Nie oglądałem i nie mam zamiaru oglądać nowej ekranizacji „Lalki”. Nie trzeba próbować kocich wydzielin, by wiedzieć, że nie jest to smaczne. Wystarczy mi krótka cenzurka Kolegów Przemysława Piasty i Konrada Rękasa. Jednak wiem, że twórcy obeszli się z dziełem Bolesława Prusa zbyt delikatnie. A można było iść po całości i skończyć z XIX wieczną pozytywistyczną ramotą …
Jest rok 2026. Handlarz kryptowalutami Stasio Wokulski zakochuje się w celebrycie i modelu Ireneuszu Łęckim. Wokulski, który odziedziczył sklep, ale aktualnie przebywa w Ukrainie (koniecznie „w” bo to ma iść na Netflixie) gdzie dzielnie walczy z ruskim imperializmem. Jego sklepem kieruje aktywiszcze ekologiczne Ignaco Rzecko. To samotnik, który wieczorami słucha Marii Peszek i czyta opasłe księgi autorstwa samej Olgi Tokarczuk.
Wokulski wraca do Warszawy. Pomnożył swój majątek dzięki dotacjom z Unii Europejskiej. Swoją uwagę skupia jednak na zubożałym celebrycie i uczestniku „Magii Nagości” Ireneuszu Łęckim. By wkraść się w jego względy sponsoruje jego ojca będącego aktywistą KOD-u. Ireneusz jednak pozostaje obojętny na zaloty Stasia.
Ireneusz Łęcki flirtuje z doradcą do spraw pozyskiwania grantów dla NGO z Waszyngtonu Joe Mraczewsky. Wokulski pomimo wmawiania sobie, że przestał interesować się Łęckim coraz bardziej go pożąda. Wokulski zwalnia swojego pracownika za flirt z Ireneuszem pod jego nieobecność. Następnie idzie do meczetu, gdzie Ireneusz zbiera datki w ramach Wielkiej Orkiestry Radamanicznej Pomocy dla chorych psieck członków KO. Stasio Wokulski przekazuje datek w wysokości dwóch bitcoinów. Wokulski poznaje wtedy sex-workerkę Mariannę, która chce zmienić pracę. Postanawia pomóc jej. Przekonuje ją, że wykonuje potrzebną i bardzo europejską pracę, która obala staroświeckie stereotypy zakorzenione przez wyznawców Jezusa. Obiecuje załatwić dla niej specjalne granty z Brukseli, by mogła się dalej rozwijać w tej jakże nowoczesnej dziedzinie.
Wokulski otrzymuje informację o tym, że odnaleźli się w Nowym Jorku 122-letni właściciele kamienicy Łęckich. Szybko odkupuje kamienicę od Łęskich, by móc ją sprezentować sędziwym właścicielom jako rekompensatę za wielowiekowe prześladowanie ze strony tubylców. Mieszkający w USA właściciele czynią z Wokulskiego czyściciela kamienicy, który pozbywa sie uciążliwych emeryckich lokatorów. Jedyną lokatorką zostaje sędziwa autorytetka spraw wszelakich Helena Stawska.
Stasio zakupuje amerykańskiego pitbulteriera, który wygrywa walkę psów. Pieniądze z wygranej i ze sprzedaży psa przekazuje na zakup pokojowego tureckiego Bayraktara. W tym czasie Ireneusz odrzuca kolejnych adoratorów. Delikatnie zaczyna jednak interesować się Stasiem, ale dla niego jest w nim zbyt mało multikulturowości oraz brakuje mu zaangażowania w ratowanie płonącej planety. Komplikacje losu powodują, że Wokulski musi wykorzystać kilometrówki więc wyjeżdża do Brukseli.
Aktywiszcze ekologiczne Ignaco Rzecko z wielkim niepokojem obserwuje powrót młodzieży do konserwatywnego sposobu życia. Niezwykle się obawia ruchu gaśnicowego i stronników radykalnego jaszczuryzmu. Wokulski cały czas myśli o Łęckim. Ten jednak kieruje swoje uczucia w stronę bębniarza ulicznego, weganina i buddysty Molinarego. Pomimo zaręczyn Łęcki nie przejawia uczuć do swojego bębniącego narzeczonego. Wokulski dostrzega, że Ireneusz związał się z nim wyłącznie dla polubień na Instagramie.
Rzecko na swoim blogu pisze o coraz większych problemach Wokulskiego i jego teamu. Celebrytka Krzeszowska oskarża Helenę Stawską o kradzież japońskiej „lalki do miłości”. Podczas procesu sądowego Wokulski udowadnia dzięki wszechobecnym kamarom, że lalka pochodzi z jego sypialni.
Wokulski chce wyjechać do Holandii by dokonać eutanazji. Niestety Niemcy nierozumiąc dobrodziejstwa wielokulturowości wprowadzili kontrole na granicach. To wielce zasmuca wielkiego stronnika europejskiego superpaństwa jakim jest Wokulski. W proteście więc wraz z aktywistami „Ostatniego Pokolenia” przykleja się do torów kolejowych. Przed brakiem kawy z mlekiem sojowym z Starbucksu i dostępu do neta ratuje go pracownik Intercity Wysocki, brat kierowcy Ubera z Powiśla, któremu pomógł Wokulski.
Stanisław wraca do Warszawy, gdzie popada w depresję i wydaje majątek na psychoanalityka. Czerwonowłosy analityk z sumiastym wąsem w obcisłej kiecce udowadnia mu, że wina leży po stronie matki, stronników tradycyjnych małżeństw, mięsożernych wsioków, roszczeniowych roboli, sierot po PRL-u i ruskich onuc.
Wokulski przekazał majątek Michnikowi i wyjeżdża z Warszawy w niewyjaśnionych okolicznościach. Zostaje ujawniony testament Stasia: większość jego majątku przekazuje na fundację Europejskie Majdany. Sam Wokulski widziany był anarcho-liberalnym skłocie, gdzie dochodzi do tajemniczego wybuchu. Za wybuchem miała stać – jak podały Fakty w TVN – ruska siatka złożona z wynajętych niskorosłych obcokrajowców w walonkach i popijających bimber. Ciała Wokulskiego jednak nieodnaleziono a plotka głosi, ze walczy w Krzywym Rogu po stronie dobrych. Według krążących plotek Ireneusz Łęcki stał się stronnikiem teorii o wybuchu smoleńskim i wstąpił do Klubu Gazety Polskiej.
Teraz siadam w fotelu i czekam na telefony – bo takie cudo na pewno młodzi Europejczycy, nowocześnie wykształceni z wielkich miast kupią.
Łukasz Jastrzębski



