PublicystykaSyjonizm prawnie chroniony?

Redakcja3 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

W dniu 30 czerwca 2021 r. Sąd Okręgowy w Białymstoku skazał na kary pozbawienia wolności dwóch uczestników manifestacji zorganizowanej w kwietniu 2016 roku, z okazji 82. rocznicy powstania Obozu Narodowo-Radykalnego.

Jarosław R. został skazany na karę 1 roku pozbawienia wolności – za to, że w trakcie zgromadzenia zainicjował skandowanie hasła: „a na drzewach zamiast liści będą wisieć syjoniści”, natomiast Krzysztof Sz. został skazany na karę 6 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania orzeczonej kary na okres 2 lat próby – za to, że wzniesione hasło dwukrotnie powtórzył.

Obaj manifestanci zostali uznani winnymi nawoływania do waśni na tle narodowościowym. Pozostałych pięciu oskarżonych, w tym prezes stowarzyszenia Roty Niepodległości Robert Bąkiewicz, zostało uniewinnionych, gdyż nie stwierdzono niezbicie aby „nielegalne” hasło skandowali. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że wcześniej prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie, a postępowanie toczyło się na podstawie subsydiarnego aktu oskarżenia wniesionego przez Rafała Gawła – współzałożyciela Centrum Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, skądinąd skazanego prawomocnym wyrokiem na 2 lata pozbawienia wolności za oszustwa związane z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Osobiście nie jestem zwolennikiem komentowania wyroków sądowych, zwłaszcza tych nieprawomocnych. Nie mając dostępu do akt sądowych, nie można mieć całościowej wiedzy o wszystkich okolicznościach sprawy i motywach rozstrzygnięcia. Niemniej jednak, w tym konkretnym przypadku już na pierwszy rzut oka pojawiają się wątpliwości. Sąd uznał bowiem, że określenie „syjoniści” odnosi się zbiorczo do wszystkich osób narodowości żydowskiej, a skandujący użyli tego terminu celowo, aby przemycić zakamuflowany przekaz skierowany do Żydów. W ustnych motywach rozstrzygnięcia, Sąd odnosząc się do uczestników manifestacji, którymi byli w większości aktywiści ONR, stwierdził że „organizacja wie jak balansować na granicy prawa, używając haseł o niejednoznacznej treści, by wyrazić swój pogląd”. Zdaniem Sądu: „wykrzykiwanie określonych słów w przestrzeni publicznej i ich kwalifikacja karna zależy od sytuacji, kontekstu, które wskazują na to, co wypowiadające je osoby miały na myśli, co przez ich artykulację chciały osiągnąć”.

No właśnie – jak ustalić co skandujący mieli na myśli i czy wszyscy mieli to samo na myśli? Czy nawet najbardziej niezawisły i bezstronny sąd jest w stanie zbadać ponad wszelką wątpliwość co konkretna osoba chciała wyrazić, skandując hasło o niejednoznacznym charakterze? Czy nie będą to czasami jedynie domniemania i domysły?

Wszakże skandowane przez uczestników manifestacji hasło jest parafrazą hasła: „a na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”, wznoszonego wielokrotnie podczas różnych demonstracji, w tym chociażby w trakcie pikiet przed domem gen. Wojciecha Jaruzelskiego, z okazji kolejnych rocznic wprowadzenia stanu wojennego. Czy komukolwiek stawiano za to jakieś zarzuty? A przecież opierając się na domysłach i domniemaniach, można by uznać, że były to groźby karalne pod adresem generała, którego wznoszący hasło za komunistę niewątpliwie uznawali. Po drugie – syjoniści nie są w żadnym wypadku grupą narodowościową, lecz wyrazicielami skrajnie nacjonalistycznej, a wręcz szowinistycznej ideologii powstałej w obrębie narodu żydowskiego.

Nie można postawić znaku równości między syjonistami, a Żydami, tak samo jak nie można utożsamiać wszystkich Ukraińców z banderowcami, a Niemców z hitlerowcami. Warto dodać, że syjonizm został potępiony w 1973 roku przez Zgromadzenie Ogólne ONZ jako forma rasizmu. Do chwili obecnej na terytorium Izraela mają miejsce prześladowania ludności palestyńskiej, wynikające z pobudek narodowościowych i rasowych. Problem syjonizmu nie odnosi się zresztą wyłącznie do Izraela, czego przykładem jest chociażby zorganizowana akcja roszczeń majątkowych dotyczących t. zw. mienia bezspadkowego. Czy takich działań nie można krytykować, nie narażając się na konsekwencje prawne?

Osobiście nie jestem zwolennikiem wyrażania poglądów w formie prezentowanej przez współczesny Obóz Narodowo-Radykalny. Po pierwsze – forma ekspresji przyjęta przez działaczy tej organizacji może budzić negatywne skojarzenia i naruszać wrażliwość pewnych osób. Po drugie – taki sposób działania jest po prostu nieskuteczny i nie prowadzi do rozwiązywania istotnych problemów społecznych. W niektórych przypadkach akcje współorganizowane przez ONR budzą wręcz sprzeciw, jak na przykład w przypadku głośnego Marszu w Hajnówce.

Z drugiej jednak strony – zgodnie z Konstytucją RP istnieje wolność wyrażania swoich poglądów (art. 54) i uczestnictwa w zgromadzeniach publicznych (art. 57). Skoro istniała daleko idąca tolerancja władz wobec nielegalnych marszów i zgromadzeń podczas ubiegłorocznego Strajku Kobiet (w trakcie którego niejednokrotnie dochodziło do naruszeń prawa) – to można postawić pytanie dlaczego tolerancji tej zabrakło w przypadku demonstracji ONR w Białymstoku? Reasumując, należy mieć nadzieję, że w przypadku apelacji skazanych, Sąd II instancji jeszcze raz wnikliwie przeanalizuje cały materiał dowodowy zebrany w toku postępowania oraz rozważy wszystkie okoliczności faktyczne i prawne w tej sprawie, wydając ostatecznie sprawiedliwy werdykt.

Michał Radzikowski

Na zdjęciu: ortodoksyjni Żydzi protestują przeciwko syjonizmowi

Myśl Polska, nr 31-32 (1-8.08.2021)

 

Redakcja