aspekt obecnej sytuacji wynika z braku naszego przywiązania do reguł prawnych, sporów wewnętrznych oraz nierespektowania konstytucji. Dr Artur Bartoszewicz stoi na stanowisku, że obecny stan polskiego państwa i narodu wynika z deficytu elit i kapitału społecznego oraz podatności społeczeństwa na manipulacje i uczestnictwo w działaniach niemoralnych. Wskazuje, że nie mamy elity rozumianej jako grupa, która chroni, buduje i rozwija państwo oraz naród (dlatego dziś obserwujemy zaawansowaną destrukcję państwa). Zamiast elity, jak zauważa, mamy zaś decydentów pasożytujących na państwie i narodzie, którzy kształtują reguły, odbierając społeczeństwu pewność, nadzieję i skuteczność działania, a pozostawiając ludzi w stanie niespełnienia oraz wpędzając ich w rozdygotanie, niepewność i podziały społeczne, z dehumanizacją drugiej strony politycznej. Moje zaś spojrzenie na to zagadnienie, widoczne w moich wypowiedziach, ogniskuje się na skolonizowaniu naszych umysłów, przeistaczaniu się UE w państwo, a Polski w region tegoż państwa oraz przemianie cywilizacji łacińskiej (zachodniej) w cywilizację (neo)(freudo)marksistowską i ciągłości elit od PRL-u, które dołączyły nas do tej cywilizacji.
Synteza diagnoz wskazywałaby, że negatywne aspekty obecnej sytuacji Polski mają swoje fundamenty w następujących czynnikach: niemoralna klasa polityczna (brak moralnych elit politycznych), rozkład (kryzys) państwa, atrofia świadomości państwowej, potężni sąsiedzi od wschodu i zachodu, brak koncepcji porządku europejskiego nietłamszącego Polski, uległość, tendencja do niesamodzielności, mentalność postkolonialna, mentalność straumatyzowana tragiczną historią, niedocenianie siebie (kompleks niższości, mikromania narodowa), podzielenie polityczne (ostry konflikt), przeistaczanie się UE w państwo, skłócenie wewnętrzne, brak braterstwa (kapitału społecznego), skarłowacenie ideowo-duchowe, brak przywiązania do reguł prawnych, nierespektowanie konstytucji, utrata bazy kapitałowej potrzebnej zdrowej i silnej gospodarce, niesatysfakcjonujące jakościowe efekty wzrostu gospodarczego, kryzys (schyłek) cywilizacji zachodniej (łacińskiej). Pozytywne aspekty wynikają zaś z następujących okoliczności: niekwestionowane granice, niekwestionowana (choć nierespektowana) konstytucja, suwerenność, członkostwo w NATO, członkostwo w UE, wtopienie w cywilizację zachodnioeuropejską, dobre ilościowe wyniki wzrostu gospodarczego, ambitne młode pokolenie, brak współcześnie podstaw do kompleksów. Zarówno negatywne, jak i pozytywne aspekty, które moi rozmówcy dostrzegli, powinny być przedmiotem pogłębionej oceny analitycznej, a zapewne każdy z czytelników ma własną ocenę pozytywności, negatywności wymienionych poszczególnych czynników.
Żyjąc w Polsce, można mieć wrażenie, że prawda dotycząca życia polityczno-ekonomiczno-społeczno-cywilizacyjnego jest dla nas otoczona nie tylko kotarą manipulacji, ideologizacji, niedomówień i kłamstw, ale także mgłą i siatką z drutem kolczastym wytwarzanymi przez tych, którym zależy na tym, aby Polacy byli zdziecinniali, podzieleni i upokorzeni. Sprawia to, że nawet ten, któremu uda się przebyć mgłę, musi potem walczyć z siatką i drutem kolczastym, a jeśli to przetrwa i dotrze do prawdy, to rzadko kto zechce za nim podążyć, wybierając przyjemne siedzenie na kanapie lenistwa umysłowego w otuleniu kotarą manipulacji i w oparach mgły (i może alkoholu, z którego nadmiernym spożywaniem mamy do czynienia w społeczeństwie polskim, czy rozgrzewającego, chociaż banalnego, romansu). Prawda wyzwolona może stać się drzewem życia, którego liście będą służyć leczeniu naszego narodu z traum, zaćmy, mikromanii i braku asertywności, a pozwolą nam skupić się na regeneracji, zdrowiu, prawdzie, pięknie, odpowiedzialności i wolności opartej na cnotach obywatelskich (a nie na swawoli i bezrządzie-anarchii), systematyczności w pracy, stawianiu granic w spokojnym tonie i kontakcie wzrokowym, analizowaniu sukcesów oraz na dojrzałym poczuciu własnej wartości.
We wstępie do „Prawdy wyzwolonej” napisałam, że naprawa naszego domu będzie wytężoną pracą, która musi mieć swój początek. Gdy skończymy, podłogą będzie duma z tego, kim jesteśmy. Sufitem będą skrzydła dodawane nam przez naszych bohaterów. Jedną ścianą będą dorosłość, odpowiedzialność, postawa dorosłego człowieka. Drugą ścianą będą właściwy obraz siebie i poczucie własnej wartości. Trzecią ścianą będzie świadomość i akceptacja krzywd, których doznaliśmy, jako uwolnienie traum i odzyskanie kontroli nad własnym losem, ale nie zapomnienie. Czwartą ścianą będzie racjonalna świadomość własnych win. W ścianach zamontujemy piękne, duże okna dające szeroki i klarowny ogląd świata oraz bezpieczne drzwi pozwalające na wyjście i powrót do naszego domu. Zapraszam do lektury całej książki.
dr Katarzyna Obłąkowska



