FelietonyBauman o nowoczesności

Redakcja2 lata temu
Wspomoz Fundacje

Magdalena Ziętek-Wielomska: W jednych ze swoich ostatnich nagrań przypomniałam o bardzo ważnej pracy Zygmunta Baumana pt. „Nowoczesność i zagłada”. Ponieważ nie każdy jest „fanem YouTube’a” postanowiłam  wypowiedzieć się o niej także i na łamach „MP”.

Książka ta zasługuje na zainteresowanie z tego powodu, że jej główna teza idzie zupełnie w poprzek różnych stereotypów propagowanych na lewicy – a Bauman w końcu kojarzony jest z tą stroną sceny polityczno-światopoglądowej. Teza ta brzmi następująco: Holokaust nie był żadnym „wypadkiem przy pracy” na drodze ludzkości do świetlanej przyszłości, lecz sam jest wytworem nowoczesności. Bauman argumentuje, że Holokaustu nie da się uznać za bardziej zradykalizowaną formę antysemityzmu, który panował w europejskich narodach chrześcijańskich; za „ostatni powiew” nieoświeconego, zabobonnego świata; taki bardziej nowoczesny pogrom. Podczas gdy „tradycyjny” antysemityzm pełnił społeczną rolę odgraniczania się od wspólnot osób uznanych za obcych, co służyło wytwarzaniu własnej grupowej tożsamości, Holokaust dążył do trwałego usunięcia Żydów z powierzchni Ziemi.

Bauman używa tutaj metafory ogrodnika – ludzie „nowocześni” lubują się w planowaniu „lepszego świata”, w którym nie ma miejsca na to, co dzikie, niepoddane kontroli, planowaniu, nieprzewidywalne etc. Walczą z „pasożytami” czy „chwastami”, które zakłócają porządek starannie zaprojektowanego „ogrodu”. Przy czym oczywiście sami ogrodnicy określają, co pasuje do ich projektu, a co nie. Powołują się przy tym na argumenty autorytetów naukowych, co ma być ostatnim i niepodważalnym dowodem na rzekomą obiektywność założeń ich projektu. W przypadku III Rzeszy oczywiście było to stanowisko „rasizmu naukowego”, który miał dowodzić, że bezsprzecznie Żydzi są czymś w rodzaju zarazy, od której zarazić mogą się „zdrowi Niemcy” i dlatego należy ich najpierw odizolować od „normalnych ludzi”, a następnie poddać eksterminacji. Bauman wskazuje, że Holokaust nie był dziełem sfanatyzowanego, zabobonnego tłumu, prowadzonego na barykady przez demagogów (czyli dzisiejszych „populistów”), lecz przedsięwzięciem na wskroś nowoczesnym, zorganizowanym przez nowoczesne państwo, z jego biurokracją, zapleczem naukowym, przy wykorzystaniu nowoczesnej techniki jak również metod organizacji, propagandy i perswazji, dzięki którym hitlerowcom udało się skłonić same ofiary do „udanej” współpracy ze swoimi katami. Przede wszystkim – i to stanowi pewne idée fixe tej pracy – warunkiem Holokaustu było wyrugowanie kwestii moralnych z zakresu działania nowoczesnej biurokracji, co zresztą przez samego Maxa Webera zostało podniesione do rangi symbolu nowoczesnego świata. Kwestia ta Baumana szczególni mocno niepokoi, gdyż oznacza, że Holokaust – oczywiście w innym wariancie – może się powtórzyć.

Adam Wielomski: Czytałem tę książkę wiele lat temu. To ważne, że została napisana przez myśliciela lewicowego, a nie kogoś z naszej strony. Praca ta idzie w poprzek głównego prądu interpretacji III Rzeszy, gdzie hitleryzm przedstawiany jest jako „protest przeciwko Oświeceniu”, używając terminologii Isaiaha Berlina. Bauman pokazuje, że sprawa jest bardziej skomplikowana. Nazizm negował optymistyczną antropologię i wiarę w postęp oświeceniowej tradycji, ale nie techniczne postrzeganie świata charakterystyczne dla Oświecenia. W literaturze czasami mówi się, że ideałem nazistów było „techniczne Średniowiecze”, czyli połączenie irracjonalnych mitów politycznych z nowoczesną techniką i organizacją. To trafne spostrzeżenie, pokazujące, że ten „protest przeciwko Oświeceniu” jest wybiórczy i częściowy. Jeśli za radykalizację Oświecenia uznajemy marksizm-leninizm, to tutaj mamy tę samą technikę ultra-racjonalistycznej organizacji w postaci systemu gułagów, co w przypadku Oświęcimia zbudowanego przez nazistów. To prowadzi do wniosku, że nazizm i stalinizm różnią się ideologicznie, ale nie logiką konstrukcji państwa i społeczeństwa.

Myśl Polska, nr 5-6 (31.01-7.02.2021)

 

Redakcja