FelietonyGospodarkaModzelewski; „Podziękujmy rusofobom za drogi gaz”

Redakcja4 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

W 2022 roku najważniejszym wydarzeniem jest i pozostanie wysoka inflacja a przede wszystkim podwyżki cen gazu ziemnego: od kilkudziesięciu do nawet kilkuset procent. Inflacja „pocovidowa” mogłoby się już skończyć – szybko wydaliśmy pieniądze pochodzące z tzw. tarcz akceptując również wyższe ceny: często przecież kupowano również rzeczy obiektywnie zbędne (kto szybko wydaje – ten dwa razy płaci).

Pojawiły się jednak szokujące podwyżki gazu ziemnego o kilkaset procent na rynkach światowych: dwaj główni dostawcy – Rosja i Arabia Saudyjska chyba dogadały się w tej sprawie a reszta dostawców przyłączyła się do tego duetu. Drastyczny wzrost cen pozostałych surowców energetycznych (w tym węgla!) stał się faktem, co zwiększyło skutek inflacyjny, ale to są tzw. czynniki importowane.

Jak dotąd wszyscy boją się zadać pytanie o związek przyczynowo skutkowy między naszą pożal się Boże polityką międzynarodową a drastycznym wzrostem cen gazu, czyli najważniejszym i najkosztowniejszym dla większości obywateli wydarzeniem tego roku.

Od lat jesteśmy bez przerwy maltretowani pełnym pogardy jazgotem antyrosyjskim. W żadnym znanym mi kraju nikt (ani władza, ani „wolne media”) nie odgrywają na co dzień z taką konsekwencją spektaklu strachu i nienawiści. Władze rosyjskie są wyłącznie „dyktaturą” lub „reżimem”, którym przypisuje się wszystkie możliwe bezeceństwa i podłości. Na swoją miarę wszystkie dotychczasowe rządy polskie starały się zaszkodzić interesom rosyjskim, blokując nawet jedyne racjonalne posunięcie ze strony Unii Europejskiej wobec szybkiej ewakuacji „amerykańskiego protektoratu”, czyli podjęcia bezpośredniego dialogu: UE-Rosja. Owo blokowanie było mądre czy głupie? Podobnych małych i większych aktów wrogości wobec Rosji jest i będzie więcej, czego najlepszym przykładem jest nasza wrogość wobec Nord Stream  2.

Jak mówi stare mądre przysłowie (trudno je znaleźć w Internecie): „kto sieje wiatr ten zbiera burzę”. Czy podwyżki cen gazu są rewanżem również za naszą wrogość? Przepraszam: nie „naszą”, lecz części klasy politycznej i „wolnych mediów”, które od lat promują wszystkich rusofobów (każdego, kto się zgłosi) i podżegaczy wojennych. Kiedyś zapewne dowiemy się czy nowy kartel cenowy i jego decyzje były również reakcją na naszą polską wrogość, czy też jest to wynikiem cichej zmowy rosyjsko-niemieckiej, bo ci ostatni prawdopodobnie chcą być „zmuszeni” do ostatecznego uruchomienia Nord Stream 2: oni są realistami i cenią tę postawę. Można przy okazji okpić polskich podżegaczy, bo od 2023 Polska nie ma już umowy z Rosją na dostawę gazu (z własnej woli) a jedyna norweska alternatywa przesyłowa w każdej chwili może być (oczywiście przez przypadek) zablokowana. Czyli w roku wyborczym nielubianego w Starej Europie „pisowskiego rządu” spadnie na naszych obywateli kolejny kataklizm cenowy. Czyli będzie WIELKI RESET, ale zupełnie po innej stronie.

Sprawdza się nie po raz pierwszy stary polski scenariusz: za błędy władzy (w tym również czwartej) płacą zwykli ludzie. Przeżyliśmy to nie raz. Za głupotę rządów sanacyjnych przypłaciliśmy klęską militarną roku 1939 i okupacją (niemiecką) do 1945 roku. Musimy więc zmienić sposób definiowania podstawowych pojęć: interes polski należy utożsamiać z dobrem większości „zwykłych” obywateli, a nie z komfortem lub zadowoleniem klasy politycznej. Gdyby sanacja „przegrała” a nie „wygrała” z polskim społeczeństwem w 1926 roku, być może prowadzona później w interesie obywateli polityka uchroniłaby nas (i ową klikę) przed klęską 1939 roku, która była również katastrofą dla (prawie) wszystkich obywateli naszego kraju. Nie należy utożsamiać porażek klasy politycznej z klęską obywateli, „ich” przegrane mogą być nawet naszym zwycięstwem.

Witold Modzelewski

Redakcja