UncategorizedZniesławianie Agnieszki Piwar. Będzie proces za „moskiewską najmitkę”

Redakcja6 miesięcy temu
Wspomoz Fundacje

Niech to będzie ostrzeżenie dla wszystkich, którym się wydaje, że mogą mnie bezkarnie pomawiać i zniesławiać. Wytoczyłam proces A.R., za to, że na Facebooku napisała o mnie takie oto słowa: «Obejrzałam profil w internecie – regularnie opłacana moskiewska najmitka».

Prywatny akt oskarżenia o przestępstwo zniesławienia przeciwko A.R. trafił do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie; sprawa ma już nadaną sygnaturę.
A.R. zniesławiła mnie po tym, jak otrzymałam jako dziennikarka „Myśli Polskiej” akredytację prasową na Białoruś, którą wraz z moim wizerunkiem udostępniła ona na swoim profilu podpisując m.in. ww. słowami. Dodatkowo pod jej postem dokonał się na mnie swoisty lincz w wykonaniu m.in. innych dziennikarzy.

Mój adwokat proponował A.R. polubowne załatwienie sprawy, tj. otrzymała ona pismo z propozycją przeproszenia mnie za zniesławienie oraz wpłacenia symbolicznego zadośćuczynienia na Fundację im. Brata Alberta. A.R. tego nie zrobiła. Co więcej, po otrzymaniu tamtego pisma opublikowała kolejny post na Facebooku, który sprowokował kolejny lincz na mojej osobie.

Kiedy sprawa wreszcie trafiła do sądu A.R. znowu opublikowała post, pod którym rozpoczął się kolejny zmasowany atak na moją osobę. Jeden z komentujących okazał się całkiem sensowny i zwrócił A.R. uwagę, że na tezy „regularnie opłacaną moskiewską najmitką” trzeba mieć kwity. A.R. odpisała: „No co? Myśli Pan że pracuje za darmo?”.

Owszem, tak się właśnie składa, że jeśli chodzi o moją pracę dziennikarską jest ona non profit, tj. robię to nieodpłatnie oraz dla idei, natomiast utrzymuję się z zupełnie innej pracy. Czyżby A.R. nie mieściło się w głowie, że można być dziennikarzem, którego NIKT NIE OPŁACA?

Tak, jestem idealistką i społecznikiem. Książkę „Widziane z Moskwy” napisałam za darmo, filmy o Rajdzie Katyńskim nakręciłam za darmo, moje reportaże piszę za darmo, wywiady przeprowadzam za darmo. Poświęcam na to cały swój wolny czas. I bardzo żałuję, że mam tego czasu tak mało, bo chciałabym pisać częściej i więcej.

Tymczasem za to, że jestem idealistką w moim państwie od lat spotykają mnie szykany. Jestem okrutnie pomawiana tylko dlatego, że mam inne spojrzenie na Rosję czy Białoruś, tj. szukam dialogu z tymi państwami, gdyż nie chcę z nimi wojny. Doskonale znam gorzki smak ostracyzmu. Jestem wykluczona jako dziennikarka, obrzydliwie szkalowana przez innych dziennikarzy i publicystów – także tych, których znam osobiście lub mam wśród znajomych na Facebooku. Na mieście mówią mi oni czasem „cześć” albo „dzień dobry” sztucznie się przy tym uśmiechając. Czyżby nie byli świadomi tego, że wiem, iż za plecami paskudnie mnie obgadują i wrzucają do wora „ruskich agentów”?

A.R. w okrucieństwie przebiła wszystkich, gdyż jako bardzo rozpoznawalna osoba publiczna sprowadziła na mnie dodatkowe szykany.

Kiedy mój adwokat wniesie o jawne rozpoznanie sprawy, będę mogła podać więcej szczegółów (rozprawy w sprawach o zniesławienie/pomówienie są niejawne) i zaprosić Państwa na proces jako publiczność. Już teraz zapraszam wszystkich zainteresowanych, którzy chcą posłuchać o szczegółach mojego zaangażowania dziennikarskiego. Nie mam nic do ukrycia, także w kwestii mojego dziennikarskiego wyjazdu na Białoruś, który tak zdenerwował A.R. Ale to nie ja się muszę tłumaczyć. To oskarżona A.R. musi przed sądem udowodnić, że to co o mnie napisała jest prawdą, tj. ma przedstawić dowody. Wiem, że tego nie zrobi, ponieważ jestem dziennikarką-wolontariuszką, a nie żadną opłacaną najmitką.

Agnieszka Piwar

Redakcja