ŚwiatPo wyborach na Węgrzech

Redakcja19 minut temu
Wspomoz Fundacje

Kurz bitewny po wyborach na Węgrzech powoli opada zaś wielu Kolegów z trwogą przyjęło wyniki tych wyborów.

Z uwagi na fakt, ze ciężko obiektywnie oceniać wyniki nie będąc Węgrem i nie żyjąc w tamtejszej rzeczywistości postanowiłem zapytać moich węgierskich przyjaciół o ich odczucia. Nadmienię tylko, że żadnego z moich rozmówców nie podejrzewam o lewicowe tudzież lewackie poglądy. Są to osoby hołdujące raczej konserwatywnym poglądom i mające duży dystans do zachodniego neoliberalizmu. Są to ciekawe spostrzeżenia, które dają pewne światło dlaczego Węgrzy podziękowali za dotychczasową działalność Victora Orbana.

Na moje pytanie o przyszłość Węgier i tego w jakim kierunku pójdą zmiany padła zgodna odpowiedź u wszystkich – „Nie wiem, zobaczymy” – rozbudowywana także zgodnie o stwierdzenie , że nie przewidują diametralnych zmian w węgierskiej polityce zagranicznej stawiając raczej na zmiany kosmetyczne. Wszyscy raczej byli zgodni, ze polityka Węgier względem Ukrainy się nie zmieni, a nawet może być jeszcze twardsza i wyrazista, ale bez straszenia Węgrów wojną gdyż według nich ta retoryka straszenia Żełeńskim i konfliktem zbrojnym z Ukrainą czy też z Rosją doprowadziła do przegrzania tematu i była jedną z przyczyn klęski Fideszu.

Inną z przyczyn jaką wymienili moi przyjaciele była doskonała pamięć o czasach plandemii davida19 i zamordyzm jaki Viktor Orban na Węgrzech wprowadził z uzbrojonym wojskiem na ulicach, prowokacjami i zmuszaniem ludzi do przyjmowania szprycy pod groźbą utraty pracy. I w tym przypadku widać dużą rozbieżność między pamięcią Węgrów i Polaków, którzy swoich zamordystów zabraniających nam odwiedzać groby bliskich czy parki zamienili na drugich zamordystów wzywających do zamykania niezaszprycowanych w obozach filtracyjnych.

Niemal wszyscy podkreślali też, że społeczeństwo węgierskie z dużym oburzeniem przyjmowało wiadomości o wytwarzającej się nielicznej klasie oligarchicznej skupionej wokół obozu rządzącego z coraz uboższym i dociskanym podatkami społeczeństwem.

Jak wynika z moich rozmów na Węgrzech nastąpiło zmęczenie rządami Fideszu. 16 lat to spory okres czasu. Wystarczający, żeby zabić ideały i wartości, które w pewnym momencie mogą stać się jedynie pustymi frazesami. I tutaj łatwo jest znaleźć analogię na naszym podwórku.

Tisza wygrała nie dlatego, że miała jakiś lepszy program, ale dlatego, że społeczeństwo węgierskie było zmęczone i miało dosyć Fideszu, pragnęło zmian jednocześnie nie potrafiąc do końca określić czy te zmiany będą dobre. Wyczułem też pewną nadziei na inną alternatywną rzeczywistość.
Jedna z moich rozmówczyń podkreślała, że oddając głos na Tiszę zagłosowała z nadzieją na lepszą przyszłość dla swoich dzieci jednocześnie zapewniając, że widzi zagrożenia niesione z zachodu i podkreślając, że ufa Peterowi Magyarowi, że nie dopuści do deprawacji.

Większość moich rozmówców podkreśliła fakt , że pocałunek śmierci Orbanowi złożyli J.D. Vance i Donald Trump udzielając mu poparcia w wyborach. Sam Orban zakazując pro palestyńskich manifestacji w kraju i udzielając wsparcia zbrodniarzowi Netanjahu zraził do siebie wielu Węgrów. To także powinien być sygnał ostrzegawczy dla polskich polityków, którzy włażąc w tyłki amerykanom nie zauważają, że społeczeństwo dostrzega zbrodniczą, ludobójczą politykę Izraela i widzi, kto tą politykę wspiera.

Inny z moich rozmówców, dla mnie szczególnie ważne jest jego zdanie powiedział, że jest szansa na to iż stosunki polsko – węgierskie ulegną znacznej poprawie , a współpraca zintensyfikowaniu.

Wysłuchałem z uwagą ludzi, których lubię, cenię i poważam daleki byłbym od jednoznacznych ocen wysuwanych przez wielu Kolegów i znajomych jako oo końcu węgierskiej suwerennej polityki itp. Z pewnością nowy węgierski rząd zderzy się za chwilę z żądaniami Brukseli dążącymi do uzależnienia finansowego Węgier za pomocą „dotacji i pożyczek” oraz subtelnego wlewania na ich podwórko lewackich ideologii.

To będzie dopiero prawdziwy sprawdzian dla nowego rządu i po jego krokach będziemy mogli powoli oceniać czy ta zmiana była dobra czy zła.
Nie rozrywałbym więc szat i na razie wskazałbym na wstrzemięźliwość i budowanie przyjacielskich relacji oddolnie, bo to zawsze przynosi najlepszy efekt.

Życzę Węgrom jak najlepiej. Z całego serca.

Mirosław  Majkowski

Redakcja