PolskaJankowski: Środowiska odzyskane

Redakcja2 godziny temu
Wspomoz Fundacje

„Ziemie Zachodnie – czy na pewno odzyskane?”, pod takim hasłem w dniach 6-7 lutego w Szalejowie Górnym, niedaleko Kłodzka, odbyła się konferencja… no właśnie, nie Instytutu Zachodniego z lat świetności, ani nawet nie weteranów Wojska Polskiego, a Konfederacji Korony Kłodzkiej, czyli lokalnego oddziału KKP.

I właściwie sam ten fakt można by już uznać za sukces i zakończyć artykuł. A jednak warto się przyjrzeć nie tylko temu zewnętrznemu wydźwiękowi, ale także temu co wewnątrz. Dzięki zaproszeniu od organizatorów, miałem tę okazję, za co niniejszym serdecznie dziękuję.

Niewygodny temat

Przez całe lata o Ziemiach Odzyskanych nie wolno było w Polsce mówić. Brzmi absurdalnie, ale to przecież prawda. Oszalała z antykomunizmu prawica myliła (być może świadomie i na zlecenie) interes Polski jako takiej z narracją formacji politycznej rządzącej w czasach PRL, a zawstydzona własną historią lewica starała się dystansować od wszystkiego, co można by było uznać za spadek po PZPR. W efekcie, głównie partie polityczne w kraju przez ponad 30 lat ignorowały problemy i zagrożenia jakie pojawiały i pojawiają się dla zachodniej i północnej części kraju.

A ich wcale nie brakowało. Wprawdzie granic nam od 1989 roku nikt nie zmienił, ale wykup ziemi przez obcokrajowców, po wejściu do Unii Europejskiej, mimo fatalnie skonstruowanego „okresu ochronnego”, trwał w najlepsze i jak słusznie zauważył jeden z mówców: gdyby dziś narysować mapę tych terenów podług realnej struktury własności – mogłoby się okazać, że tej Polski zostało tu całkiem niedużo.

Coś, co powinno łączyć

A przecież te ziemie to nasza historia. Nie tylko ta wielka, pompatyczna, piastowska (też będącą na cenzurowanym), ale także ta mała, całkiem niedawna, czyli tragedie ludzi cudem ocalałych z banderowskiej rzezi, którzy w ramach powojennych przesiedleń zostali tam wywiezieni i stworzyli oryginalną polską kulturę, o czym znakomicie opowiadał Stanisław Srokowski. To historia właśnie takich rodzin, do których zresztą po Akcji Wisła przyjeżdżają… często ci sami banderowcy, którzy w latach niemieckiej okupacji chcieli ich zamordować. To wreszcie historia ciężkiej pracy przy zagospodarowaniu tych ziem, a potem zabezpieczeniu przed niemieckim rewanżyzmem. Polacy, także polscy komuniści, w ogromnej mierze ten egzamin zdali, mimo piętrzących się wtedy przeciwności. To coś, co powinno łączyć.

Zróżnicowane grono

I taką konferencję organizują właśnie ludzie, na co dzień aktywnie bądź pasywnie popierający ruch Grzegorza Brauna. Bez mediów ogólnopolskich, bez specjalnej korzyści w bieżącej polityce, a z wyraźnym walorem edukacyjnym i zachętą do debaty. Bo towarzystwo było przeróżne. Była rzeczniczka KKP Marta Czech, niezłomna w badaniu historii dr Lucyna Kulińska, dr hab. Jerzy Robert Nowak, badacz historii relacji polsko-węgierskich i polsko-żydowskich, znany publicysta Stanisław Michalkiewicz, wspomniany Stanisław Srokowski czy przedstawiciele Instytutu Wiedzy Społecznej im. Krzysztofa Karonia: Bartosz Kopczyński i Robert Zawadzki, inicjator Muzeum Ziem Odzyskanych, Adrian Włodarczyk ze szczecińskich struktur KKP, a na dokładkę przedstawiciele środowiska „Myśli Polskiej”, czyli red. Jan Engelgard i dr Mateusz Piskorski – wszystko zaś w bardzo przyjemnym miejscu: Krajowym Centrum Normobarii dr Jana Pokrywki, gdzie zresztą mieliśmy okazję posiedzieć kilka godzin w opracowanych przez dra Pokrywkę komorach pomieszczeniach normobarycznych.

Ambicje samokształcenia 

O czym mówiliśmy podczas tych dwóch dni? O zagrożeniach dla polskości naszych ziem, zarówno ze strony niemieckiego rewizjonizmu jak i poprzez słabość władz III RP; o koniecznych i trudnych krokach, które musiały podjąć władze PRL, by te ziemie nam przybliżyć; o tym co możemy zrobić dzisiaj, by naprawić błędy ostatnich dziesiątków lat. Nie było chyba wymiaru, który by na tej konferencji nie został poruszony. Od społecznego, przez historyczny, aż po ekonomiczny. Wszystko zaś uzupełnione rundą pytań do prelegentów. Ktoś powie, że w zasadzie „po co”, skoro większość kraju i tak żyje w (coraz mniej) błogiej nieświadomości, ale nie od razu Kraków zbudowano. Jest rzeczą niesamowitą, od dawna niespotykaną, że w Polsce działa formacja polityczna budzącą u swojego aktywu takie ambicje. Oby tak dalej.

Głęboki oddech

Minusy? W zasadzie ciężko to nazwać „minusem”, ot po prostu nie ze wszystkimi wystąpieniami mogłem się tam zgodzić i z nimi utożsamić. No ale to konferencja, a nie wiec – chociaż za potencjalnie groźne uważam zwłaszcza nawoływanie ludzi z KKP do wielkiej koalicji ze sprzedajnym PiSem, który za szereg błędów wymienionych podczas spotkania właśnie odpowiada. Ostatnie czego bym życzył „koroniarzom” to powtarzanie błędów Samoobrony, włącznie z ich efektami. A jednak fakt organizacji takiego wydarzenia jest pewną obietnicą, że oto powstała nam w kraju, trochę z zaskoczenia, formacja, która macha ręką na dawne podziały, a pyta „kto za Polską, a kto przeciw” i angażuje dostępne sobie zasoby do tego, by odpowiedzieć na pytanie co konkretnie znaczy być w tych warunkach „za Polską”. To jest jak głęboki oddech, bo wielu latach intelektualnego marazmu i sprowadzenia dyskusji politycznej do memów bądź wykwitów głupoty ze strony „młodego pokolenia”, czyli absolutnych karierowiczów i oportunistów, coraz bardziej przejmujących struktury PO i PiS.

Dziękuję i oby tak dalej. Jest jeszcze całkiem sporo zaniedbanych zagadnień, sporo mrowisk w które należy wbić kij. Bo to właśnie te tematy, które są uznawane za „zakazane”, kształtują to co najbardziej w III RP szkodliwe.

Tomasz Jankowski

Redakcja