OpinieRosja wykluczona

Redakcja10 miesięcy temu
Wspomoz Fundacje

Lapidarny a zarazem wieloznaczeniowy tytułu niniejszego tekstu obrazuje jeden z najważniejszych problemów współczesnej Europy oraz przede wszystkim Polski.

Rosja jest „wykluczona”, co oznacza zarówno programową wrogość wobec tego państwa (Rosja jest „wrogiem” albo „agresorem”); obrazuje to stan świadomości politycznej części polskiej klasy politycznej oraz innych małych państw „mitteleuropejskich”. Wykluczenie Rosji nastąpiło również w relacjach wielkomocarstwowych: G-8 skurczyło się aż G-7, czyli państwo to przestało być formalnym członkiem współczesnego koncertu mocarstw.

Wykluczenie polega na próbach wspólnego blokowania rosyjskich inwestycji, które – zdaniem ich przeciwników – czemuś tam „zagrażają”. Najlepszym tego przykładem jest NORDSTREEM DWA, a przecież dostawcy gazu na początku tej „rury” są tak samo zakładnikami ich odbiorców, (i odwrotnie): w końcu szantażować zakręceniem kurka mogą również odbiorcy.

Wreszcie Rosja jest wykluczona kulturowo, a nawet zakazane jest jakiegokolwiek niewrogie słowo pod jej adresem: każdy, kto nie podporządkowuje się rusofobicznemu jazgotowi poddany jest wrogiemu hejtowi: tu nie ma wyjątków. Znam to z własnych doświadczeń.

Trzeba jednak przypomnieć, że owo wykluczenie nie jest pierwszym przypadkiem w historii. Podobnie było trochę ponad sto lat temu, gdy powstał system wersalski. Ówcześni politycy europejscy było dużo mądrzejsi od współczesnych. Oddam jednemu z nich głos. Reprezentujący w Wersalu (1919) baron (śmiesznie to dziś brzmi) Sonniono m.in. zadał pytanie „Czy wykluczenie Rosji nie byłoby rzeczą przedwczesną (…). Istnienie Rosji jest we wspólnym interesie wszystkich”. I tu pojawia się najważniejsza część jego diagnozy: „powstanie wielu drobnych i wzajemnie sobie wrogich państewek dałoby Niemcom możliwość stworzenia fermentu tego rodzaju, jaki istniał na Bałkanach. Gdyby miała zapaść uchwała, że wielka Rosja nie zostanie dopuszczona na Konferencję, będą natomiast dopuszczone tylko małe fragmenty (podkreślenie W.M), zebrani wzmocniliby tylko epidemie dążeń odśrodkowych, która szerzy się w Europie. Nie tylko małe państwa, ale również miasta mogą żądać autonomii (…).” Należy okazać pomoc i sympatię różnym rządom powstającym w Rosji i w ten sposób przyczynić się do powstania federacji państw rosyjskich (podkreślenie W.M). Nastroje w państwach zainteresowanych skierować są raczej przeciw formie rządów, jakie istniały w dawnej Rosji i przeważają do dziś, nie ma przecież Rosji jako takiej.” [1]

Jest to myśl na wskroś współczesna: tworzenie na wschodniej Europie wielu „małych państw” jest wyłącznie w interesie Niemiec, co wzmacnia to państwo w relacjach z innymi państwami Zachodniej Europy. W końcu w XX wieku Niemcy wywołały dwie wojny, których ofiarami stały się pozostałe mocarstwa tego regionu. Albo zostały przez nie podbite (Francja), albo zwasalizowane (Włochy) lub wyniszczone wojną (Wielka Brytania). Siła Niemiec tkwi na wschodzie, a nie na zachodzie. „Małe państwa” środkowej Europy są tylko kolejną wersją oczekiwanej „przestrzeni życiowej” dla Berlina. Warto o tym pamiętać również dziś.

 

[1] D. Lloyd George, „Prawda o Traktacie Wersalskim”, tom 1, Warszawa, 1939, s. 289.

 

Prof. Witold Modzelewski

Redakcja