Poniżej publikujemy list Pani Marii Gordziejko, która jako dziecko wraz z tysiącami innych Polaków trafiła do Iranu, a następnie do Libanu.
Urodzona w 1931 roku Pani Maria od 1947 roku mieszka w Warszawie.
Warszawa, 1 kwietnia 2026.
W związku z zaistniałym konfliktem na Bliskim Wschodzie, a właściwie agresją Izraela i USA na Iran, warto pamiętać o tych, którzy w czasie Il wojny światowej podali przyjazną i bezinteresowną dłoń Polakom wygnanym z domów i deportowanym na Sybir.
Krajem tym który ich przyjął był Iran, wówczas mówiliśmy Persja. Wśród nielicznych żyjących jeszcze osób przygarniętych na gościnnej ziemi dalekiego egzotycznego kraju, byłam ja i moje dwie siostry. Generał Anders uratował od niechybnej śmierci około 130 tys. Polaków. On jak Mojżesz, wyprowadził z nieludzkiej ziemi, z domu niewoli, czerwonego piekła, do ziemi obiecanej… raju, którym był Iran.
Okazał się on dla nas oazą spokoju, ciepła i gościnności. Wsród 130 tys. osób było ok. 80 tys. żołnierzy polskich pod dowództwem gen. Andersa. W gronie tych żołnierzy – którzy przez Iran znaleźli się później w Palestynie, było około 4 tys. żołnierzy – obywateli polskich narodowości żydowskiej. Zdezerterowali oni z wojska i wchłonęła ich żydowska diaspora w Palestynie. Bez konsekwencji wojennych, które w tych okolicznościach podlegałyby karze śmierci za dezercję.
W gronie 40 tys. cywilów, którzy znaleźli się na terenie Iranu, było ok. 20 tys. rodzin wojskowych i 20 tys. sierot i półsierot – wsród nich byłam ja. A pomiędzy tymi sierotami ok. 800 dzieci – obywateli polskich, narodowości żydowskiej tzw. „dzieci Teheranu”. Na ich życzenie po wielu trudnościach dotarli do Palestyny i również wchłonęła ich tam diaspora żydowska.
Ze względu na najbardziej sprzyjające warunki klimatyczne panujące w Isfahanie, to tam skierowano ok. 3 tys. sierot, tych najbardziej wynędzniałych i wymagających specjalnych warunków, aby mogli dojść do zdrowia. W Isfahanie znaleźli oni oazę spokoju, swoją drugą ojczyznę. To piękne, egzotyczne miasto – którego dziedzictwo narodowe, zostało uszkodzone przez obecną militarną agresję USA i Izraela – oraz życzliwi ludzie do dziś dbający o polskie cmentarze naszych przodków pochowanych na irańskiej ziemi, do końca w naszych sercach, pozostaną najpiękniejszym wspomnieniem naszego dzieciństwa i o tym nigdy nie możemy zapomnieć.
W obecnym konflikcie, musimy pamiętać o życzliwości kraju, który okazał nam pomoc, gdy nasi Ojcowie i Bracia walczyli na froncie o wolność naszą i waszą, ginąc dla Polski. Gdy w tym czasie nasi pseudo-przyjaciele sprzedali nas w Jałcie i w Teheranie. Nasza sympatia i solidarność z irańskim narodem pozostaje niezachwiana.
Maria Gordziejko



