KulturaRealiści walczą o literackie pole

Redakcja1 miesiąc temu
Wspomoz Fundacje

Nie będzie niczym odkrywczym stwierdzenie, że literatura odzwierciedla kondycję społeczną i profil światopoglądowy wspólnoty, z której łona wyrasta. Zachodzi tu jednak sprzężenie zwrotne: dzieła literackie również kształtują oblicze ideowe epoki. W Polsce często zapominamy o współczesnej literaturze rosyjskiej, koncentrując się na kanonach XIX-wiecznej klasyki.

Tymczasem literatura rosyjska żyje i ma się więcej niż dobrze. Wychodzą w Rosji dziesiątki pism, rozwija się krytyka, toczone są debaty między reprezentantami różnych nurtów. O jednym z nich, znanym najczęściej jako nowy realizm, przeczytamy w książce autorstwa dr. Katarzyny Roman-Rawskiej z Instytutu Slawistyki Polskiej Akademii Nauk. Jej lektura może tylko zachęcić nas do sięgnięcia po książki głównych bohaterów pracy: Zachara Prilepina, Romana Sienczina i Siergieja Szargunowa.

Sama autorka uznaje, że nauka o literaturze może dostarczać bardzo istotnych narzędzi do poznania współczesnej Rosji (s. 11-12). Jak twierdzi, nie bez racji, wielu zwolenników rosyjskiego nowego realizmu opisywanego w książce, rosyjska kultura oparta jest na literaturocentryzmie; choć statystyki czytelnictwa spadają, podobnie jak w większości innych krajów, to nadal pisarz jest w procesie formowania tożsamości zbiorowej Rosjan kimś szczególnym, daleko bardziej wpływowym niż możemy to sobie wyobrazić w Polsce.

Metodologicznie autorka pracy sięga przede wszystkim po instrumenty badawcze i siatkę pojęciową wypracowane przez dwóch uczonych francuskich: filozofa Jacquesa Ranciere’a i socjologa Pierre’a Bourdieu. Ten pierwszy zaproponował m.in. ciekawą formułę dyssensusu, którą Roman-Rawska definiuje jako „opozycję wobec konsensusu, niezgodę na konsensus oraz możliwość negocjowania ogólnie przyjętych sensów i znaczeń” (s. 15). Dyssensus jest fundamentem wolnego społeczeństwa: „Post-demokracja wyparła to, co bezpośrednio związane z demosem – spory, konflikty, tarcia – a co jest także warunkiem niezbędnym demokracji” (s. 17). Zdaniem francuskiego myśliciela, literatura jest obszarem nierozerwalnie związanym z polityką; używa on w tym kontekście pojęcia „polityka literatury”. Z kolei Bourdieu również traktuje literaturę jako obszar życia społeczeństwa związany immanentnie z polityką, proponując kategorię pól społecznych: „metapole władzy, na które składają się trzy inne pola: władzy politycznej, ekonomiczne oraz produkcji kulturowej” (s. 20). Toczy się na ich terenie nieustanna walka o dominację. Autorka książki ilustruje na jej kartach właśnie taką walkę o przewagę na polu kultury pomiędzy co najmniej dwoma obozami, równie literackimi, jak i metapolitycznymi.

Opisywane przez Katarzynę Roman-Rawską zjawisko środowisko literackie nigdy nie stroniło od zajmowania jednoznacznego stanowiska w sprawach politycznych. Już w sierpniu 1991 roku część pisarzy zaliczanych do nurtu konserwatywnego, przede wszystkim Aleksandr Prochanow i Walentin Rasputin, udzieliła wsparcia Państwowemu Komitetowi Stanu Wyjątkowego, czyli grupie, która w obronie państwowości radzieckiej zorganizowała wydarzenia znane u nas pod dość jednostronną metryką puczu sierpniowego. Wbrew niektórym utrwalonym mitom, czasy radzieckie nie były okresem kryzysu literatury; w pewnych obszarach sprzyjały wręcz pracy pisarskiej. Wraz z rozpadem wielkiego państwa, rozpadały się również struktury organizacyjne, które do tej pory rozpościerały parasol ochronny i zapewniały komfortowe warunki pracy twórczej literatom; reformy neoliberałów w latach rządów Jegora Gajdara i Anatolija Czubajsa doprowadziły do rozparcelowania i wyprzedaży za znikomy odsetek realnej wartości majątku Związku Pisarzy ZSRR (s. 42). Reakcja większości rosyjskich pisarzy na te wydarzenia mogła być tylko jedna: „ścisłe uzależnienie pola literackiego od pola władzy politycznej jawiło się (…) jako bardziej akceptowalne niż uzależnienie literatury od pola ekonomicznego” (s. 51).

Kolejne lata utrzymanej w duchu neoliberalnym transformacji systemowej prowadziły do polaryzacji stanowisk na wszystkich polach życia publicznego. Polaryzacja ta nie ominęła także ludzi kultury, w tym literatów. Zasadniczą osią sporu była antyteza realizm (patriotyzm) – postmodernizm (liberalizm). Już w latach 90. pojawia się pierwsza fala współczesnego rosyjskiego realizmu. O jednym z jej przedstawicieli tak pisze Roman-Rawska: „Jurij Polakow uznawał (…), że realizm to sposób wyrażania poglądów na społeczną sytuację kraju i na rolę literatury w trudnym dla Rosji czasie. ‘Trudny czas’, ‘rozpad’, ‘rozłam’, ‘krach’, ‘upadek’ i ‘droga wielkich wstrząsów’ to kluczowe określenia podsumowujące cztery lata transformacji ustrojowej po rozpadzie Związku Radzieckiego” (s. 61).

Wspomniany Polakow porównuje brutalność i bezwzględność przymusowego wprowadzania neoliberalizmu do okresu wprowadzania przemocą komunizmu w pierwszych latach po rewolucji październikowej. Towarzyszyło temu promowanie prądów w sztuce i kulturze, które sprzyjały redukcji znaczenia wspólnotowości w imię opartego na wzorcach zachodnich skrajnego indywidualizmu. Czołowym spośród nich był oczywiście postmodernizm, święcący triumfy w tym okresie także w Polsce i innych krajach dawnego bloku wschodniego.

„Postmodernizm próbował zastąpić socrealizm swoją dogmatycznością, powszechnością oraz ‘obowiązkowością’” (s. 63) – relacjonuje poglądy jednego z bliskich realizmowi krytyków autorka. „Postmoderniści manifestowali niechęć do sojuszów z polem władzy politycznej i akcentowali gotowość aliansu z wolnym rynkiem, który obiecywał nieskrępowaną swobodę twórczą” (s. 83-84) – pisze autorka. W reakcji na ten narzucany odgórnie styl pojawiła się konserwatywna reakcja, prowadząca do tego, że część realistów i konserwatystów dochodziła do wniosku, iż cezury ważne w kulturze zachodniej nie są istotne dla Rosji, która rozwijała się samoistnie; Paweł Basinskij odrzucał np. popularną tezę, że rosyjska literatura zaczęła się od Aleksandra Puszkina i Oświecenia, wskazując na jej wcześniejsze korzenie (s. 68-69).

W swoich literackich manifestach nowi realiści proponowali kierunek odmienny zarówno od dominującego w ZSRR socrealizmu, jak i popularnego w latach 1990. postmodernizmu. Ich trzecia droga w kulturze miała polegać m.in. na tym, że zadaniem dzieła literackiego miało stać się obrazowanie prawdy o życiu, ale również prawdy głębokiej (ros. istina), wynikającej z tradycyjnych struktur i zbiorowej podświadomości narodu rosyjskiego. „Literatura winna wnikać głęboko pod powierzchnię rzeczywistości, ponieważ jako jedyna potrafi obrazować wszystkie ‘nieuchwytne’ składniki rosyjskiej esencji narodowej przy jednoczesnej dbałości o konkretność realiów świata przedstawionego.  Winna uwzględniać i opisywać zmiany, jakim podlega rzeczywistość, jednocześnie wskazując na stałość i ponadczasowość tejże narodowej esencji” (s. 80) – streszcza poglądy nowych realistów Roman-Rawska.

Ta esencja stoi w opozycji do neoliberalnego indywidualizmu forsowanego w latach jelcynowskiej smuty; „katastrofalny stan, w jakim znalazła się rosyjska literatura, jest związany z jej postępującym urynkowieniem, utowarowieniem oraz komercjalizacją, a więc zasadniczo z efektami wycofania się państwa z obszaru kultury oraz oddania tejże pod władanie rynku” (s. 95) – streszcza poglądy autora pierwszego manifestu młodego pokolenia rosyjskich realistów Siergieja Szargunowa autorka. Postmodernizm postawił także na elitaryzm i ekskluzywizm literatury, która zamiast pełnić misję wobec całej wspólnoty, zaczęła ograniczać się do wąskich, snobistycznych kół oderwanych od społecznych realiów zwolenników sztuki dla sztuki.

Nowi realiści, podobnie jak cały rosyjski obóz patriotyczny i konserwatywny, zyskali możliwość drugiego, ożywiającego oddechu po roku 2000 i objęciu urzędu głowy państwa przez Władimira Putina. Już wcześniej jednak pojawiły się ośrodki mecenatu, przychylne wobec autorów stojących na gruncie tradycyjnych wartości rosyjskich, np. fundacja założona przez jednego z rosyjskich miliarderów i jednocześnie polityka Andrieja Skocza (s. 107-108). To dlatego po 2000 roku nastąpił w rosyjskim polu literackim prawdziwy renesans nowego realizmu drugiej już fali. Choć spośród trójki omawianych w pracy pisarzy najstarszy jest Roman Sienczin, to jednak największą popularnością cieszył się konsekwentnie Zachar Prilepin, który już w 2015 roku zajął drugie miejsce w rankingu najpopularniejszych pisarzy rosyjskich, ustępując jedynie autorce popularnych kryminałów Darii Doncowej.

Zachar Prilepin

Dr Roman-Rawska (omawiana praca jest właśnie jej rozprawą doktorską) zatrzymuje się na twórczości trzech wspomnianych prozaików, omawiając w skrócie najistotniejsze wątki obecne w ich poszczególnych książkach. Niestety, tylko nieliczne z omawianych dzieł doczekały się polskich przekładów: „Rodzina Jołtyszewów” (Warszawa 2015) Sienczina, „Sańkja„ (Wołowiec 2008), „Patologie” (Wołowiec 2010), „Czarna małpa” (Wołowiec 2013) i „Klasztor” (Poznań 2016). Nie doczekały się wydania polskiego książki Szargunowa, a także nowe, głośne prace tak popularnego w Rosji Prilepina – choćby wydane w ubiegłym roku: zbiór opowiadań o Donbasie pt. „Powstańczy romans” i biografia poety Siergieja Jesienina „Jesienin: obietnica spotkania w przyszłości”. Z przeprowadzonej przez nią analizy pisarstwa trójki klasyków nowego realizmu wyłania się obraz wskazujący na zróżnicowanie nurtu, który jednak zachowuje przy tym pewne cechy wspólne. Dwoma biegunami okazują się być Prilepin i Sienczin. Ten pierwszy to autor prozy wskazującej na niezmienną potrzebę męstwa, piewca postaw heroicznych i aktywizmu, szczególnie dobrze czujący się w opisach sytuacji skrajnych: wojny, antysystemowej działalności politycznej. Drugi, nieco starszy, koncentruje się przede wszystkim na ilustrowaniu marazmu, zastoju, beznadziei i rozpaczy codziennej egzystencji ludzi, których życie legło w gruzach w wyniku rosyjskiej odmiany szoku bez terapii, jak neoliberalne reformy określał u nas prof. Grzegorz Kołodko. Szargunow wydaje się być bliższy w tej sferze Prilepinowi; obaj „są przekonani o konieczności wybuchu rewolucji, która zresztą u żadnego z nich nie przybiera namacalnego kształtu, nie niesie za sobą konkretnych postulatów, nie daje też jasnej odpowiedzi na pytanie: co później” (s. 160).

Na radykalny charakter ich protestu wskazują też młodzieńcze zaangażowania polityczne, choć z czasem można u obu zauważyć pewną tendencję ku większemu umiarkowaniu. Pozostaje jednak pewien rys wspólny twórczości ich wszystkich, a także całej plejady krążących wokół nurtu literackiego przez nich firmowanego prozaików: przywiązanie do zasady możliwie wiernego ilustrowania bieżących wydarzeń i procesów społecznych oraz antyindywidualizm wyrażający się w przekonaniu, że wszelkie istotne zjawiska, emocje i doświadczenia mają wymiar wspólnotowy.

W ciekawej skądinąd pod kątem literaturoznawczym i kulturoznawczym pracy Katarzyny Roman-Rawskiej pojawiają się całkiem zbędne zgrzyty świadczące o nikłej orientacji autorki w meandrach politologicznych. Oceniając politykę rosyjską po 2012 roku, powołuje się ona aprobatywnie na Marka Menkiszaka (s. 126), zaangażowanego emocjonalnie quasi-eksperta z rządowego Ośrodka Studiów Wschodnich. Chwilę później światopogląd Zachara Prilepina określa mianem „wyraźnie narodowosocjalistycznego” (s. 127), co dla każdego, kto choć trochę zna rosyjską scenę ideową i polityczną musi być jakąś aberracją. A wystarczyłoby przecież sięgnąć po wydane w ostatnich latach prace Przemysława Sieradzana, by zrozumieć panoramę ideologiczną środowiska wyrosłego z Partii Narodowo-Bolszewickiej, do którego zalicza się również Prilepin. Polityczne uproszczenia i uprzedzenia wzięły jednak górę nad kryteriami naukowej analizy, a szkoda.

Pomimo wszystko, warto książkę przeczytać, zastanawiając się nad znaczeniem literatury w procesie przemian współczesnej rosyjskiej tożsamości zbiorowej. A później sięgnąć po prozę omawianych przez autorkę pisarzy.

Mateusz Piskorski

Katarzyna Roman-Rawska, „Nowy realizm w rosyjskim polu literackim po 1991 roku. Literatura i polityka”, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2020, ss. 232.

Myśl Polska, nr 11-12 (14-21.03.2021)

Redakcja