Od cenzury, przez Istriebitielne Bataliony po Katarzynę Sokołowską.
Dzisiaj dzień żartów czyli prima aprilis. Ja jednak zrezygnowałem z zamieszczenia żartu, bo dzień wcale nie jest wesoły. Rano zamieściłem informacje o organizacjach pozarządowych w Polsce, które lobbują za bezpłatną służbą zdrowia dla niepracujących Ukraińców w Polsce. Napisałem kilka słów o tych stowarzyszeniach, które domagają się takich przywilejów. Niestety tekst został zakapowany i usunięty przez jakichś „niezależnych weryfikatorów” mimo tego, że był oparty o dane podawane przez wspomniane podmioty.
Później miałem rozmowę z wieloletnim znajomym. Powiedział, że jest wiele zdziwiony faktem, że spotkałem się w ostatnim czasie z sędziwym znajomym, który walczył z banderowcami w szeregach Istriebitielnych Batalionów. I powiedziałem, że jest naszym bohaterem. Podkreślał, że to formacja wchodząca w skład regularnych dywizji frontowych NKWD. Według mojego znajomego służba w tej formacji jest haniebna i powinna być piętnowana przez świadomych Polaków. Znajomy pozostał przy swoim zdaniu.
Napisałem na pewnej grupie, że należy się dzisiaj w pełni solidaryzować z najaktywniejszą działaczką sprawy kresowej Katarzyną Sokołowską, ponieważ nasilają się na nią ataki środowisk wrogich naszemu narodowi. Jedna z koleżanek chciała dzielić włos na czworo, bo w jakichś trzeciorzędnych kwestiach się z nią nie zgadza. Pożegnałem bez żalu.
Mocno się dzisiaj zirytowałem. Przypomniał mi się film „Wielka wsypa” z 1992 roku, gdzie Krzysztof Wakuliński grał pułkownika SB, który podsumowując sytuację w stanie wojennym mówi mniej więcej tak; na dole debil, na górze debil. To podsumowanie mi pasuje. I dotyczy niestety również moich znajomych.
Po pierwsze. Jakiś człowiek uznał, ze informacje o działalności lobbingowej na rzecz Ukrainy nie są prawdziwe i postanowił szybciutko donieść. Nie przeszkadzał mu w tym fakt, że 55 organizacji pozarządowych same poinformowały o tym fakcie. Przecież to mozna było sprawdzić w ciągu 5 minut bez jakiegokolwiek wysiłku. No debil!
Po drugie. To naprawdę wstyd, że trzeba wyjaśniać wykształconymi ludziom powody, dla których Polacy znaleźli się Istriebitielnych Batalionach. Wstyd, że trzeba przypominać czym dla naszego narodu była działalność Ukraińskiej Powstańczej Armii i ich cywilnego zaplecza. Jakim cudem wykształcony człowiek nie wie co wyprawiali Ukraińcy na naszych Kresach Wschodnich w czasie wojny i powojniu. Jak można nie wiedzieć, że znani mu osobiście w przeszłości i szanowani przez niego ludzie: prof. Edward P., płk Jan N. czy ppłk Stanisław J. walczyli w szeregach Istriebitielnych Batalionów. Jak można nie zdawać sobie sprawy z faktu, że dla obrony swojego narodu, można było iść nawet ramie w ramie z samym diabłem. I nikt przy zdrowych zmysłach. kto widział siekiery, widły i motyki – nie pytał czy ten co ma go ocalić służy w jego ulubionej formacji i podzielał jego orientację polityczną. Bo tu szło o biologiczne ocalenie narodu. Oczywistość. No debil!
Po trzecie. Co trzeba mieć w głowie, by zastanawiać się czy należy stać po stronie Polki atakowanej przez środowiska banderowskie, probanderowskie i skrajnie antypolskie – bo ma się w jakieś sprawie inne przekonania. Przecież w takiej sytuacji nie ma najmniejszego znaczenia jaki ktoś ma stosunek do rządów Bolesława Chrobrego, zamachu w 1926 roku, żołnierzy wyklętych, rosyjskiej polityki, ananasie na pizzy, stosunków pozamałżeńskich i sadzeniu drzewek ozdobnych. Zakichaną powinnością jest stać za Polką atakowaną przez wrogów. Jeśli tego ktoś nie rozumie, to znaczy jedno – no debilka!
Idę do domowej biblioteki – trzeba wrócić do Bocheńskiego.
Łukasz Jastrzębski



