Opinie„Główny” ideolog Putina?

Redakcja5 miesięcy temu
Wspomoz Fundacje

Reakcje w Polsce związane z zamachem na córkę ideologa Aleksandra Dugina pokazują w jak szerokim zakresie, nie tylko wśród komentatorów na portalach społecznościowych, ale i poważnych, wydawałoby się, mediach, dominuje bądź ignorancja w sprawach Rosji, bądź ciągoty propagandowe.

Daria Dugina w sensie politycznym była nikim. Zginęła, bo była córką swojego ojca. Bez względu na to czy zamachowcy chcieli dosięgnąć właśnie ją (mało prawdopodobne), czy jej ojca, który po prostu wybrał tej nocy inny samochód.

Aleksandr Gielewicz Dugin nigdy nie był „głównym ideologiem Kremla”, „mózgiem Putina”. Sformułowania te, jakie widziałem w Gazeta Wyborcza, TVN24 czy Rzeczpospolita nie mają wiele wspólnego z realiami i obrazują jedynie poziom ignorancji dziennikarzy lub ich pogoń za clickbaitem.

Choć Dugin wywodził się ze eszelonów radzieckiej elity (ojciec generał GRU) już za młodu w latach 80 intelektualnie zawędrował na najskrajniejszą prawicę – począwszy od Nowej Prawicy w stylu de Benoista po Tradycjonalizm Integralny Evoli i Guenona. Tradycjonalizm Integralny jest ideologią najbardziej reakcyjną jaką można sobie wyobrazić, sugerującą, że zepsucie świata zachodniego nastąpiło najpóźniej w starożytnej Grecji i Rzymie.

Dugin dołożył jednak do niej zainteresowanie relacją władzy i przestrzeni – geopolityką. To właśnie geopolityka stała się tą płaszczyzną aktywności Dugina, która uczyniła go jakkolwiek rozpoznawalnym w Rosji i poza nią. Stało się tak dlatego, że ideologicznej próżni po upadku komunizmu, geopolityka zaczęła pełnić w Rosji rolę ersatzu ideologii. Tyle, że to właśnie różni Dugina, od rosyjskich elit, których częścią nigdy się nie stał. Dla niego metoda geopolityczna, rozpoznania i walki o władzę w przestrzeni ma być narzędziem rozszerzania panowania radykalnych idei. Dla elit władza często stawała się celem samym w sobie.

W latach 80 działał w stowarzyszeniu „Pamięć” – pierwszej otwarcie nacjonalistycznej, rosyjskiej organizacji w ZSRR. W latach 90. Dugin zmienił akcenty i znalazł się wśród założycieli Partii Narodowo-Bolszewickiej pod wodzą enfant terrible rosyjskiej kultury pisarza Eduarda Limonowa. Dla Limonowa partia była tyleż polityką, co radykalnym happeningiem artystycznym, a kontestacja ruch i kontestacja wartością samą w sobie. Dugina to nie interesowało. Interesowała go władza, więc w 1998 rozstał się z „nacbolami”, którzy pozostali na ścieżce radykalnej opozycji. Dugin po odejściu od narodowych-bolszewików próbował uprawiać gramscianizm z prawa – ATakować na poziomie metapolitycznym, nie politycznym, na poziomie ideowego wpływu na te elity jakie Rosja rządzą, zamiast prób ich wygryzania i zastępowania.

Dugin nie osiągnął sukcesu. Do 24 lutego 2022 roku według Dugina Władimir Putin i jego obóz był swoistym dla Rosji obozem zapadników, autorytarnych liberałów, oligarchii peryferyjnego kapitalizmu, który nie chciał Zachodu niszczyć, lecz zbudować z nim koncert mocarstw z równorzędną rolą Rosji. Dugin takim stanowiskiem pogardzał. Jednak w ramach swojej strategii intelektualnej dywersji w elicie ważył starannie swoją krytykę.

Nie śmiał atakować Putina. Ukuł termin „szóstej kolumny”, czyli rzekomej zbyt prozachodniej frakcji w elicie, sabotującej politykę dobrego cara. Gdy Putin i jego otoczenie stworzyli eksportowy think-tank Klub Wałdajski promujący opisaną ideę, Dugin kontestował produkowane w nim narrację i jego intelektualistów. Usiłował, wspólnie A. Prochanowem, animować alternatywę w postaci Klubu Izborskiego. W 2014 roku Dugin nie potrafił dostatecznie powściągnąć krytyki elity rządzącej za, w jego opinii, zbyt kunktatorską i ograniczoną politykę wobec Ukrainy.

W efekcie został w praktyce usunięty ze stanowiska pracy na moskiewskim Uniwersytecie im. Łomonosowa. Podsumowując: do agresji Rosji na Ukrainę Putin usiłował być Piotrem Wielkim, modernizującym Rosję w taki sposób, by nie naruszyć autorytarnej władzy tej elity, na której czele stoi. Dugin zawsze chciał Rosji będącej antytezą zachodniej modernizacji, Rosji Iwana Groźnego.

Jednak w ostatnich latach Dugin też zmieniał swoją narrację. Otworzył się mocno na określone kręgi zachodnie. Zaczął poszukiwać partnerów wśród trumpistów w USA, czy niektórych środowiskach w Europie Zachodniej. Podobnie było ze stosunkiem Dugina do Polski, który wahał się od deklaracji, że nie widzi dla niej miejsca na mapie (1998 rok) do wzywania Polaków do przyjęcia roli „mocarstwa regionalnego” i elementu osi przeciw liberalnym globalistom (2019).

Kim jest więc Aleksandr Dugin?

Wyznawcą radykalnych do ekstremum idei, które próbuje przekładać na język słabo pasującego do nich modus operandi kremlowskich czynowników. Sprawnym publicystą funkcjonującym na obrzeżach systemu, eksportowym straszakiem, a nie „mózgiem Putina”. Jeśli Rosja prowadzi dziś wojnę z Ukrainą i zrywa z Zachodem w wielkim konfrontacji z nim, to stało się tak raczej ze względu na sprzeczności i błędy w założeniach i realizacji polityki obozu putinowskiego, a nie pod wpływem idei Dugina. Z tych względów nie sądzę, by zamach na córkę Dugina (którego celem był prawdopodobnie ojciec) był elementem machinacji rosyjskich kręgów rządzących. Dugin nie jest dla Rosjan i systemu osobą tak znaczącą jak Kirow, by odpalać eskalację wojny z Ukrainą czy wewnętrzne czystki.

Krystian Kamiński

Autor jest posłem na Sejm RP z listy Konfederacji

Przedruk: za profilem fb

Redakcja