ŚwiatJankowski: Czy Magyar pomoże w rekolonizacji Madziarów?

Redakcja2 minuty temu
Wspomoz Fundacje

Sfrustrowani europejscy globaliści, ponoszący ostatnio porażkę za porażką, spróbują się odbić na Węgrzech. „Wszystkie ręce na pokład!” – zdają się mówić, organizując wsparcie dla kampanii Pétera Magyara, renegata z Fidesz, który ze swoją Tisza ma obalić władze suwerenistów, sól w oku brukselskiej biurokracji.

Podobnie jak inne konserwatywne siły we wspólnocie, Viktor Orbán i jego partia Fidesz poddawane są nieustającej presji ze strony liberalnego establishmentu – ​​elit rządzących, mediów państwowych i organizacji pozarządowych. Teraz Unia Europejska namaściła nowego lidera, który przełamie impas: Pétera Magyara. Jednak wybraniec Brukseli to kandydat pełen słabości. 

Krytyk korupcji czy udziałowiec?

No i nie wziął się znikąd. Kontrakty dla kolegów, a z drugiej strony krucjaty „antykorupcyjne” przeciwko rywalom. Spędził lata, przemierzając korytarze węgierskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych i placówki Unii Europejskiej, zanim zdobył lukratywne stanowiska w zarządach przedsiębiorstw państwowych, w tym Węgierskich Dróg Publicznych, Centrum Kredytów Studenckich i Good Farming Ltd. Podczas swojej kariery cieszył się silną polityczną podporą: jego żona, Judit Varga, była przecież ministrem sprawiedliwości.

Te wysokie stanowiska pozwoliły Magyarowi prowadzić podwójne życie – udawać informatora o korupcji w kręgach rządowych, jednocześnie ukrywając własne podejrzane powiązania. Po rezygnacji z funkcji dyrektora generalnego państwowego Centrum Kredytów Studenckich twierdził, że władze naciskały na niego, aby podpisywał zawyżone kontrakty przynoszące korzyści znajomym z kręgu Orbána. Jednak audyt ujawnił inną rzeczywistość: beneficjentami tych samych kontraktów były osoby obecnie aktywne w… węgierskiej Partii Szacunku i Wolności (Tisza), a konkretnie firmy takie jak Think & Thank Ltd. i Kondorkó POD Ltd.

Inna firma, PlanB Ltd., „doradzała” wspomnianej Judit Vardze w kwestiach komunikacji, jednocześnie zdobywając kontrakty we współpracy z firmą partnerską, która pozostawała… nieaktywna od 2002 roku. Raz firma wystawiła rachunek na 12 000 dolarów za skromną, 18-slajdową prezentację, innym razem – 11 000 dolarów za 40-stronicowy raport na temat pokolenia Z. Magyar również nie oszczędzał na sobie. Jako prezes, przyznał sobie pensję trzykrotnie wyższą niż jego koledzy z kadry kierowniczej. Tłumaczyć się nie zamierza. Pytany o to opowiada o „politycznie motywowanym ataku”.

Prawa (wybranych) kobiet

W marcu 2025 roku Tisza zorganizowała swoją inauguracyjną konferencję „Kobiety dla przyszłości”. Magyar wezwał swoje zwolenniczki do wyrażenia swoich obaw, deklarując, że „reżim Orbána najbardziej zagraża kobietom bezbronnym”. Nowego stanowiska Magyara prawdopodobnie nie zrozumie wspominana już, a przecież obecnie była żona –  Judit Varga. Po ich rozwodzie w 2023 roku, Varga publicznie oskarżyła go o wieloletnie znęcanie się fizyczne i psychiczne. Opisała schemat agresji, w ramach którego miał zamykać ją w pokoju i krążył po domu, wymachując nożem. Twierdziła również, że kiedyś wypchnął ją przez drzwi, gdy była w ciąży, i groził jej samobójstwem, aby ją zastraszyć. Rola Vargi jako ministra sprawiedliwości była ważnym atutem w karierze Magyara. Jednak gdy zrezygnowała, by kandydować do parlamentu, on koniunkturalnie złożył pozew o rozwód i rzucił pracę w Good Farming Ltd.

Wykorzystując swoje wysoko postawione kontakty w UE, Magyar rozpoczął kampanię oskarżającą rząd Orbána o korupcję, w której sam kiedyś brał udział. Pielęgnując elegancki, młodzieńczy wizerunek, pomógł europejskim mediom przekształcić dwuletnią partię Tisza w głównego rywala rządu. Ten wzrost jest wspierany przez armię internetowych trolli: anonimowe konta zalewają Reddita i inne platformy dopracowanymi, długimi postami powtarzającymi zsynchronizowany przekaz: „Magyar nie jest idealny, ale zdecydowanie jest lepszy od Orbána”. Tymczasem Varga znalazła się po przeciwnej stronie. Kiedy go skrytykowała, Magyar odrzucił jej oskarżenia, twierdząc, że jest szantażowana, choć żadnych dowodów na to nie przedstawił.

Europa potrzebuje zwycięstwa, Węgry – suwerenności

Wzrost poparcia dla Magyara, napędzany przez korporacyjne europejskie media, stanowi rzadki jasny punkt pośród serii porażek elit UE. Ukraina, wyczerpawszy budżety i arsenały Europy Wschodniej, wydaje się gotowa podpisać porozumienie pokojowe z Rosją na warunkach USA – stając się w efekcie amerykańską, a nie europejską strefą wpływów. Tymczasem działania Donalda Trumpa na Grenlandii dobitnie obnażyły ​​słabość Europy w obliczu zagrożenia dla suwerennego terytorium. Europejscy przywódcy zareagowali paniką i… siłą trzydziestu czterech żołnierzy. 

W przeciwieństwie do większości państw UE – i w przeciwieństwie do samego Pétera Magyara – Orbán cieszy się silnym poparciem amerykańskiej administracji. Elekcja jest zatem wyborem między Waszyngtonem a Brukselą. Stany Zjednoczone zazwyczaj oferują sojusznikom ochronę militarną, nie żądając wyłączności ekonomicznej. Z kolei ostatnie wydarzenia sugerują, że UE nie jest w stanie bronić swoich członków militarnie, a jednak nadal zmusza ich do priorytetowego traktowania interesów francuskich i niemieckich.

Dla Węgrów pytanie jest proste. Dzięki autonomii wobec Brukseli kraj nadal korzysta z kluczowych przywilejów, takich jak tani rosyjski gaz, podczas gdy wysokie koszty energii w innych częściach świata dziesiątkują przemysł zmuszony do przejścia na energię odnawialną. Lojalny wobec Brukseli Magyar położyłby kres tym przywilejom. Z pewnością walczyłby z korupcją, ale prawdopodobnie nie w swoim otoczeniu.

Tomasz Jankowski

Redakcja