Moje poglądy 25 lat temu były zbliżone do moich dzisiejszych opinii. Wtedy uważane były one powszechnie za skrajne i radykalne – ponieważ byłem przeciwny przynależności Polski do Paktu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej, uważałem prywatyzacje w III RP za zwyczaje złodziejstwo czy opowiadałem się za kara główną za najcięższe zbrodnie. Pisałem wtedy w „Tygodniku Ojczyzna”, i zapewne nie mógłbym napisać tego w ówczesnej „Myśli Polskiej”.
Minęły lata i ja nie zmieniając zbytnio poglądów zdaniem wielu Kolegów z tamtego okresu, stałem się centrystyczny i krytyczny wobec radykalizmów. W tamtym czasie nie byłoby miejsca na głównej arenie politycznej Polski dla radykalniejszej części Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji. O Grzegorzu Braunie i jego Konfederacji Korony Polskiej nawet nie wspominam. Zresztą radykalizm nie dotyczy tylko umownej „prawej strony”, bo nie byłoby miejsca również dla takich postaci jak Klaudia Jachira, Marcin Józefaciuk czy duet Biedroń&Śmieszek. To dotyczy również spraw obyczajowych, przekazu informacji czy publicznie używanego języka.
Powodów tej zmiany jest ogrom, ale najistotniejszym jest powszechność rozprowadzania informacji i dezinformacji, anonimowość przekazu i wydobycie opinii zaliczanych wcześniej do wstydliwych. Okno Overtona w wielu tematach zostało znacznie przesunięte. Dzisiejsza sytuacja ma dobre i złe strony, to wymaga szerszej analizy i debaty. Ale dzisiaj nie o źródłach i konsekwencjach zmiany, ale samym fakcie radykalizacji.
Rano wymieniłem kilka myśli z Kolegą Bartkiem Doborzyńskim o przywódcy Izraela Binjaminie Netanjahu (Milejkowskim). Jest on bez wątpienia winny zbrodniczej polityki Tel Awiwiu. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że kolejne pokolenie polityków w Izraelu jest znacznie radykalniejsze od cynicznego prawie 80-letniego Bibiego. 50-letni Minister Bezpieczeństwa Wewnętrznego Izraela Itamar Ben Gwir, czy 46-letni Minister Transportu Izraela Becalel Smotricz, są wielokrotnie bardziej nacjonalistycznie i konfrontacyjnie nastawieni do ludności muzułmańskiej i arabskiej, niż obecny premier. To dzieci swoich czasów, wychowywani w specyficznym systemie edukacyjnym. Nie wspominam już o najmłodszym pokoleniu polityków i dziennikarzy tego państwa.
Na dzień dzisiejszy ekscentryczny biznesmen-prezydent USA Donald Trump wydaje się radykałem, a dla części społeczeństwa jest wręcz szaleńcem. Warto jednak pamiętać, że za 80-letnim obecnym prezydentem stoi 43-letni James David Vance (James Donald Bowman), jego zięć Jared Kushner i cała rzesza znaczniejszych totalistów i mesjanistów amerykańskich.
Zradykalizowanie poglądów najłatwiej obserwować na przykładzie znajdującego się w specyficznej sytuacji przywódcy Ukrainy Wołodymyrze Zełenskim. W krótkim okresie czasu widzimy dwóch zupełnie różnych polityków. Wystarczy sięgnąć do wypowiedzi Zełenskiego z czasów kampanii wyborczej lub początków prezydentury – od ugodowca po radykała.
To nie jest tylko trend Polski, USA, Izraela czy Ukrainy. To samo obserwujemy na scenie politycznej i medialnej Niemiec, Wielkiej Brytanii, Węgier, Słowacji, Czech itd. To realia naszych czasów w świecie szeroko pojętego euroatlantyzmu. Nad Europą i światem euroatlantyckim krąży duch radykalizmu.
Musimy brać pod uwagę to, że kolejne pokolenia polityków izraelskich, amerykańskich, niemieckich, polskich bardziej bardziej radykalne. I to po wszystkich stronach barykad: bardziej konserwatywni, bardziej izolacjonistyczni, bardziej nacjonalistyczni, bardziej fundamentalistyczni religijnie, bardziej syjonistyczni, bardziej turbokapitalistyczni, bardziej lewaccy, bardziej postępowi obyczajowo, bardziej rewolucyjni, bardziej wulgarni, bardziej chciwi, bardziej bezkrytyczni wobec siebie itd.
Trzeba zaakceptować ten fakt, bo okopanie się na stanowisku starego świata nie ma sensu. Nie pozostaje nam nic innego jak próbować sprawiać, by te myśli i działania były korzystne dla naszego narodu. I czekać na efekt wahadła.
Paradoks dnia dzisiejszego polega na tym, że wczorajsi krytycy na przykład polityki Henry’ego Kissingera za nim realnie tęsknią. Być może my będziemy wspominać jako w miarę rozsądnych i wyważonych polityków w rodzaju Kaczyńskiego, Netanjahu czy Trumpa.
PS. Na dzień dzisiejszy poza światem euroatlantyckim znajduje się dzisiaj Federacja Rosyjska i prezydent Rosji Władimir Putin. Pomstuje na niego Unia Europejska i zdecydowana wiekszość klasy politycznej w USA. A zmiana w Rosji, będzie oznaczać radykalizację.
Ludzie powszechnie nie zdają sobie sprawy, że po 73-letnim prezydencie zapewne Putinie przyjdzie najprawdopodobniej przywódca znacznie twardszy i nastawiony bardziej nacjonalistycznie. Będzie bardziej niechętny i mniej ufny w stosunku do Zachodu, w tym do Polski. To naturalne, zwłaszcza w okresie wojennym lub powojennym w jakim będzie znajdować się Federacja Rosyjska. Weterani i rodziny poległych będą chciały nadać śmierci i kalectwu bliskich sens, a takim jest mocniejsze i bardziej ekspansywne państwo.
Jestem pewien w tym wypadku, że dzisiejsi krytycy polityki putinowskiej Rosji w Polsce, będą za nią tęsknić jako działaniami przewidywalnymi i centrowymi.
Łukasz Jastrzębski



