Blokada naftowa Zatoki Perskiej najmocniej uderzyła w Chiny, które utraciły już drugie źródło dostaw. To może być kolejny krok w odcinaniu źródeł ropy i gazu wielkiemu konkurentowi Ameryki.
Donald Trump igra z ogniem, przeciągając kryzys irański w nieskończoność. Co chwila zapowiadany jest pokój, podpisanie porozumień, zakończenie blokady Cieśniny Ormuz, ale to wszystko tylko szum medialny. Realnie trwa blokada najważniejszego punktu logistycznego świata, a pewien aspekt tej gry jakoś ucieka obserwatorom w natłoku oświadczeń, wpisów, wahań cen itp. itd. …
To Chiny, najbardziej poszkodowany w tym kryzysie odbiorca ropy, którego problemy zaczęły się już wcześniej – od porwania prezydenta Wenezueli. Po chirurgicznej operacji sił specjalnych 3 stycznia 2025 r. Nicolas Maduro wylądował w Nowym Jorku w kajdankach, by stanąć przed amerykańskim sądem pod wydumanymi zarzutami handlu narkotykami. Pozwoliło to Waszyngtonowi przejąć pełną kontrolę nad największymi złożami ropy na świecie i kontrolować cały handel wenezuelską ropą przez amerykańskie banki i decydować, kto i komu będzie sprzedawał i na co idą dochody. Zaś nielegalny eksport blokuje amerykańska flota na Morzu Karaibskim. Dzięki temu czarne wenezuelskie złoto nie płynie już do Chin, za to ląduje w USA czy w Indiach.
Jednak to nie były znaczące ilości – około czterech procent importu. Ale teraz Donald Trump zajął się największym źródłem ropy dla Chin: Zatoką Perską. Ta wojna – nie-wojna trwa już ponad 100 dni, raz się toczy, raz zamiera, ale jeden element jest stabilny: blokada Cieśniny Ormuz. I to ona właśnie odcina Chinom nie tylko objętą sankcjami irańską ropę, ale większość dostaw z Zatoki Perskiej. A było to ponad 5 milionów baryłek dziennie, czyli prawie połowa całego importu ropy naftowej do Państwa Środka.
Chiny importują 70% potrzebnej im ropy, dlatego odcięcie jej dostaw jest dla nich wyjątkowo groźne. A wojna z Iranem najmocniej uderzyła w ten słaby punkt strategicznych surowców. Z ilości, których zabrakło na globalnym rynku, najwięcej – aż trzy czwarte – zabrakło właśnie Chinom. Ich import ropy skurczył się o jedną trzecią – z 11,7 mln w lutym do 7,8 mln b/d w maju. Żebyśmy mieli wyobrażenie o skali problemu – to ponad 5-krotnie więcej niż zużycie ropy w Polsce. Główny dostawca – Arabia Saudyjska, na razie wywiązuje się ze zobowiązań, ilości eksportowanej ropy prawie się nie zmieniły dzięki rurociągowi do Morza Czerwonego. Iran przez pewien czas również nie zmniejszał eksportu, ale inni dostawcy, jak Irak, Emiraty, Oman czy Kuwejt – praktycznie zaprzestali dostaw.
Sam Iran był oczywiście ważnym dostawcą ropy dla Pekinu, ale było to jedynie 12% importu chińskiego. Dla Iranu Chiny były strategicznym odbiorcą – 80% całej produkcji irańskiej ropy, podlegającej amerykańskim restrykcjom, szmuglowano tam, dlatego śladu w oficjalnych statystykach nie było żadnych.
Zablokowanie Cieśniny zadało Chinom odczuwalny cios, najważniejsze chińskie źródła zaopatrzenia zostały skutecznie zablokowane. A zastąpić tę ropę nie jest wcale łatwo, wszyscy na nią teraz wręcz polują. Nawet ropa rosyjska, której cenę wcześniej obniżano i o 20 USD/b, by zneutralizować amerykańskie sankcje, teraz sprzedaje się jak świeże bułeczki. Bez żadnych upustów, i na dodatek uwolniona od sankcji. Co dziwne – jej eksport do Chin także spadł, prawie o połowę. Ale Chińczycy żądali dużych zniżek, więc teraz mogli zostać przelicytowani przez innych odbiorców.
Blokada Cieśniny Ormuz pozbawia Chiny także dużych ilości LNG. Przez Cieśninę przechodzi prawie jedna trzecia importowanego gazu skroplonego, przede wszystkim z Kataru. Jednak gaz ziemny odgrywa niewielką rolę w miksie energetycznym Państwa Środka (9% udziału w źródłach energii). Ropa jest kluczowym surowcem, który będzie decydował o chińskim rozwoju.
Dotychczasowe działania Donalda Trumpa zaczynają się układać w pewną spójną całość. Właśnie energetyczną i skierowaną przeciwko Państwu Środka. Nie bez przyczyny przecież najgłośniejszą strategią amerykańskiego prezydenta jest „Dominacja Energetyczna”. Ale niech się zbierze trochę więcej poszlak…
Andrzej Szczęśniak
Myśl Polska, nr 25-26 (21-28.06.2026)



