AktualnościJak Łukaszenka walczy z psychozą

Redakcja2 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

19 października w Pałacu Niepodległości w Mińsku odbyła się narada prezydenta Aleksandra Łukaszenki z członkami rządu, gubernatorami obwodów i specjalistami nt. sytuacji epidemiologicznej i działań podejmowanych w celu przeciwdziałania rozprzestrzeniania się zakażenia koronawirusem. Wydarzenie jest godne odnotowania, gdyż – w porównaniu do innych państw w Europie i na świecie – na Białorusi wygrywa zdrowy rozsądek. Jak podała agencja BiełTA, Łukaszenka podkreślił, że zwołał spotkanie, aby dokładnie omówić kwestie leczenia ludzi, a nie, jak mówią, walki z COVID-19.

Wydarzenie – zarejestrowane i udostępnione w internecie – może być odebrane jako swoisty teatr, choć moim zdaniem całkiem uroczy, a momentami dość zabawy. Oto bowiem, silny przywódca odkrywa, że niektórzy jego podwładni, wbrew obowiązującemu prawu, wprowadzili irracjonalny reżim maskowy (taki na wzór innych państw). W świetle kamer odpowiedzialny za obostrzenia minister został publicznie zrugany, a dosadnych uwag Łukaszenki wysłuchał pokornie stojąc na baczność. Przedstawienie z udziałem białoruskiego przywódcy zapisze się w historii jako symbol walki z totalną psychozą. Oczywiście z nutką ironii, wszak oficjalnie oberwało się białoruskim urzędnikom, a de facto odczytać to można jako przytyk do tego, co rozpętało się na świecie. Ot, taki oryginalny sposób, by stawić opór globalnemu szaleństwu.

Agencja BiełTA przekazała, że na początku spotkania Aleksander Łukaszenka skierował pytanie do ministra zdrowia Dmitrija Pinewicza: „Jak rozumiem, Dmitrij Leonidowicz, czy wszyscy zdrowi ludzie są tutaj obecni na sali?”

Po otrzymaniu odpowiedzi twierdzącej przywódca Białorusi zadał kolejne pytanie: „Czy przed spotkaniem z prezydentem poddał pan ich kwarantannie, czy robił pan testy PCR?”

Tym razem odpowiedź ministra była negatywna.

„Jak to jest, przyszedłeś do głowy państwa, do prezydenta (a on jest jedyny na Białorusi) i nie sprawdziłeś obecnych tutaj? Jaki jest ten stosunek do tego, do czego mnie ciągle przekonujecie?” – dopytywał Łukaszenka. Po czym okazało się, że przywódca Białorusi poddał sprawdzianowi swojego ministra, gdyż dodał: „Nie bez powodu zadałem ci to pytanie, Dmitrij Leonidowicz. Postąpiłeś słusznie. Ponieważ nie jest to akceptowane w naszym kraju. Chociaż ludzie na całym świecie nie przychodzą do prezydenta bez kwarantanny.”

W dalszej części wypowiedzi Łukaszenka przypomniał, że przez cały okres pandemii, ani jedna osoba, która przyszła z nim na spotkanie nie została zapytana czy była szczepiona i czy miała testy PCR. Potwierdzam! 9 sierpnia br. jako dziennikarka „Myśli Polskiej” uczestniczyłam w Mińsku w Wielkiej Rozmowie z Prezydentem. Nikt wtedy nie pytał mnie o szczepionkę, ani o testy na koronawirusa. Co więcej, do Pałacu Niepodległości zostałam wpuszczona bez maski i nikt nie robił mi z tego powodu problemów.

Tymczasem Łukaszenka dowiedział się, że w jego państwie niektórzy urzędnicy wdrożyli coś na wzór „terroru maseczkowego”. Bardzo się tym oburzył i wytknął winowajcom, że skoro do prezydenta można swobodnie przyjść bez maski, to jakim prawem podnieśli wrzawę w całym kraju i zmobilizowali milicję do egzekwowania maskowego reżimu, nie oszczędzając nawet kobiet. W związku z tym przywódca Białorusi zwrócił się do szefa MSW: „Ostrzegałem. Nie masz nic do roboty? Dlaczego łamiesz prawo? Nie mamy takiego prawa”. Po czym zapytał: „Z kim ty pogrywasz?”.

Łukaszenka podkreślił, że w kwestii masek na Białorusi jest pełna swoboda. Podał przykład, że część specjalistów przyszła na spotkanie do Pałacu Niepodległości w maskach. „To jest ich prawo. Nikogo nie zmuszam. Tertel [szef KGB] przychodzi do mnie – nigdy nie zakłada maski. Bóg jest z nim.” Po czym prezydent zwrócił uwagę na coś bardzo istotnego, a mianowicie – bycie odpowiedzialnym. Odpowiedzialny człowiek, jeśli zachoruje, po prostu nie przyjdzie do prezydenta. Łukaszenka podkreślił, że tak powinien postępować każdy obywatel Białorusi. Co to oznacza? Otóż prezydent Łukaszenka woli tutaj zaufać Białorusinom, oprzeć się na ich samodyscyplinie i kontroli, niż stosować przymus. I pomyśleć, że w Polsce i na świecie do noszenia masek, tak na wszelki wypadek, zmusza się zdrowych ludzi (sic!).

Tak więc przywódca Białorusi zrugał urzędnika odpowiedzialnego za karanie ludzi bez masek, i podkreślił, że nie miał do tego prawa. Jednocześnie zwrócił uwagę na fakt, że organy ścigania nie robią wystarczająco dużo w innych sprawach, które bezpośrednio leżą w ich sferze odpowiedzialności. Jako przykład podał proceder z obwodu homelskiego, gdzie pod osłoną nocy zabijane są krowy i nielegalnie sprzedawane na mięso do Rosji. Łukaszenka zagroził konsekwencjami, jeśli odpowiedzialna za to szumowina nie zostanie złapana w ciągu dwóch tygodni.

Do prezydenta Białorusi dotarły także wieści, że tu i ówdzie doszło do przymusu szczepionkowego. Reakcja w tej kwestii również była stanowcza i zdecydowana.

Aleksander Łukaszenka wyjaśnił jednak, że osobiście nie jest przeciwny osobom noszącym maski i zaszczepionym, ale przede wszystkim należy zwrócić uwagę na kwestie leczenia ludzi. I właśnie sprawa dot. leczenia chorych na COVID-19 była głównym punktem spotkania prezydenta z podległymi mu urzędnikami. Jak podkreślono, to właśnie skuteczna profilaktyka zdrowotna może zminimalizować problem. Co znamienne, białoruski przywódca przestrzegał, by nie prowadzić krętej i przestarzałej polityki, bo inaczej dojdzie do zamieszek jak w Europie. Dodał, że nie jest przeciwny szczepieniom, ale sprzeciwia się przymusowi oraz nie popiera kupowania zdrowia, tj. zachęcania do zaszczepienia jakimiś nagrodami.

Ludzie totalnie zmanipulowani przez medialną propagandę, mogą odczytać zachowanie prezydenta Białorusi jako skrajnie nieodpowiedzialne. Oto bowiem na spotkanie z głową państwa można przyjść bez maski, bez szczepienia, bez paszportu covidowego, bez testu PCR, bez odbycia kwarantanny. Tymczasem ludzie myślący samodzielnie i korzystający z rzetelnych opracowań naukowych, mają świadomość, że pod pretekstem wirusa (wirusy towarzyszą ludzkości od zawsze), nie można dać się zniewolić. Oto mamy przykład przywódcy, który nie ugiął się pod globalnymi naciskami, nie drży jak skończony tchórz o własne zdrowie i życie (przecież choroby i śmierć towarzyszą ludzkości od zawsze), a skoro on się nie boi, to psychoza strachu nie rozlewa się na całe społeczeństwo. W ten sposób społeczeństwo ma większe szanse pozostać zdrowe na umyśle i duszy, a tym samym być odporniejsze na wszelkie wirusy, którym łatwiej atakować zestresowane organizmy.

Jak wiadomo, przysłowia są mądrością narodów, a jedno z nich głosi, że «ryba psuje się od głowy». Biada tym państwom, których przywódcy ugięli się przed globalnym terrorem wywołanym pod pretekstem wirusa.

Agnieszka Piwar
Źródło: BiełTA

Redakcja