PolskaZwiędłe żonkile, czyli niewygodna prawda o powstaniu w getcie

Redakcja3 godziny temu
Wspomoz Fundacje

Jak co roku w dniu 19 kwietnia jesteśmy jako Polacy zalewani propagandową pamięcią o bohaterstwie bojowników żydowskich, których rozpoczęli powstanie w warszawskim getcie. Tym bardziej uważam, że warto poznać prawdę, o tym rzekomym bohaterstwie, o tym kto bohaterem był a kto na bohatera został po wojnie wykreowany. Nadszedł w końcu czas na odkłamywanie wielowarstwowych, wieloletnich manipulacji faktami historycznymi, które są Polakom prymitywnie wtłaczane do głów od dekad.

Wybuch powstania w warszawskim getcie w kwietniu 1943 roku, poprzedziły z jednej strony działania organizacji syjonistycznych, które zebrane wśród diaspory środki finansowe na pomoc żydom na terenie okupowanej Polski przeznaczyły zamiast na pomoc głodującym w obozach żydom, a z drugiej strony na zupełnej bierności wobec poczynań niemieckiego okupanta.

Trzon przywódczy powstania należał do członków He-Halutz Ha-Tzair (Młody Pionier). Organizacja ta była socjalistycznym, syjonistycznym ruchem młodzieżowym należącym do He-Halutz (Pionier), który stanowił centrale skupiającą wszystkie pionierskie ruchy syjonistyczne. Młody Pionier, toczącą się wojnę traktował jako rozgrywkę pomiędzy mocarstwami, która zakończyć się miała według nich miażdżącym zwycięstwem ZSRR, co w wymiarze ideologicznym zdecydowanie ucieszyłoby Pionierów. Związek Radziecki uważali bowiem oni za ideał państwa socjalistycznego, na którym zamierzali się wzorować po wojnie budując w Palestynie własną państwowość. Punktem odniesienia nie była dla nich jednostka ludzka, ale komuna ziemska. Rodzina wraz ze swoją otoczką autorytetu rodzicielskiego jako forma burżuazyjno-kapitalistycznego niewolnictwa była przez nich odrzucana jako wrogi przeżytek. Dlatego dzieci już od żłobka wychowywane były w duchu kolektywizmu i socjalizmu. Utopia kolektywizmu i poczucie wielkiej misji budowy nowego socjalistycznego świata przynieść miała tragiczne skutki właśnie w trakcie powstania. Odpowiedzialności za zgubne decyzje nie ponosił bowiem nikt indywidualnie, a jedynie wszyscy w formie zbiorowej.

Kapitulację Polski w 1939 roku, żydowscy syjoniści przyjęli z obojętnością, zdając się nie dostrzegać powstałych struktur Polskiego Państwa Podziemnego i jego sprawnych struktur zarówno cywilnych jak i wojskowych. Religijni żydzi zawierzyli się Bogu i w swojej bierności czekali na jego interwencję, natomiast ateistyczni syjoniści szukali sprzymierzeńców. Szukali porozumienia z Polską Partią Robotniczą, która zamiast wypracowania porozumienia zadowalającego obie strony chciała wykorzystać He-Halutz do zasilenia nimi własnych oddziałów partyzanckich, a żydzi nie byli skorzy do przelewania krwi w sprawie, w której nie mieli interesu. Z sojuszu z polskimi komunistami ostatecznie nic nie wyszło. Jednocześnie w getcie warszawskim mieli silną konkurencję w walce o prymat w powstałym w przyszłości Izraelu, w postaci skrajnie prawicowej organizacji syjonistycznych rewizjonistów Betar. Rewizjoniści z Betaru byli o tyle w komfortowej sytuacji, że posiadali własne magazyny broni oraz dobre kontakty z polskim podziemiem. Żydowscy socjaliści nie kryli wobec nich swojej pogardy, piętnując ich łatką „faszystów”. Pionierzy He-Halutz nie chcieli dopuścić, aby żydowscy „faszyści” z Betar przejęli kontrolę nad gettem. Cechą wspólną obu zwalczających się nurtów było traktowanie mijania się z prawdą jako czegoś zupełnie naturalnego, czegoś co stanowi ich wspólny mianownik cywilizacyjny.

Dopiero kiedy Niemcy rozpoczęli w getcie pierwsze wysiedlenia żydowscy socjaliści zaczęli dostrzegać istnienie na terenie okupowanej Polski, struktur Polskiego Państwa Podziemnego. Przywódcy kilku socjalistycznych organizacji żydowskich stworzyli Żydowską Organizację Bojową. Następnie powstał również Żydowski Komitet Narodowy (ŻKN), do którego nie wszedł jednak Bund ani Betar, który w oparciu żydowskich żołnierzy wywodzących się z przedwojennego Wojska Polskiego, utworzył własną strukturę w postaci Żydowskiego Związku Wojskowego (ŻZW). Mimo tych animozji ŻKN przedstawił, zarówno wojskowym jaki cywilnym strukturom polskiego podziemia, dokument do zatwierdzenia, z którego wynikało, że polska strona uznaje właśnie ich za przedstawicieli całej społeczności żydowskiej w okupowanej Polsce oraz przychyli się do ich oczekiwań w zakresie dostarczenia im broni. Dowództwo AK zdawało jednak sobie sprawę, że to jednak ŻZW stanowi jedyną wartość militarną spośród wszystkich organizacji w getcie, a przypisywanie sobie kierowniczej roli przez żydowskich socjalistów ma na celu dobranie się do zgromadzonych przez konkurencję zapasów broni i amunicji. Strona polska żądała wyjaśnień dotyczących usunięcia z reprezentacji środowiska Bundu oraz przysięgi lojalności żydowskiej wobec Polski w jej konfrontacji z ZSRR. Żydzi przysięgę złożyli, ale jak wiemy wydatnie wsparli potem NKWD w likwidacji polskiego podziemia. ŻOB nie tylko domagał się broni, ale oczekiwał, że strona polska dostarczy ją bezpośrednio do getta za pośrednictwem AK, tak żeby nie narażać się samemu na niebezpieczeństwo oraz kontakt z fekaliami w trakcie transportu broni kanałami.

Przyszły przywódca powstania Mordechaj Anielewicz tuż przed wybuchem powstania, do żądań w zakresie dostarczenia broni dołączył jeszcze oskarżenia pod adresem polski podziemnej o antysemityzm. Tymczasem Betar dysponujący znacznie mniejszymi środkami finansowymi systematycznie na własną rękę produkował broń i amunicję, posiadali własną łączność oraz tunel na aryjską stronę służący do przerzutów broni i ludzi. Z tunelu tego w krytycznym momencie chętnie korzystali przy wycofywaniu się z getta ich socjalistyczni przeciwnicy. Próby nieudolnych przygotowań do powstania oraz ich przebieg tłumaczony jest do dziś dnia jako efekt realizacji planu, według którego getto miało być twierdzą, w której jego socjalistyczni obrońcy będą się bronić z honorem do końca. W rzeczywistości planowali oni ucieczkę i pozostawienie ludności cywilnej na pastwę Niemców. W dodatku nie zadbali nawet o przygotowanie sobie tej ucieczki, oczekując wsparcia w tym zakresie ze strony AK i „faszystów” z konkurencyjnego i zwalczanego Betaru. Dlatego też dowództwo AK zachodziło w głowę czemu, syjoniści żądając broni chcieli dostać pistolety, a nie karabiny. Karabin służy przecież do walki, a pistolet był doskonałym narzędziem w osłanianiu swojej ucieczki.

W trakcie powstania wbrew lansowanym tezom bohaterstwem nie popisali się członkowie ŻOB, tylko zwykli żydzi (mężczyźni, kobiety i młodzież) nie należący do żadnych organizacji. To oni zdając sobie w końcu sprawę, z tego co ich czeka, w akcie rozpaczy walczyli z Niemcami wszelkimi dostępnymi metodami, rzucając się na Niemców z nożami, butelkami, kamieniami. ŻOB nie przeszkodził Niemcom w wypędzeniu z getta ponad 19 tys. żydów. Potyczki socjalistycznych syjonistów, wbrew dzisiejszym zachwytom nad ich męstwem trwały zazwyczaj kilkadziesiąt minut niekiedy dochodząc do kilku godzin. Ciężar najcięższych walk wziął na siebie ŻZW, wspierany drobnymi siłami polskim. Bohaterstwem w walce wykazał się sekretarz Bundu Michał Klepfisz, za co odznaczony został pośmiertnie przez rząd londyński Krzyżem Virtuti Militari. Co szokujące wyróżnienie, to zostało oprotestowane przez ŻOB, który na ręce przedstawiciela polskiego rządu złożył notę protestacyjną, w której stwierdził, że jest zdumiona postawą polskiego rządu ponieważ akcją zbrojną powstania w getcie kierował ŻOB pod dowództwem niezłomnego Anielewicza i to on powinien otrzymać, to odznaczenie: „(…) ludzie pracy całego świata byli uświadomieni, że powstanie w getcie było zorganizowane i kierowane przez syjonistyczne organizacje pracy i że setki bojowników, którzy wzięli w nim udział oddały swe życie w walce, czyniły to w głębokim przekonaniu, że ich śmierć stanie się fundamentem socjalistycznej przyszłości dla mas w Eretz Israel”. Tymczasem jak stwierdził po latach znany żydowski celebryta Marek Edelman, Anielewicz nie udźwignął psychicznie roli przywódcy powstania do której mocno się garnął.

Walka w getcie zakończyła się katastrofą, ludność została wysiedlona do obozów śmierci, a przywódcy ŻOB, korzystając między innymi z kanałów przerzutowych Betaru, którego szczerze nienawidzili, zamelinowali się po aryjskiej stronie a część z nich zasila oddziały partyzantki żydowskiej.

Likwidacja getta była smutnym finałem postawy żydowskich środowisk politycznych oraz religijnych, zarówno w kraju jak i na świecie. Najwięcej złego wyrządzili, Żydom poza Niemcami ich właśni pobratymcy z ruchu syjonistycznego, którzy tragedię własnego narodu postanowili wykorzystać do realizacji własnych celów politycznych, a odpowiedzialność za niepowodzenia marazm zrzuć na karby polskiego antysemityzmu. Dziś kłamstwa dotyczące genezy powstania oraz jego przebiegu promowane są nie tylko przez środowiska żydowskie, ale niestety również przez ludzi uważających się nie wiedzieć czemu za Polaków.

Arkadiusz Miksa

Redakcja