FelietonyOpinieTraditionis Custodes

Redakcja3 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

Adam Wielomski: Prawdę mówiąc, to zdębiałem przy lekturze „Traditionis Custodes”. Oczywiście, zdawałem sobie sprawę, że papież Franciszek nie jest entuzjastą Mszy św. w rycie tradycyjnym, ponieważ jest zwolennikiem nowinkarstwa teologicznego i liturgicznego.

Lecz zaskoczył mnie tryb tej decyzji. Rozstrzygnięcie Benedykta XVI o uwolnieniu Mszy św. tradycyjnej uważane było za rozsądny kompromis i nie było gwałtowanych ataków na istniejący stan prawny. Benedykt XVI nadal żyje i cofnięcie jego decyzji w tej sprawie byłoby mocno nietaktowne. Tymczasem Franciszek podjął radykalną decyzję, która – co tu się oszukiwać – stanowi pierwszy krok do stopniowego wygaszania Mszy św. w rycie trydenckim. Jestem temu kierunkowi przeciwny. Uważam, że Msza św. w rycie tradycyjnym powinna być odprawiana raz w tygodniu w każdym katolickim kościele na świecie, tego samego dnia i  o tej samej godzinie, tak abym jako cudzoziemiec będący w podróży czy na wakacjach wiedział, że – dajmy na to – gdziekolwiek bym nie był, to o 14.00 w niedzielę trafię na tę właśnie Mszę św., czy to w Polsce, na Filipinach czy w Kanadzie.

Niestety, obawiam się, że „Traditionis Custodes” przyczyni się do schizmy w Kościele katolickim i ci z tradycjonalistów, którzy od lat stawiali na takie rozwiązanie dostaną teraz wiatr w żagle. Mieli do tej pory sporo oficerów, ale nie mieli szeregowych, a teraz mieć ich będą. Ale muszę zaprotestować przeciw tezom o pojawieniu się papieża-heretyka czy o „sede vacante”, czyli o formalnym tylko sprawowaniu przez Franciszka swojego urzędu. Po przyjęciu w 1870 roku konstytucji dogmatycznej Pastor Aeternus papież jest nieomylny w kwestiach wiary i moralności, o ile wypowiada się ex cathedra. Jakkolwiek konstytucja nakazuje mu działać w ramach Tradycji, to nie ustanawia żadnej formuły badania jego decyzji. Nie ma ciała, które mogłoby uznać papieża za heretyka a stolec papieski za opróżniony. Każdy ma oczywiście prawo, prywatnie, zastanawiać się nad ortodoksyjnością papieża, lecz prawo kanoniczne nie daje szansy na oficjalne negatywne stwierdzenie. Czytałem na ten temat sporo literatury kanonistycznej i jest ona zgodna, że taka sytuacja nie została przewidziana. Franciszek zresztą „opancerzył się” na taki zarzut i odwołał się do Tradycji (wprowadzonej przez Pawła VI, czyli ciut krótkiej), a sam dokument ograniczający Mszę św. w rycie tradycyjnym zatytułował „Traditionis Custodes” (Strażnicy Tradycji), co kojarzy mi się ze słynną odpowiedzią, której Pius IX udzielił liberalnym biskupom twierdzącym, że dogmat o nieomylności papieskiej jest sprzeczny z Tradycją. Tamten konserwatywny papież wtenczas odpowiedział „Tradizione sono io” (Tradycją jestem ja).

Magdalena Ziętek-Wielomska: Ostatnio z racji pracy nad pewną książką sporo zajmuję się Klausem Schwabem i jego Światowym Forum Ekonomicznym w Davos.  M.in. natrafiłam na ciekawe informacje dotyczące intensywnej współpracy między Schwabem a Watykanem, właśnie od czasu wyboru Franciszka na papieża. A ubiegłoroczne porozumienie tego papieża z panią Rotszyld w sprawie tzw. kapitalizmu inkluzywnego stanowiło element tej samej współpracy, czyli z globalnymi elitami. Schwab wielokrotnie podkreślał, że świat potrzebuje wspólnych wartości, wspólnej etyki czy jakoś tam „uwspólnotowionej” religii. W tej kwestii Franciszek także wyszedł mu naprzeciw – w końcu wraz z wielkim imamem islamskiego Uniwersytetu al-Azhar w Kairze zaproponował utworzenie Światowego Dnia Braterstwa Ludzkiego i podpisał wspólną deklarację o ludzkim braterstwie dla pokoju na świecie i zgodnego współistnienia. Jaki był cel globalnych elit we wprowadzeniu tzw. nowej mszy? Ekumenizm, a w następnym kroku stworzenie jednej eklektycznej wspólnej dla ludzkości religii. Msza tradycyjna kompletnie się do tego nie nadawała, z różnych względów. „Nowa msza”, coraz bardziej natomiast upodabnia się do protestanckich nabożeństw, przez co Kościół katolicki de facto jest krok po kroku wygaszany.

Myśl Polska, nr 31-32 (1-8.08.2021)

Redakcja