KulturaO modzie męskiej uwag kilka

Przemysław Piasta1 miesiąc temu
Wspomoz Fundacje

Jedną z dziedzin życia, która w ostatnim stuleci, w tym bardzo znacząco właśnie w międzywojennym dwudziestoleciu dziejów Drugiej Rzeczypospolitej, zmieniały się najszybciej i najczęściej była moda, w tym nie tylko zawsze nieco bardziej „wyszukana”, „wyrafinowana” i „kapryśna” damska, ale również męska. A oto kilka zupełnie z sobą nie powiązanych przykładów, które – jak sądzę –nienajgorzej przybliżą Szanownym Czytelnikom istotę tych procesów.

W okolicach I wojny światowej niemała część polskiego społeczeństwa nie znała jeszcze odzieży rzemieślniczej lub fabrycznej produkcji, o czym tak wspominał (Młode pokolenie chłopów, Warszawa 1984) pewien syn gospodarza z okolic Konina: „… Bieliznę i ubrania na co dzień miałem z płótna lnianego domowej roboty, tak samo reszta rodziny. To też całe wieczory zimowe, a nawet dzień zapełniał furkot matczynego kołowrotku, na którym przędła len”. Na większa skalę (aczkolwiek daleką od obecnej) rozwój przemysłu masowej produkcji odzieży oraz pojawienie się wyspecjalizowanych sklepów ją oferujących, nastąpił w Polsce dopiero w Polsce międzywojennej, chociaż zamożni eleganci i elegantki ubiór nadal zamawiali w rzemieślniczych warsztatach krawieckich, a w dużych miastach w salonach mód.

Strój był w międzywojennym dwudziestolecia mniej niż dziś egalitarny, a na dodatek zróżnicowany w zależności od miejsca zamieszkania i pracy. W tym drugim przypadku, ten jakby pluralizm w ubiorze poszczególnych społecznych warstw lub grup wynikał też z wiejskiego lub miejskiego miejsca ich zamieszkania. Jeszcze w I połowie XX wieku dotyczyło to także mody „młodzieżowej”, o czym opisując swoje pierwsze wrażenia w szkole wspomniał (We Lwowie i na Pokuciu. Ścieżki mojej młodości, Kraków 2005) Kazimierz Juliusz Nahlik: „… Dwaj chłopcy, jakby starsi od nas Szeremeta i Patyk, są ze wsi, z Dawidowa, i chodzą w długich spodniach (bo chłopcy z miasta noszą krótkie spodnie, jak ja, albo pumpy)”. W takim to oto stroju jest na fotografii upamiętniającej przystąpienie do sakramentu I Komunii Świętej (chyba 1913 lub 1914 rok) mój dziadek Antoni Rosada, który pochodził z Kąsinowa, czyli właśnie wsi, oddalonej o 5-6 kilometrów od Szamotuł, miasteczka w którym owa uroczystość miała miejsce i przypuszczalnie wykonano owo zdjęcie.

Pomijając fakt, że w mieście założenie długich spodni było wówczas jednym z oznak wejścia w dorosłość, dodam , iż jeszcze a latach 60-tych XX wieku moja kochana matka wysyłając mnie do przedszkola (którego zresztą nie znosiłem), ubierała mnie właśnie w grube rajstopy i krótkie spodenki, używając identycznego jak wyżej i przedwojennego argumentu, że „w długich spodniach chodzą wyłącznie chłopcy ze wsi”. W takie właśnie krótkie spodenki oraz rajstopy, ubrani byli chłopcy na ilustracjach z „Elementarza”, i to bynajmniej nie wyłącznie w pierwszych i przedwojennych wydaniach genialnego dzieła Mariana Falskiego, pierwszego szkolnego podręcznika wielu pokoleń Polaków, w tym też mojego.

prof. Olaf Bergmann

Przemysław Piasta

Historyk i przedsiębiorca. Prezes Fundacji Narodowej im. Romana Dmowskiego. Autor wielu publikacji popularnych i naukowych.