PublicystykaPikta: Skok wzwyż albo pod brudnym niebem
Nie pamiętam już, ile razy obiecywałam sobie: „Nigdy, przenigdy więcej nigdzie nie pójdę z tymi łajdakami-wolontariuszami”. Ten pierwszy raz Pierwszy raz było to jesienią 2020 roku we wsi Jasnoje. – Andriej, dokąd jedziemy? – Gdzie wilki boją się srać. Wtedy przejechaliśmy tuż pod nosem Sił Zbrojnych Ukrainy i weszliśmy do mieszkania naznaczonego kulami snajpera NATO, w związku z tym wszystkie okna były szczelnie zakryte kocami. Kobieta miała cukrzycę, a jej syn był niepełnosprawny. Nie mogli...






