PublicystykaStłumiony głos ludowego buntu

Redakcja3 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

Samoobrona jako jedyny w swoim rodzaju fenomen na polskiej scenie politycznej – partia powstała na gruncie społecznego protestu i rozczarowania wynikami realizowanej po 1989 roku transformacji ustrojowej, a w szczególności jej społecznymi i gospodarczymi kosztami, nie była formacją o charakterze antysystemowym. Wyrażała wielokrotnie swoją akceptację dla demokratycznych reguł gry, przestrzegając i akceptując porządek konstytucyjny Rzeczypospolitej.

Początkowo podejmowała wprawdzie działania typowe dla ruchu protestu, niejednokrotnie sprzeczne z obowiązującym prawem. Czyniła to wszakże jako związek zawodowy, który wykorzystywał sytuację relatywnie niskich kosztów radykalnych akcji sprzeciwu związanych z nieskutecznym funkcjonowaniem wymiaru sprawiedliwości w pierwszej fazie transformacji ustrojowej. Przyznać trzeba wszakże, że Samoobrona jako pierwsza spośród polskich związków zawodowych i ruchów społecznych zdecydowała się na podejmowanie działań nie tylko sprzecznych z prawem, ale także związanych z zastosowaniem przemocy fizycznej, kojarzonych z ekstremizmem politycznym. Radykalne w formie wystąpienia związkowe również nie mogą być zaliczone do działań o charakterze antysystemowym, bowiem ich celem nie była zmiana systemu politycznego, czyli w warunkach po 1989 roku – zakwestionowanie reguł demokracji przedstawicielskiej.

Po uzyskaniu reprezentacji parlamentarnej ugrupowanie straciło także potencjał organizacyjny do przygotowywania protestów, którym dysponował funkcjonujący w ścisłej łączności z partią związek zawodowy o tej samej nazwie. Andrzej Lepper zwracał już wówczas uwagę, że masowe protesty społeczne musiałyby mieć trwały charakter i obejmować większą liczbę grup społecznych i zawodowych, aby odnieść skutek. Dlatego już na początku lat dziewięćdziesiątych deklarował, że założona przez niego partia zamierza dążyć do zdobycia władzy „wszystkimi dostępnymi, lecz demokratycznymi, środkami”. O roli Samoobrony mówił: „droga protestów może okazać się nieskuteczna. Przygotowaliśmy wariant zastępczy – możemy zrobić rewolucję przy urnach wyborczych”.

Zdaniem niektórych, partia nie zdołała także stworzyć kompleksowego projektu radykalnej zmiany ustrojowej, odmiennego od fundamentalnych reguł liberalnej demokracji. Nie przedstawiając opcji antysystemowej, pełniła jednak rolę klasycznej partii protestu, bądź ugrupowania kontestacyjnego, mieszczącego się w ramach zasad obowiązujących w demokracji proceduralnej. Partie protestu uznać zaś można, jak zauważa Ryszard Herbut, za formacje o charakterze prosystemowym, stanowiące istotny z wielu względów element systemu partyjnego. Takim elementem była również na przestrzeni pierwszych kilkunastu lat transformacji systemowej Samoobrona.

Jej wyróżnikiem był ponadto profil społeczny liderów; formacja Andrzeja Leppera wyróżniała się na tle innych ugrupowań autentycznym „plebejskim” charakterem swego kierownictwa. Pozwalało to klasyfikować ją jako populistyczne ugrupowanie protestu, choć nie bez zastrzeżeń. Warto wszakże podkreślić, że partia nie kwestionowała podstawowych założeń ustroju politycznego, często wręcz nawołując do respektowania istniejących przepisów konstytucyjnych, w szczególności w sprawach związanych z prawami socjalnymi. Proponowała projekt alternatywny, ale wyłącznie w dziedzinie ustroju społeczno-gospodarczego, określony mianem trzeciej drogi i mający stanowić propozycję programową wyraźnie odmienną od oferty pozostałych aktorów sceny politycznej. Przywódca Samoobrony nie pochodził z wyodrębnianej przez socjologów i publicystów tzw. klasy politycznej, lecz budował swoją pozycję jako lider ugrupowania protestu, tworzonego oddolnie i nie wspomaganego otwarcie – pomimo różnych nieudowodnionych insynuacji na ten temat – przez żadną z części urzędującego bądź byłego establishmentu.

Jako partia protestu Samoobrona korzystała z poparcia pewnego stałego elektoratu, który można określić właśnie mianem elektoratu protestu. W przeciwieństwie do innych ugrupowań klasyfikowanych jako partie protestu, formacja Andrzeja Leppera posiadała większe możliwości ekspansji w kierunku pozyskania nowego elektoratu, przede wszystkim rekrutującego się spośród dawnych wyborców lewicy, rozczarowanych jej ewolucją w kierunku politycznego centrum. W początkowym okresie swej obecności na forum parlamentarnym, stosując kontrowersyjne i niejednokrotnie budzące dezaprobatę elit formuły politycznego protestu, Samoobrona jawiła się także jako interesująca alternatywa dla tych wyborców, którzy wcześniej nie uczestniczyli w elekcji.

Szczególny wzrost poparcia dla partii odnotowywano wśród najuboższych mieszkańców wsi; ówczesnych rolników z rodzin o dochodach poniżej 300 zł na osobę miesięcznie. Działo się to, pomimo nieco odmiennego profilu społecznego środowisk, które doprowadziły do powstania związku i partii. Warto wszakże zwrócić uwagę, że Samoobrona artykułowała początkowo interesy i emocje najbardziej aktywnej grupy polskich rolników i przedsiębiorców rolnych, tych którzy próbując rozwijać produkcję swych zazwyczaj dużych gospodarstw zaciągnęli na początku lat dziewięćdziesiątych kredyty, doprowadzające ich w warunkach pierwszych lat transformacji do bankructwa. Grupa ta stanowiła wówczas stosunkowo niewielki odsetek ludności rolniczej; jednak charakteryzowała się zwiększoną aktywnością i większym potencjałem mobilizacyjnym.

Dopiero z czasem partia obejmowała swoimi wpływami inne grupy ludności wiejskiej, w tym drobniejszych rolników i rzemieślników. Ofensywna strategia wyborcza miała w tym przypadku szersze zastosowanie m.in. poprzez brak ideologicznego dookreślenia partii i trudności z jej umiejscowieniem przez wyborców w ramach klasycznej osi podziału na lewicę i prawicę. Późniejsi wyborcy Samoobrony przypominają pod względem preferencji drugiego wyboru wyborców Stanisława Tymińskiego w wyborach prezydenckich 1990 roku. Na tym zresztą nie kończą się pewne analogie pomiędzy założoną przez tego uczestnika pierwszych demokratycznych wyborów prezydenckich w 1990 roku Partią „X” a Samoobroną. W 1990 roku Tymiński spotkał się z wyraźnie negatywnym nastawieniem mediów, wówczas głównie publicznych, które zrywając z pryncypiami bezstronności starały się prezentować treści przesycone możliwie negatywnym obrazem kandydata i jego otoczenia. Z podobnym tonem komentarzy w licznych środkach masowego przekazu spotykał się Lepper i jego formacja. Podobieństwa pomiędzy oboma politykami dają się także zauważyć w sferze wykorzystywanej przez nich retoryki i zawartości komunikatów skierowanych do wyborców; apel swój utrzymywali w tonie antyelitarystycznym, zabarwionym emocjonalnie, a jednocześnie sformułowanym w stosunkowo prosty, łatwy w recepcji przez mniej wykształconego wyborcę sposób.

Warto jeszcze wrócić do podobieństw pomiędzy zapleczem wyborczym Samoobrony Leppera i Stanisława Tymińskiego, przy wszystkich różnicach dzielących oba środowiska pod kątem genetycznym i materialnym (programowym). Obu polityków zdają się łączyć także niektóre charakterystyczne dla ich działalności publicznej momenty. Obaj budzili skrajne emocje, stając się przedmiotami ironicznych komentarzy, a nawet niewybrednych drwin. Wreszcie obaj nie byli w stanie zyskać przychylności czy choćby neutralnego nastawienia czołowych polskich mediów, które prowadziły przeciwko nim wyniszczającą kampanię negatywną. Podobieństwa rysują się także w sferze organizacyjnej; struktury sztabowe Andrzeja Leppera, podobnie jak Stanisława Tymińskiego, przez dłuższy czas miały charakter amorficzny, charakterystyczny dla ugrupowań o niskim poziomie instytucjonalizacji. Wyborcy Tymińskiego z 1990 roku rekrutowali się w przeważającej mierze spośród osób rozczarowanych rozpoczynającą się wówczas transformacją ustrojową; mieszkańców małych miasteczek i wsi, nierzadko z sentymentem wspominających okres PRL, co stanowiło o kolejnym ich podobieństwie do późniejszego elektoratu Samoobrony. Uprawdopodabnia to tezę o przesunięciu sympatii tej grupy wyborców w późniejszym okresie początkowo w kierunku SLD, a następnie partii Andrzeja Leppera.

Kolejne elekcje dowodziły, że w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia potencjał wyborczy Samoobrony znajdował się przede wszystkim po lewej stronie spektrum politycznego, które wydawało się być trwale zagospodarowane przez Sojusz Lewicy Demokratycznej. Dowodem prawdziwości tej tezy są m.in. badania, z których wynika, że od 70% do 90% elektoratu Leppera w wyborach prezydenckich 1995 roku w drugiej turze oddało głos na Aleksandra Kwaśniewskiego.

Samoobrona określała koncepcję, na której opierał się program partii jako ideę trzeciej drogi, podkreślając przy tym walor oryginalności proponowanego przez siebie programu. W świetle istnienia mnogości interpretacji tego pojęcia, należy rzeczywiście uznać, że propozycje programowe Andrzeja Leppera i jego współpracowników nie były do końca zbieżne z żadną z doktryn politycznych odwołujących się wcześniej do tej nazwy, choć zawierały w sobie wyraźne inspiracje dorobkiem niektórych teoretyków poszukujących syntezy ustrojowej, opartej na przyjęciu niektórych elementów systemu wolnorynkowego kapitalizmu indywidualistycznego z wybranymi koncepcjami kolektywistycznymi bądź komunitariańskimi.

Często także, szczególnie w pierwszych latach istnienia Samoobrony, liderzy partii mówili o jej ludowo-narodowym charakterze, przyznając się tym samym do czerpania inspiracji nie tylko z tradycji polskiego ruchu chłopskiego, ale także ze źródeł narodowo-demokratycznych, przede wszystkim za pośrednictwem współpracujących z partią zwolenników koncepcji Romana Dmowskiego. Andrzej Lepper otwarcie deklarował swoje przywiązanie do tak nazwanej ideologii, dodając, że opiera się ona na systemie wartości, w którym kluczową rolę odgrywają takie pojęcia, jak człowiek, rodzina, praca, naród.

Nawiązywanie do różnych, niekiedy usytuowanych w opozycji do siebie nurtów i tradycji myśli politycznej niekiedy prowokowało zarzut eklektyzmu i braku koherencji. Andrzej Lepper podkreślał jednak, że w warunkach transformacji ustrojowej scena polityczna powinna dzielić się przede wszystkim na opcje zakreślone linią stosunku do społecznych i gospodarczych konsekwencji zastosowania neoliberalnych recept gospodarczych; „Ojca Rydzyka, okres Gierka oraz działania Samoobrony łączy dążenie do rozwoju kraju, gospodarki, aby ludzie mogli żyć godnie w Polsce” – mówił przed wyborami 2005 roku, pytany o bardzo rozległe spektrum swych potencjalnych sprzymierzeńców politycznych.

Partia już w pierwszym okresie swego istnienia podejmowała dość ostrą krytykę kapitalizmu jako formacji ustrojowej. Kapitalizm to prymat kapitału i zysku nad pracą i człowiekiem”, „kapitalizm jest tym ustrojem, który już się przeżył” – to tylko niektóre stwierdzenia Andrzeja Leppera na temat ustroju społeczno-gospodarczego, ku któremu prowadzić miała rozpoczęta w 1989 roku transformacja ustrojowa. Ów antykapitalizm wynikał także z wartościowań etycznych opartych przede wszystkim na przekonaniu, iż system ten niesie z sobą dominację zwyrodniałego konsumizmu.

Wizja rozwoju polskiej wsi oraz roli, jaką w społecznej stratyfikacji odgrywać powinni właściciele rodzinnych gospodarstw lansowana przez partię Leppera nosi ślady inspiracji międzywojennymi koncepcjami polskiego ruchu ludowego, przede wszystkim tzw. wiciowców. Kwestą sporną jest istnienie inspiracji i podobieństw programowych pomiędzy Samoobroną a szeroko rozumianym polskim ruchem ludowym z jego współczesną emanacją polityczną w postaci PSL. Należy zwrócić uwagę na cały szereg podobnych deklaracji obu partii w zakresie odwołań do społecznej nauki Kościoła rzymskokatolickiego oraz neoagraryzmu, rozumianego jako poszukiwanie trzeciej drogi rozwoju społeczno-gospodarczego, pomiędzy kolektywistycznym socjalizmem a indywidualistycznym, kapitalistycznym liberalizmem.

W latach pierwszej fali organizowanych przez Samoobronę protestów rolniczych nawiązywano do tradycji strajków chłopskich organizowanych w międzywojennej Polsce przez ówczesny ruch ludowy. W myśl głoszonych przez partię Andrzeja Leppera koncepcji, wsi i rolnikom przydawano kluczowe znaczenie, uznając ich za jeden z ostatnich bastionów narodowego ducha, charakteru i kultury, zagrożony w sposób szczególny przez tych, którzy starają się dokonać zamachu na polski stan posiadania nie tylko w rolnictwie i zmarginalizować polską państwowość.

W programie Samoobrony występuje cały szereg deklaracji, a niekiedy bezpośrednich odwołań do koncepcji głoszonych przez katolicką naukę społeczną. W 1995 roku Andrzej Lepper deklarował, iż „wskazania w Encyklikach Jana Pawła II, szczególnie w Encyklice „Laborem Exercens” stały się dla nas inspiracją przy formułowaniu naszych programów zawodowo-społecznych”, ubolewając nad niedostateczną prezentacją dorobku katolickiej nauki społecznej w środkach masowego przekazu.

Rok 2000 – Andrzej Lepper na obchodach rocznicy Sierpnia zorganizowanych przez Mariana Jurczyka. W drugim rzędzie Anna Walentynowicz i prof. Jadwiga Staniszkis.

Społeczna nauka Kościoła miała stanowić alternatywę zarówno wobec kolektywistycznego socjalizmu, jak i kapitalizmu; odwoływano się nie w tym przypadku nie tylko do encyklik papieskich, ale także kazań kard. Stefana Wyszyńskiego, w których odnajdywano postulat wkroczenia Polski na własną, wynikającą ze specyficznej tradycji ścieżkę rozwoju społeczno-gospodarczego. Także w przyjętym w 2003 roku programie partii odnajdujemy bezpośrednie nawiązanie: „Samoobrona Rzeczypospolitej Polskiej kieruje się nauką społeczną Kościoła i w pełni podziela zawarte w encyklikach wskazania największego autorytetu moralnego naszych czasów, za jaki uznajemy Papieża Jana Pawła II”.

Trzecia droga w programie polskiego ruchu nie miała zbyt wiele wspólnego z koncepcją o tej samej nazwie zaproponowaną przez czołowych przywódców europejskich partii socjaldemokratycznych u schyłku XX wieku. Gerhard Schröder i Tony Blair deklarowali bowiem, że popierają „gospodarkę rynkową, ale nie rynkowe społeczeństwo”. Ugrupowanie Andrzeja Leppera szło znacznie dalej, podejmując krytyczną dyskusję nad wieloma istotnymi fundamentami wolnorynkowego liberalizmu, zwracając jednocześnie znacznie mniejszą uwagę na kwestie związane z rozwojem wspólnot lokalnych i elementów społeczeństwa obywatelskiego, na które tak często wskazywali wspomniani socjaldemokraci zachodnioeuropejscy. Deklaracje Samoobrony są zatem zdecydowanie bliższe koncepcjom tradycyjnej socjaldemokracji lub nawet ugrupowań socjalistycznych, niż tzw. nowej trzeciej drogi proponowanej przez ewoluujących w kierunku politycznego centrum liderów Partii Pracy i SPD.

W programie Samoobrony widoczne są zatem inspiracje dorobkiem współczesnej socjaldemokracji, choć istnieje także cały szereg różnic nie pozwalających, co oczywiste, określić partii Andrzeja Leppera mianem socjaldemokracji. Samoobrona wyraźnie zaznaczała, że obca jest jej doktryna marksistowska, szukając uzasadnienia dla swych haseł socjalnych w całkiem innych nurtach ideowych. Jak już wspomniano, przewodniczący partii wielokrotnie deklarował swoje przywiązanie do dorobku lewicy, określając swoją organizację jako opcję „lewicy patriotycznej, lewicy postępowej, nowoczesnej, tolerancyjnej, bez żadnych skrajności i dewiacji. Miała ona stanowić przeciwieństwo istniejących w polskim systemie partyjnym ugrupowań socjaldemokratycznych, ewoluujących w kierunku liberalizmu. Przeszły one na pozycje obrony porządku neoliberalnego, stając się w oczach Samoobrony „karykaturą wielkiego ruchu społecznego, który narodził się w Europie wraz z rewolucją przemysłową w XIX wieku”.

Przechodząc poprzez poszczególne fazy swego instytucjonalnego rozwoju, partia polityczna nabiera cech zrutynizowanej i zbiurokratyzowanej struktury, wytracającej potencjał mobilizacji społecznej w szeregach swych członków i zwolenników i stając się organizmem niezdolnym do podejmowania wysiłków na rzecz realizacji celów, które legły u podstaw jej założenia. Autor żelaznego prawa oligarchii Robert Michels, analizując trajektorie rozwoju ugrupowań marksistowskich (a więc z założenia dążących do radykalnego przekształcenia systemu), pisał w 1911 roku: „przeciwieństwo wobec partii klas panujących traktuje się już nie jako zasadnicze, lecz jako konkurencyjne: partia rewolucyjna konkuruje z burżuazyjnymi o uzyskanie władzy. (…) Wchodząc w stosunki z różnorodnymi elementami społecznymi, co często nie pozostaje bez konsekwencji, nie tylko traci polityczne dziewictwo, lecz naraża się na niebezpieczeństwo ulegania temu, co stanowi samą istotę partii – pojęcie to zakłada zgodność celów rzeczowych i czasowych – i pozostania wyłącznie organizacją”.

Zatem każda struktura partyjna, nawet partia antysystemowa, narażona jest na inkorporację przez system, który werbalnie zwalcza, tudzież powielenie matrycy tegoż systemu po jego pozornym obaleniu i przejęciu władzy. Zagrożenie to występowało w rewolucyjnych formacjach marksistowskich, a zatem tym bardziej dotyczyć musi nieskrystalizowanych ideowo ugrupowań protestu.

Napotkał je na swej drodze także rolniczy ruch ekonomicznego protestu, jakim początkowo była Samoobrona. Pozostaje pytanie, na ile proces instytucjonalizacji i ewolucji polegający na przeobrażeniu związku zawodowego i ruchu społecznego w kierunku partii politycznej funkcjonującej na arenie stosunków parlamentarnych i gabinetowych musiał zakończyć się atrofią potencjału mobilizacyjnego ośrodka protestu, jakim niegdyś była Samoobrona? Czy ewolucja ta musiała ex definitione determinować uwiąd ruchu, który niegdyś dysponował pokaźnym potencjałem pozaparlamentarnego szantażu? Z jednej strony, okazało się, że ugrupowanie protestu wchodzące w skład koalicji gabinetowej w naturalny sposób traci możliwość stosowania apelu wyborczego bazującego na dychotomicznym podziale „my” i „oni”, który początkowo eksploatowało. Z drugiej jednak, jeśli założyć, że spełnia ono podstawowe kryteria definicyjne partii politycznej, dążenie do wywierania bezpośredniego wpływu na politykę, możliwego do uzyskania jedynie w przypadku partycypacji w gabinecie koalicyjnym, decyzję o uczestnictwie w przetargach koalicyjnych uznać można za logicznie zdeterminowany rezultat wzmiankowanej ewolucji.

Czy bowiem Samoobrona byłaby partią polityczną, gdyby odrzucała konsekwentnie możliwość współrządzenia?

Dodatkowym czynnikiem odgrywającym zapewne także pewną rolę po wyborach parlamentarnych i prezydenckich w 2005 roku było wyraźne oczekiwanie elektoratu partii na to, iż udzieli ona poparcia gabinetowi rządowemu tworzonemu wówczas przez PiS . Przykłady funkcjonujących w demokracjach europejskich partii protestu dowodzą, że wariant zakładający ich pozostawanie poza establishmentem politycznym jest jednak możliwy, przynajmniej przez pewien określony czas.

Przed partią protestu rysują się zatem trzy alternatywy: 1) wariant koncesyjny, zakładający dążenie do wykorzystania uzyskanej relewancji w sytuacji pozyskania jakiegokolwiek potencjału koalicyjnego (Samoobrona, węgierska Niezależna Partia Drobnych Posiadaczy, Rolników i Obywateli, Wolnościowa Partia Austrii, holenderska Lista Pima Fortuyna); 2) wariant maksymalistyczny, uznający za jedyną akceptowalną alternatywę partycypację w takiej koalicji gabinetowej, w której dana partia odgrywałaby rolę inicjującą i dominującą (Ruch na rzecz Demokratycznej Słowacji, słowacki SMER); oraz 3) wariant izolacjonistyczny, w którym partia odmawia jakichkolwiek negocjacji z ewentualnymi partnerami koalicyjnymi, pozostając w permanentnej opozycji, co zbliża ją do pozycji, jakie na scenie politycznej zajmują ugrupowania antysystemowe (francuski Front Narodowy, Węgierska Partia Sprawiedliwości i Życia).

Żadna z wymienionych strategii nie gwarantuje utrzymania pozycji ugrupowania na arenie rywalizacji wyborczej; każda niesie z sobą określone zagrożenia. Przypadek Samoobrony stanowi przykład tych zagrożeń, które pojawiają się w przypadku zastosowania wariantu koncesyjnego, prowadząc do gwałtownego spadku relewancji partii, poprzez rewolucyjną i delegitymizującą dotychczasowe działania permutację jej wizerunku ukształtowanego w okresie trwania w bezkompromisowej i jednoznacznej postawie opozycyjnej. Potwierdzeniem owej prawidłowości, choć w nieco innym stopniu, wydają się być wyniki wyborcze zachodnioeuropejskich partii nowej skrajnej prawicy, które zdecydowały się na partycypację w przetargach gabinetowych.

Mateusz Piskorski

Tekst oparty jest na zmodyfikowanych fragmentach rozprawy doktorskiej „Samoobrona RP w polskim systemie partyjnym” obronionej na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu w 2011 roku. Nowe, uzupełnione wydanie pracy ukaże się niebawem.

Myśl Polska, nr 31-32 (1-9.08.2021)

Redakcja