PolitykaPolskaPublicystykaSzyszkowska: Nie ma u nas lewicy

Redakcja15 minut temu
Wspomoz Fundacje

Żądza władzy bywa tak wielka, że tworzy się partie polityczne bez programu, byle by  stać się jej przewodniczącym.

Zapowiedź utworzenia nowej partii przez Morawickiego też nie znajduje uzasadnienia w poglądach, które różniłyby go od stanowiska Jarosława Kaczyńskiego i stawały się merytorycznym uzasadnieniem dla nowego ruchu politycznego.  Takim poczynaniom jak rozbijanie jedności partii niemal tuż przed wyborami przygląda się za sprawą mediów nasze społeczeństwo. Antyedukacyjny wymiar tego zdarzenia jest wyrazisty, ale nie podnoszony w telewizyjnych programach publicystycznych. Mam na myśli to, że nie podkreśla się braku lojalności i wdzięczności w postawie Morawieckiego wobec Jarosława Kaczyńskiego. Stał się jego przeciwnikiem z powodu swoich wygórowanych ambicji. Nie chce pamiętać, że Prezes PiSu uczynił go premierem polskiego rządu. Jarosław Kaczyński to wizjoner, który trafnie wskazał trzech kolejnych prezydentów RP.

Pomijając nieelegancję – o którą należy dbać także w polityce – wyrażającą się m.in. w przypominaniu Jarosławowi Kaczyńskiemu  (czego nie czyni się Tuskowi) jego wieku, to zawiera się w tym głupota. Otóż mądrzy i cenieni władcy w dziejach, byli niejednokrotnie ludźmi sędziwymi; polityk powinien odznaczać się mądrością, a tę nabywa się wraz z doświadczeniem życiowym. Nie znaczy to, że każdy wraz z upływem czasu staje się mądry. Na przykład Adenauer działalność polityczną rozpoczął po osiemdziesiątym roku swego życia.

Upadek poziomu polityki dziś uprawianej w Polsce wyraża się nie tylko w braku przyzwoitości, w żądzy zdobywania władzy dla zaspokojenia ambicji, w bezideowości – zamiast chęci rozwiązywania problemów społecznych spowodowanych troską o naród. Używany język wskazuje na takie traktowanie polityki, skoro mówi się nieraz o politykach jako o graczach. Co więcej, część parlamentarzystów charakteryzuje niski poziom intelektualny. Łączenie władzy ustawodawczej i wykonawczej wciąż nie zostało zakazane mimo wyrazistej sprzeczności z trójpodziałem władz deklarowanym w Konstytucji RP. Tworzy się fikcja tej podwójnej pracy, bo każdy z tych rodzajów działań wymaga wielogodzinnego wysiłku. Na razie wiemy jedynie o fikcyjnej pracy wielu lekarzy.

Bezideowość wielu polityków jest tak wielka, że niedawno w programie Polsat News, „Śniadanie Rymanowskiego”, pani poseł nie umiała odpowiedzieć na pytanie czym różni się odłam Morawieckiego w PiSie od programu PiS Jarosława Kaczyńskiego mimo, że  współtworzy rozłam. Jak długo interesy osobiste osób, z reguły bezmyślnie wybieranych do parlamentu, będą przesądzać o losie Polski? Niepokój wywołuje fakt, że w wyborach biorą udział osoby deklarujące na co dzień brak zainteresowania polityką. Niektóre kobiety na przykład głosują ma kandydata, bo jest elegancki.

Polityka nasza nasycona jest wieloma kłamstwami, a jednym z podstawowych jest istnienie w Polsce lewicy. Owszem są poszczególne jednostki, a także małe grupy o poglądach lewicowych, ale nie są zapraszane do telewizji. Ich nie słyszymy. W programach telewizyjnych występują przedstawiciele zróżnicowanej prawicy oraz – po drugiej stronie – zwolennicy prawa do przerywania ciąży i domagający się praw dla LGBT, ale to nie uprawnia jeszcze do nazywania siebie lewicą. Nie ma obecnie u nas – z małym wyjątkiem – partii politycznej, która by kwestionowała rozwiązanie gospodarcze, jakim jest neoliberalizm ekonomiczny. Wyraża się on m.in. w zgodzie na jedną tylko formę własności, czyli własność prywatną prowadzącą do niespotykanego dotąd zróżnicowania materialnego Polaków, a tym samym do nierówności. Wyjątkiem jest mała część PPSu nieaprobująca neoliberalnych poglądów szefa tej partii, odstających od tradycji i nazwy PPS.

A więc co to znaczy lewica? Pytanie istotne, bowiem nie da się mimo intencji niejednego publicysty  zatrzeć różnicy miedzy lewicą i prawicą. Pytanie trudne, bowiem dążenie do sprawiedliwych rozwiązań w życiu społecznym charakteryzuje prawicę i rzeczywistą lewicę, której u nas niemal nie ma. Ateizm nie jest wyznacznikiem lewicowości. Obojętność wobec wartości religijnych nie jest dziś postawą, którą można by uznać za wyznacznik poglądów politycznych.

Nie jest prawdą, że przeminął czas wielkich idei. Nie należy podważać ich wartości z tego powodu, że  nie były udolnie urzeczywistniane. Jednostki i  społeczeństwo wymaga drogowskazów. Rozróżnienie lewicowości i prawicowości wymaga uwzględnienia tego, że na przykład personaliści chrześcijańscy, zwłaszcza Mounier, łączyli w swoich teoriach poglądy ekonomiczne Marksa z etyką chrześcijańską. Grupa świeckich chrześcijan utworzona w 1956 roku przez Tadeusza Mazowieckiego – po  porzuceniu przez niego PAXu – nawiązała do poglądów tego francuskiego myśliciela. Na marginesie dodam, że po 1989 roku polityk ten stał się nieoczekiwanie krzewicielem kapitalizmu, zaprzeczając swojej wcześniejszej lewicowości. W czasach Polski Ludowej traktował własność prywatną, w duchu Mouniera, jako źródło wszelkiego zła, domagając się jej znoszenia.

Tradycyjnie za kryterium lewicowości i prawicowości przyjmuje się stanowisko wobec własności prywatnej. Ruchy lewicowe głoszą niezbędność uspołeczniania środków produkcji. Dodam, że część neotomistów w XX wieku wyprowadziła z prawa naturalnego – inaczej niż Tomasz z Akwinu –  prawo do korzystania z własności w ogóle a nie prawo do własności prywatnej. Papież Jan XXIII umocnił mocą swego autorytetu pogląd, że z prawem naturalnym zgodne jest nie tylko prawo do własności prywatnej, ale także prawo do własności spółdzielczej oraz prawo do własności państwowej.

Należy przypominać, że partia  lewicowa, która już nie istnieje, a mianowicie SLD, stanęła po 1989 roku na gruncie neoliberalnej gospodarki i przyczyniła się do jej wprowadzenia w Polsce. Nie jest lewicową partia, która aprobuje nierówności materialne, wolną konkurencję i rywalizację. To właśnie osoby określające swój  światopogląd jako lewicowy doprowadziły do reprywatyzacji, prywatyzacji i niezdrowego kultu dóbr materialnych. Wrogość do Rosji, wręcz nienawiść do tego słowiańskiego państwa, głoszą dziś zarówno partie nazywające siebie w sposób nieuprawniony lewicowymi, jak i partie prawicowe. Wyjątkowe jest na tym tle środowisko „Myśli Polskiej”, które nie uległo bezrozumnej u nas nienawiści do Rosji i Białorusi.

Nie jest człowiekiem lewicy ten, kto kiedyś należał do PZPR, a dziś, by zatrzeć te ślady, krytykuje Polskę Ludową tworząc jej nieprawdziwy obraz. Człowiekiem lewicy nie jest ten, kto cenił socjalizm, a dziś odżegnuje się od swoich poglądów, by czerpać profity po zmianie politycznej. Lewicowość wyraża się w poczuciu, że jest się przede wszystkim cząstką ludzkości. Pogląd ten godzi się z szacunkiem dla narodowej tradycji. W obliczu wynalezienia broni masowej zagłady, wyznacznikiem lewicowości stało się dążenie do trwałego pokoju.  Człowiek lewicy jest rzecznikiem rozdzielenia religii i prawa, religii i polityki, a także religii i nauki. Jest zwolennikiem państwa neutralnego światopoglądowo. A więc nie jest zwolennikiem ani państwa wyznaniowego, ani państwa świeckiego.

Przedstawiciele lewicy nie uznają własności prywatnej za świętą i nienaruszalną. Wyrażają niezgodę na nietolerancję. Wierność wobec wyznawanych wartości powinna znamionować zarówno człowieka lewicy, jak i człowieka prawicy. Również pogląd, że należy rozwiązać  problemy biedy, nędzy, głodu, bezrobocia, bezprawia, braku praworządności – łączy poglądy ideowego przedstawiciela lewicy i prawicy. Także  troska o rozmaite mniejszości z których składa się społeczeństwo, powinna wyznaczać działania osób o poglądach prawicowych i lewicowych.

Prof. Maria Szyszkowska

fot. profil fb Lewicy

Myśl Polska, nr 35-36 (30.08-6.09.2026)

Redakcja