HistoriaGolla: Oskar Brüsewitz – samospalenie przeciwko NRD

Redakcja1 godzinę temu
Wspomoz Fundacje

18 sierpnia 1976 roku przed ewangelickim kościołem św. Michała w Zeitz wydarzyło się coś, co w pierwszej chwili mogło wydawać się aktem rozpaczy jednego człowieka. Pastor Oskar Brüsewitz oblał się benzyną i podpalił. 

Cztery dni później zmarł w szpitalu w wyniku odniesionych obrażeń.

Chrześcijański opór

Nie był to jednak zwykły akt samobójczy. Brüsewitz pozostawił po sobie polityczne i religijne przesłanie. Na samochodzie, którym przyjechał przed kościół, umieścił transparent skierowany przeciwko komunistycznemu systemowi NRD. Oskarżał komunizm o prześladowanie Kościoła oraz ateistyczną indoktrynację dzieci i młodzieży. Jego śmierć stała się jednym z najbardziej dramatycznych symboli chrześcijańskiego oporu wobec reżimu SED.

Państwo, które chciało wychować nowego człowieka

Aby zrozumieć desperacki czyn Brüsewitza, trzeba spojrzeć na rzeczywistość Niemieckiej Republiki Demokratycznej szerzej. NRD nie była po prostu państwem, w którym istniał konflikt pomiędzy administracją państwową a kilkoma niepokornymi duchownymi. System komunistyczny miał znacznie ambitniejszy projekt społeczny. Chciał stworzyć nowego człowieka – człowieka socjalistycznego, którego światopogląd miał być oparty na marksizmie-leninizmie, a nie na chrześcijaństwie. Religia była dla tego projektu konkurencyjnym źródłem autorytetu. Kościół mówił człowiekowi, że istnieje prawda wyższa niż państwo. Chrześcijaństwo przypominało, że człowiek posiada godność niezależną od swojej użyteczności dla kolektywu. Państwo komunistyczne natomiast chciało decydować o wychowaniu, edukacji, organizacji społeczeństwa i w dużej mierze również o tym, jakie wartości powinny kształtować młode pokolenie. Dlatego szczególnie istotna była kwestia dzieci i młodzieży. Młody człowiek wychowywany przez szkołę, organizacje młodzieżowe i propagandę państwową miał zostać przede wszystkim obywatelem socjalistycznym.  Chrześcijańska edukacja i wpływ Kościoła stanowiły konkurencję wobec tego procesu. Dla Brüsewitza nie był to abstrakcyjny spór polityczny. Była to kwestia fundamentalna: kto ma prawo kształtować sumienie człowieka?

Pastor, który nie chciał milczeć

Oskar Brüsewitz nie należał do ludzi skłonnych do podporządkowania się systemowi. Urodził się jako trzecie dziecko w ubogiej rodzinie rzemieślniczej w pobliżu Memel w Prusach Wschodnich. Po ukończeniu szkoły podstawowej w 1943 roku rozpoczął naukę zawodu handlowego, którą musiał przerwać w 1944 roku z powodu ewakuacji z regionu Memel. Jako piętnastolatek został wcielony do Wehrmachtu w Warszawie. Próba dezercji zakończyła się niepowodzeniem. Pod koniec wojny trafił do radzieckiej niewoli wojennej, z której jesienią 1945 roku został zwolniony do radzieckiej strefy okupacyjnej. W latach 1945–1947 odbywał praktykę szewską u mistrza szewskiego Maxa (Maximiliana) Ogertschniga przy Töpfergasse 35 w Colditz, a następnie zdał egzamin czeladniczy w Burgstädt koło Chemnitz, gdzie mieszkał wraz z matką, po czym przeniósł się do Melle koło Osnabrück. Tam otworzył warsztat szewski, a w 1951 roku zdał egzamin na mistrza szewskiego. W tym samym roku Brüsewitz ożenił się i przeniósł do Hildesheim; w 1952 roku urodziła się córka Renate. Małżeństwo zakończyło się rozwodem w 1954 roku. W 1954 roku, pod wpływem rozpadającego się małżeństwa, Brüsewitz w pośpiechu przeniósł się do Weißenfels w NRD i tam, dzięki wpływowi swojej rodziny goszczącej, coraz bardziej orientował się w wierze chrześcijańskiej. Wkrótce potem złożył podanie do seminarium duchownego w Wittenbergu, ale z powodu ciężkiej choroby psychosomatycznej musiał przerwać naukę. Po kuracji Brüsewitz udał się do Lipska. Tam poznał Christę Rohland. Po otwarciu warsztatu szewskiego w Markkleebergu pobrali się pod koniec 1955 roku. W następnym roku urodził się ich syn Matthias, który zmarł w 1969 roku z powodu choroby. W 1958 roku na świat przyszła ich córka Esther; później została pastorką w Döschnitz. W Lipsku Brüsewitz aktywnie uczestniczył w życiu parafialnym. Po kolejnej chorobie rodzina przeniosła się w 1960 roku do Weißensee (Turyngia), gdzie urodziła się córka Dorothea, a Brüsewitz nadal pracował jako niezależny szewc oraz – po przeniesieniu działalności do przedsiębiorstwa PGH Schuhmacher z siedzibą w Sömmerda – jako kierownik oddziału. Również w Weißensee Brüsewitz aktywnie uczestniczył w życiu parafialnym, angażował się w pracę z młodzieżą i organizował działania ewangelizacyjne w okręgu kościelnym Sömmerda. Szczególnie jego nietypowe akcje promocyjne na rzecz ewangelizacji wywoływały konflikty nie tylko z przedstawicielami władz państwowych, ale także z członkami rady parafialnej, do której sam należał.

W latach 1964–1969 Brüsewitz uczęszczał do szkoły kaznodziejskiej w Erfurcie. W 1970 roku został wyświęcony w Wernigerode, a następnie objął stanowisko pastora ewangelicko-luterańskiego w Rippicha w powiecie Zeitz. Jego praca z młodzieżą i symboliczne akcje protestacyjne spotykały się zarówno z pozytywnym odzewem, jak i surowymi represjami ze strony państwa. Na przykład ten kontrowersyjny pastor skontrował hasło SED „Bez Boga i słońca zbieramy plony” napisem namalowanym na plakacie: „Bez deszczu, bez Boga cały świat zbankrutuje”. Umieszczenie krzyża z świetlówek na jego kościele z jednej strony sprawiło, że stał się popularny i doprowadziło do bezprecedensowej frekwencji w jego parafii, z drugiej jednak strony wywołało coraz większe konflikty z władzami państwowymi. Ponadto niektórzy z jego kolegów po fachu odrzucali go z powodu jego niekonwencjonalnych metod. W swojej działalności szczególną uwagę poświęcał młodzieży. Nie zamierzał ograniczać chrześcijaństwa do prywatnej sfery życia. Wiara miała dla niego konsekwencje społeczne i moralne. I właśnie tutaj zaczynał się konflikt. System NRD tolerował Kościoły tak długo, jak długo były one przewidywalne i gotowe respektować granice wyznaczone przez państwo. Kościół miał istnieć, ale jego wpływ na społeczeństwo miał być ograniczony. Duchowny, który przekraczał te granice, szybko stawał się problemem dla aparatu bezpieczeństwa. W 1976 roku kierownictwo kościoła zasugerowało Brüsewitzowi, aby zgodził się na zmianę stanowiska duszpasterskiego lub przeniósł się na Zachód.

Konflikt z własnym Kościołem

Historia Brüsewitza jest interesująca również dlatego, że jego krytyka nie była skierowana wyłącznie przeciwko państwu. Krytykował także własne środowisko kościelne. Uważał, że część ewangelickiego establishmentu w NRD posunęła się zbyt daleko w kompromisie z państwem. Kościół próbował zachować możliwość funkcjonowania w warunkach dyktatury poprzez dialog, negocjacje i ostrożność. Z punktu widzenia wielu duchownych była to polityka realizmu. Jeżeli całkowita konfrontacja z państwem mogła doprowadzić do zamknięcia szkół teologicznych, ograniczenia działalności parafii albo aresztowania duchownych, należało zachować ostrożność. Kościół musiał przecież przede wszystkim przetrwać. Brüsewitz patrzył na ten problem inaczej. Dla niego istniała granica, której Kościół nie powinien przekraczać, nawet w imię własnego przetrwania. Jeżeli Kościół przestaje mówić prawdę dlatego, że boi się konsekwencji, to jego instytucjonalne przetrwanie może okazać się zwycięstwem pozornym. To właśnie ten konflikt – pomiędzy przetrwaniem instytucji a wiernością zasadom – stanowi jeden z najważniejszych elementów historii Brüsewitza.

18 sierpnia 1976 roku

Rankiem 18 sierpnia Brüsewitz przyjechał do Zeitz. Przed kościołem św. Michała przygotował swój protest. Nie przemawiał do tłumu. Nie organizował demonstracji. Nie próbował rozpocząć powstania. Posłużył się symbolem, którego nie sposób było zignorować. Oblał się benzyną i podpalił. Wcześniej umieścił na swoim samochodzie transparent zawierający oskarżenie komunizmu o prześladowanie Kościoła i dzieci oraz młodzieży. Była to więc demonstracja dokonana własnym ciałem. Brüsewitz wiedział, że władze mogą skonfiskować ulotki, usunąć transparent, zakazać zgromadzenia, przesłuchać uczestników czy zamknąć demonstranta w więzieniu. Nie mogły jednak łatwo wymazać faktu, że przed jednym z kościołów w NRD człowiek publicznie spalił się na znak protestu przeciwko systemowi.

Dlaczego właśnie samospalenie?

Samospalenie jest jedną z najbardziej ekstremalnych form protestu politycznego. Nie jest zwykłym aktem przemocy wobec innych. Jest skierowaniem przemocy przeciwko własnemu ciału po to, aby zwrócić uwagę na określoną sprawę. W przypadku Brüsewitza miało to również znaczenie religijne. Nie można oczywiście powiedzieć, że chrześcijaństwo uznaje samobójstwo za właściwą metodę działania politycznego. Wręcz przeciwnie. Sam Kościół po jego śmierci dystansował się od tej formy protestu. Ale motywacja Brüsewitza była związana z jego rozumieniem świadectwa. W jego postawie pojawia się bardzo stara chrześcijańska idea męczeństwa – przekonania, że istnieją wartości, których człowiek nie powinien wyrzec się nawet pod groźbą cierpienia. Oczywiście należy zachować tutaj historyczną ostrożność. Brüsewitz nie był klasycznym męczennikiem w sensie teologicznym. Jego czyn był świadomym, skrajnie tragicznym protestem polityczno-religijnym. Jednak jego własne pisma pokazują, że interpretował konflikt z państwem przede wszystkim w kategoriach wiary, prawdy i fałszu.

Odpowiedź państwa: człowiek „niezrównoważony”

Dla SED sytuacja była bardzo niebezpieczna. Gdyby władze przyznały, że pastor świadomie dokonał aktu protestu przeciwko komunistycznemu systemowi, musiałyby przyznać, że istnieje realny konflikt pomiędzy państwem a chrześcijańską częścią społeczeństwa. Dlatego potrzebna była inna narracja. Najłatwiejszym sposobem zdyskredytowania przeciwnika politycznego jest przedstawienie go jako człowieka nieracjonalnego, chorego, fanatycznego albo niezrównoważonego. Tak też próbowano interpretować czyn Brüsewitza. Mechanizm był prosty: „Nie mamy do czynienia z protestem przeciwko systemowi. Mamy do czynienia z osobistą tragedią człowieka, który miał problemy psychiczne”. Taka interpretacja miała odebrać jego śmierci znaczenie polityczne. Problem polegał na tym, że Brüsewitz pozostawił po sobie bardzo wyraźne świadectwa swoich poglądów. Jego działalność, konflikt z władzami, transparent oraz listy nie pozwalały łatwo sprowadzić całej sprawy do kategorii osobistego kryzysu.

Kościół między młotem a kowadłem

Kościół ewangelicki znalazł się w niezwykle trudnej sytuacji. Z jednej strony nie mógł zaakceptować samospalenia jako chrześcijańskiej metody protestu. Z drugiej strony trudno było ignorować przyczyny, które doprowadziły Brüsewitza do tak dramatycznego działania. Kościół musiał więc odpowiedzieć na pytanie, które było znacznie trudniejsze niż potępienie samego czynu: czy system rzeczywiście przekracza granice, przeciwko którym protestował Brüsewitz? I tutaj odpowiedź była bardziej skomplikowana. Władze NRD formalnie pozwalały Kościołom istnieć. Nie był to system, który po prostu zakazał chrześcijaństwa. Kościoły posiadały świątynie, parafie, duchownych i pewną przestrzeń działania. Ale jednocześnie państwo systematycznie ograniczało ich wpływ społeczny. Dlatego sytuacja Kościoła w NRD była bardziej subtelna niż klasyczne prześladowanie religijne. Był to system kontroli, nacisku, infiltracji, ograniczeń administracyjnych i ideologicznej presji, w którym państwo starało się kontrolować granice działalności Kościoła.

Śmierć

Brüsewitz został przewieziony do szpitala w Halle-Dölau. Lekarze nie byli w stanie uratować jego życia. 22 sierpnia 1976 roku zmarł. Miał 47 lat. Cztery dni później odbył się jego pogrzeb w Rippicha. Wzięło w nim udział około 400 osób, w tym około 200 duchownych. Dla władz był to moment szczególnie niebezpieczny. Pogrzeb człowieka, który dokonał publicznego protestu przeciwko państwu, mógł stać się manifestacją polityczną. I rzeczywiście stał się wydarzeniem symbolicznym. Nie dlatego, że uczestnicy rozpoczęli otwarte powstanie. Przeciwnie. Największą siłą była obecność. Ludzie przyszli pożegnać człowieka, którego państwo próbowało przedstawić jako problematycznego i niezrównoważonego.

„Fanal von Zeitz”

Z czasem wydarzenie zaczęto określać mianem „Fanal von Zeitz” – „Fanału z Zeitz”. I właśnie słowo „fanal” jest tutaj niezwykle trafne. Nie oznacza ono bowiem, że Brüsewitz sam rozpoczął proces, który doprowadził do upadku NRD. Byłoby to uproszczenie. W 1976 roku nikt nie mógł przewidzieć, że trzynaście lat później mur berliński przestanie istnieć, a państwo SED rozpadnie się. Jednak Brüsewitz należał do ludzi, którzy pokazali, że monopol ideologiczny państwa nie jest absolutny. Istniała przestrzeń, w której człowiek mógł powiedzieć „nie”. A Kościoły stały się właśnie taką przestrzenią.

Kościoły a rok 1989

W późniejszych latach znaczenie Kościołów w NRD zaczęło rosnąć. W świątyniach spotykali się ludzie, którzy nie mogli swobodnie organizować się poza nimi. Powstawały grupy pokojowe, ekologiczne i społeczne. Organizowano modlitwy o pokój. Kościół stawał się miejscem, w którym można było mówić rzeczy, których nie można było swobodnie wypowiadać w oficjalnej przestrzeni państwa. W 1989 roku kościoły odegrały istotną rolę w mobilizacji społeczeństwa. Poniedziałkowe modlitwy w Lipsku przekształciły się w masowe demonstracje. Hasło „Keine Gewalt!”„Bez przemocy!” stało się jednym z symboli pokojowej rewolucji. W ciągu kilku miesięcy system, który przez dziesięciolecia wydawał się trwały, zaczął się rozpadać. Nie oznacza to, że można prostą linią połączyć samospalenie Brüsewitza z upadkiem muru berlińskiego. Można jednak powiedzieć coś innego: Brüsewitz należał do pokolenia ludzi, którzy wcześniej niż większość społeczeństwa NRD zakwestionowali moralną legitymizację systemu.

Lekcja Brüsewitza

Historia Oskara Brüsewitza ma znaczenie wykraczające poza dzieje NRD. Dotyka bowiem problemu, który pojawia się w każdej epoce: co powinien zrobić człowiek, kiedy państwo żąda od niego kompromisu z własnym sumieniem? Nie każdy kompromis jest zdradą. Nie każdy konflikt wymaga heroizmu. Państwo i instytucje społeczne potrzebują kompromisów, aby funkcjonować. Ale istnieją sytuacje, w których kompromis zaczyna oznaczać rezygnację z fundamentalnych zasad. Brüsewitz uważał, że jego Kościół zbliża się do tej granicy. Można dyskutować o jego metodzie. Można, a nawet trzeba, ją oceniać krytycznie. Samospalenie nie jest rozwiązaniem politycznym i nie powinno być romantyzowane. Nie można jednak z tego powodu ignorować jego przesłania. Bo sednem jego protestu nie było pragnienie śmierci. Sednem była odmowa podporządkowania sumienia państwu.

Dziedzictwo

Oskar Brüsewitz nie obalił NRD. Nie stworzył ruchu politycznego. Nie przewodził opozycji. Pozostawił jednak coś, czego system totalitarny obawiał się szczególnie: moralne świadectwo. Państwo może kontrolować media. Może kontrolować szkoły. Może kontrolować policję, administrację i aparat bezpieczeństwa. Może nawet próbować kontrolować Kościół. Znacznie trudniej jest jednak kontrolować sumienie człowieka. I właśnie dlatego historia Brüsewitza pozostaje ważna. 18 sierpnia 1976 roku przed kościołem w Zeitz jeden człowiek pokazał, że istnieją wartości, które dla niego były ważniejsze niż bezpieczeństwo, kariera i życie. Trzynaście lat później runął mur berliński. Nie był to skutek jednego czynu. Historia nie działa w tak prosty sposób. Ale zanim tłumy wyszły na ulice Lipska, Drezna i Berlina, przez dziesięciolecia istnieli ludzie, którzy – często samotnie – odmawiali uznania komunistycznego państwa za najwyższy autorytet moralny. Oskar Brüsewitz był jednym z nich. I dlatego jego śmierć nie powinna być pamiętana wyłącznie jako tragedia jednego pastora. Powinna być pamiętana jako jedno z najbardziej dramatycznych świadectw konfliktu między chrześcijańskim sumieniem a ateistycznym państwem komunistycznym w historii powojennych Niemiec.

„Leśna wędrówka jest formą oporu, jaką jednostka może stawić Lewiatanowi” – pisał Ernst Jünger (Der Waldgang).

Matthäus Golla 

Literatura:

Klaus Motschmann, Oskar Brüsewitz, Naumann, Würzburg 1978, ISBN 3-921155-37-1;

Hartmut Bartmuß, „So nimm denn meine Hände…“ Pfarrer Brüsewitz und der schwere Entschluss, aus dem Leben zu scheiden, Harald Schultze (Hrsg.), Das Signal von Zeitz – Reaktionen auf die Selbstverbrennung von Oskar Brüsewitz, 2. Auflage. Evang. Verlagsanstalt, Leipzig 1993, ISBN 3-374-01427-5; 

Helmut Müller-Enbergs, Heike Schmoll, Wolfgang Stock,  Das Fanal. Das Opfer des Pfarrers Brüsewitz und die evangelische Kirche, Ullstein, Berlin 1993, ISBN 3-548-36616-3;

Gerhard Ringshausen, Paul Schneider und Oskar Brüsewitz, In: Kirchliche Zeitgeschichte. 9/1 (1996), S. 89–110, ISSN 0932-9951; 

Helmut Müller-Enbergs, Wolfgang Stock, Marco Wiesner, Das Fanal. Das Opfer des Pfarrers Brüsewitz aus Rippicha und die evangelische Kirche, Aschendorff, Münster 1999, ISBN 3-402-05263-6;

Karl-Joseph Hummel (Hrsg.), Zeugen einer besseren Welt: Christliche Märtyrer des 20. Jahrhunderts, Evangelische Verlagsanstalt, Leipzig 2000, ISBN 978-3-374-01812-3;

Freya Klier, Oskar Brüsewitz – Leben und Tod eines mutigen DDR-Pfarrers, Bürgerbüro, Berlin 2004, ISBN 3-00-013746-7;

Karsten Krampitz, Lothar Tautz, Dieter Ziebarth (Hrsg.), „Ich werde dann gehen…“ – Erinnerungen an Oskar Brüsewitz, Evang. Verlagsanstalt, Leipzig 2006, ISBN 3-374-02398-3;

Harald Schultze (Hrsg.), Ihr Ende schaut an. Evangelische Märtyrer des 20. Jahrhunderts, Evangelische Verlagsanstalt, Leipzig 2006, ISBN 978-3-374-02370-7, S. 617–619;

Kathrin Mileta, Leben und Wirken von Oskar Brüsewitz, 2008, Bundesstiftung zur Aufarbeitung der SED-Diktatur;

Renate Brüsewitz-Fecht, Das Kreuz und die Flamme, Projekte-Verlag, Halle 2009, ISBN 978-3-86634-697-0.

Film:

Der Störenfried – Ermittlungen zu Oskar Brüsewitz, 1992, Thomas Frickel.

Redakcja