OpinieWłasnym zdaniem o Łukaszu Litewce

Red.35 minut temu
Wspomoz Fundacje

Nie żyje Łukasz Litewka. Przyzwoity Polak nie może umrzeć śmiercią naturalną lub w wyniku wypadku w kraju opętanym mesjanizmem. Tu potrzeba macierewiczowskiego spisku i engelkingowej metafizyki. Mitologizacja i sakralizacja śmierci znanych osób w Polsce jest naprawdę nieznośna. Tak irracjonalny sposób myślenia powoduje powszechnienie rzeczywiście zagadkowych zgonów takich jak ten szefa Sierpnia 80 Daniela Podrzyckiego czy wicepremiera Andrzeja Leppera.

Śmierć młodego posła Nowej Lewicy – jak na dzisiejsze standardy bardzo przyzwoitego – jest oczywiście tragedią dla jego rodziny, przyjaciół i kolegów. Racjonalni ludzie jednak powinni zachować pewien umiar, bo za chwilę przeczytam – że drugi spisek smoleński, putinowska prowokacja i ogólnie to Santo Subito! I nikt nie będzie miał ochoty poczekać na wyniki śledztwa.

Człowiek ten był zupełnie różny od przeciętnego parlamentarzysty Nowej Lewicy, i to dzisiaj wystarczy by być dobrze postrzeganym. Nie oznacza to jednak tego, że był drugim Stefanem Okrzeją. Znaczy to, że lewica dzisiaj jest wyjątkowo kiepska, a jej twarzami są Czarzasty, Żukowska i Biedroń z Śmiszkiem.

Dzisiaj wystarczy być w miarę przyzwoitym człowiekiem, organizującym udane zbiórki na dzieci oraz psy i koty by budzić zachwyt telewidzów i internautów. Litewka był człowiekiem lewicy postpolitycznej znakomicie radzącej sobie w mediach społecznościowych i sprawnym politykiem przede wszystkim zbiórkowym. Tak już jest, że kraju ślepców jednooki jest królem.

Szanowałem Łukasza Litewkę. I cieszyło mnie, że upokorzył wywodzącego się z środowiska ROAD-u Włodzimierza Czarzastego. Wspierał praktycznie bezkrytycznie swoimi głosowaniami niezwykle szkodliwy rząd Donalda Tuska.

Nie sprzeciwiał się szaleńczej polityce zagranicznej Radosława Sikorskiego i militarystycznej Władysława Kosiniaka Kamysza. Nie grzmiał z trybuny sejmowej o odradzającym się banderyźmie i realnie grożącej nam wojnie. Nie postulował nacjonalizacji tego co zostało ukradzione w ramach balcerowiczowskiej „prywatyzacji”. Zagłębiowski poseł nie był człowiekiem lewicy jakiej oczekuje.

Łukasz Jastrzębski

Red.