Panie Ministrze, zaczniemy z grubej rury – czy dzisiaj Unią Europejską rządzi antywęglowe lobby? Czym jest spowodowana tak daleko idąca niechęć do węgla kamiennego i brunatnego wśród elit Brukseli?
– Unia Europejska, której historia rozpoczęła się od Wspólnoty Węgla i Stali, dziś jest zdominowana przez obsesje antyprzemysłowe. Dla elit antyprzemysłowych zasoby energetycznych surowców kopalnych są utrapieniem i dylematem, a nie atrybutem. Ta niechęć wynika z braku kompetencji, a zwłaszcza braku wyobraźni. Europejskim elitom wydaje się, że „ktoś” nas obroni, „ktoś” nas wykarmi, „ktoś” nam da pracę. W energetyce ma to konkretny wymiar w postaci kwoty 1,5 miliarda Euro, które co dobę wydaje się w UE na zakup surowców energetycznych i energii. Zaś stosunek do węgla ma podstawy wyłącznie ekologiczne, co wobec braku realnej alternatywy, prowadzi w wielu krajach, w tym w Polsce, do ubóstwa energetycznego, czyli do deficytu podstawowego dobra cywilizacyjnego.
Gdy Polskę Ludową przekształcono na nową III RP, to mieliśmy zdaje się ok. 70 kopalń, ponad 480 tysięcy górników i wydobycie na poziomie prawie 160 milionów ton. To była między innymi spuścizna wielkiego patrioty, którego miałem zaszczyt poznać osobiście, premiera Jana Mitręgi. A co mamy dzisiaj?
– Jeszcze w połowie lat 90., kiedy odpowiadałem jako wiceminister przemysłu, a potem gospodarki, m.in. za górnictwo, jego potencjał był zupełnie nieporównywalny do dzisiejszego. Kopalń węgla kamiennego było 72, dziś jest 17. Wydobycie węgla wynosiło 150 mln ton, dziś 40. Wówczas nadpodaż węgla była na poziomie 72 mln ton, dziś jest deficyt w stosunku do potrzeb kraju na poziomie 7-16 mln ton co roku pokrywany importem. Zatrudnienie w sektorze wynosiło 480 tysięcy, dziś jest to 70 tysięcy. Do tego wydobycie węgla brunatnego było na poziomie 60 mln ton na rok, dziś jest to nieco ponad 40 mln. Warto jednak wiedzieć, że znacznie zmniejszyła się energochłonność naszej gospodarki, ale nie tylko za sprawą nowych technologii, lecz zwłaszcza w efekcie redukcji potencjału przemysłowego.
Czy odnawialne źródła energii mogą był istotnym źródłem bezpieczeństwa energetycznego Polski? Jak wygląda bilans mocy energetycznej Polski – jaki procent zajmuje w nim węgiel kamienny i brunatny?
– Stan ten najlepiej ocenić po wynikach ubiegłego roku, kiedy to 41% energii powstało z węgla kamiennego, 21% z brunatnego, prawie 18% z gazu, a reszta to energetyka słoneczna, wiatrowa, biomasa i woda. I tak powinno pozostać do czasu kiedy powstanie realna alternatywa w postaci energetyki jądrowej. Udział węgla brunatnego w ciągu najbliższych lat maleje do 4-5%, a węgla kamiennego się niewiele zmieni, tyle tylko że będzie on importowany ze stratą dla suwerenności energetycznej kraju.
W ostatnim czasie bloki energetyczne opalane węglem są wyłączane i zastępowane blokami na gaz. Tak się stało między innymi w Elektrowni Rybnik. Czy według Pana dobrym kierunkiem jest zastępowanie węgla gazem? Czy jest to dla Polski bezpieczne?
– Rzeczywistość ostatnich tygodni dowodzi, że zastępowanie energetyki węglowej gazową niesie olbrzymie ryzyko gwarancji dostaw gazu oraz zupełnie nieprzewidywalny wzrost kosztów produkcji energii z gazu. Zatem perspektywa jest wielce ryzykowna, a projekt zastępowania węgla np. w Rybniku otoczonym kopalniami węgla gazem z regionów świata zagrożonych i ogarniętych wojną nie znajduje uzasadnienia, jest wręcz absurdalny.
Gdyby ze względu na zawirowania polityczne i wojny, gaz przestał docierać do Polski drogą morską – czy nasz kraj czeka kryzys energetyczny? Jeżeli tak, to czy Polska jest na niego odpowiednio przygotowana?
– Nie, nie jesteśmy na ten scenariusz przygotowani, ale można jeszcze temu zapobiec. W dostawach gazu trzeba zweryfikować kierunki dostaw i wzmocnić dostawy LPG ze Stanów Zjednoczonych kosztem Bliskiego Wschodu.
Ciągle słyszymy, że węgiel jest drogi. Jaki procent kosztów energii elektrycznej stanowi węgiel kamienny i brunatny? A jakie są realne koszty przesyłania oraz nałożone podatki?
– Surowce energetyczne, w tym węgle, to nie więcej jak 18% kosztów energii, reszta to polityka i fiskalizm, zwłaszcza oczekiwania budżetu państwa oraz ETS. Jakże trudno politykom przyjąć do wiadomości oczywisty fakt, że ETS, podobno pomyślany jako fiskalne narzędzie proekologicznej modernizacji przemysłu, ostatecznie w wydaniu europejskim stał się spekulacyjnym narzędziem likwidacji europejskiego przemysłu.
Panie Ministrze, co według Pana należy zrobić, by mądrze zabezpieczyć energetycznie nasz kraj? Czy jest szansa na unowocześnienie istniejących bloków energetycznych? Czy powinniśmy renegocjować umowy dotyczące okresów na wydobywanie węgla?
– W obu przypadkach oczywiście, że tak. Dopóki bloki węglowe nie zostaną zlikwidowane, trzeba je modernizować. Ale kto to ma robić, skoro np. RAFAKO straciło swoją funkcję. Natomiast terminy likwidacji kopalń same się zweryfikują, oczywiście na krótsze na skutek braku inwestycji, wzrostu kosztów i znacznych nakładów z budżetu państwa na likwidację kopalń. Radziłbym przemyśleć dopuszczenie do inwestycji dwóch kopalń w Lubelskim Zagłębiu Węglowym, bowiem tylko tam, jak pokazuje przykład Kopalni „Bogdanka”, geologia stworzyła szansę na aktualnie efektywne ekonomicznie górnictwo. W węglu koksowym nie trzeba nowych inwestycji, potencjał wydobywczy kopalń „Pniówek”, „Szczygłowice”, a w szczególności „Budryk” zupełnie wystarcza.
Chiny, Indie, Rosja, Stany Zjednoczone prowadzą zupełnie inną politykę dotyczącą węgla. Są bardziej zachowawczy i mniej podatni na klimatyczną propagandę o rzekomym realnym wpływie Polski na CO2 w skali świata. Czy widzi Pan możliwość zmiany kierunku obranego przez kolejne rządy w III RP pozostając członkiem Unii Europejskiej?
– Panie redaktorze, oczywiście że tak, ale trzeba mieć wizję, a zwłaszcza wolę. Władze USA, Chin, Indii są tego przykładem. Świat wydobywa coraz więcej węgla, w tym roku przekroczy 8,7 miliarda ton, a do jego wykorzystania w energetyce potrzebne są nowe technologie inżynierskie, a nie tępe narzędzia fiskalne jak np. ETS w europejskim wydaniu.
Na świecie zmieniają się technologie i podejście do węgla. Wielu ekspertów mówi, że węgiel jeszcze przez wiele dziesięcioleci będzie niezwykle ważnym elementem w gospodarkach świata. Czy jest realna szansa na uruchomienie tych kopalń, które zamknięto mimo tego, że miały realne złoża węgla. Czy jest szansa na budowę w Polsce nowoczesnych kopalń węgla kamiennego? Jaki byłby koszt takiej budowy? W jakim okresie można zbudować kopalnię?
– To obszerny temat. Jestem jedynym żyjącym Polakiem, który doprowadził do zbudowania ostatniej kopalni węgla w Polsce – Kopalni Węgla Kamiennego „Budryk”, dziś w strukturach Jastrzębskiej Spółki Węglowej S.A. Ale, aby poważnie mówić o budowie kopalń, trzeba wiedzieć, że koszt budowy kopalni to około 500 milionów Euro, okres budowy około 10 lat, zaś procedury formalne przed jej budową trwają około 15 lat. Zatem jest to poziom abstrakcji. Są jednak sposoby, aby zgodnie z prawem sprostać takim celom, jednak musi być wola polityczna, bowiem wyobraźni gospodarczej i tak brak.
Energetyka, ciepłownictwo, hutnictwo, przemysł cementowy – wszystko to związane jest z sprawą węgla. Czy według Pana Ministra mamy do czynienia z sabotażem gospodarczym? Komu zależy na wyeliminowaniu polskiego węgla?
– Jeszcze kilkanaście lat temu można było poważnie traktować doktrynę, która mówiła że skoro Polska potrzebuje węgla, to niekoniecznie aby go używać, musi go wydobywać. Dowodziło tego tempo likwidacji kopalń. Dziś, kiedy zintensyfikowała się likwidacja energetyki węglowej, to już totalna niekompetencja. Charakterystyczne jest to, że tak naprawdę nikt za to nie odpowiada, czego dowodzi stan i poziom kompetencji aż pięciu ministerstw o realnym wpływie na model energetyki i dostępność do energetycznych surowców kopalnych.
Panie Ministrze, jest Pan niekwestionowanym autorytetem w sprawie polskiego węgla. Czy któryś z rządów w ostatnich lata zwrócił się do Pana by się poradzić co zrobić z polskim węglem?
– Nie, nigdy. Zupełnie inaczej jest jeżeli chodzi o rządy oraz inwestorów poza granicami Polski.
A gdyby się dzisiaj zwrócił, to co by Pan rządzącym Polską poradził w tej sprawie?
– Od 30 lat zabieram głos w mediach na ten temat. I jedyną motywacją do tych wystąpień jest poczucie odpowiedzialności oraz zasada, że „skoro wiem, to trzeba to publicznie mówić lub pisać”, ale stale bezskutecznie. Mam jednak gorzką satysfakcję, że rzeczywistość potwierdza moje przewidywania. Natomiast w naszym modelu politycznym skuteczna jest rozmowa z rządzącymi, jednak problem w tym, że rządzący, bez względu na to kim są, wiedzą lepiej, i nawet jeżeli chcą coś wiedzieć, to cechuje ich to dopóki są opozycją.
Dziękuję bardzo za rozmowę, proszę na koniec poradzić czytelnikom „Myśli Polskiej” gdzie powinni szukać prawdziwych informacji dotyczących sprawy węgla w Polsce.
– To nie jest rola społeczeństwa aby wiedzieć. Wiedza jest wymagana od władzy, ale jakiej wiedzy można wymagać od władz kraju, w którym od 12 lat nie ma dokumentu – Polityka Energetyczna Państwa. Brak wyobraźni powoduje, że nie sięga się po kompetencje aby realnie kreować cele. Brzmi sarkastycznie, ale jest niestety prawdziwe. A tak być nie musi, a nawet nie może.
Rozmawiał: Łukasz Jastrzębski
Jerzy Markowski, inżynier górnik, wiceminister Ministerstwie Przemysłu i Handlu w latach 1995–1996, wiceminister w Ministerstwie Gospodarki w 1997, senator IV i V kadencji. Budowniczy KWK „Wesoła”, powszechnie szanowany ekspert górniczy.
Myśl Polska, nr 15-16 (12-19.04.2026)



