Polska„Reset” – fałszywe wnioski

Redakcja12 miesięcy temu
Wspomoz Fundacje

Oglądałem w TVP o godzinie 21:30 kolejny odcinek programu „Reset”. Audycja ma na celu „demaskowanie” prorosyjskich działań poprzednich rządów, z naciskiem na czasy PO. Trzeba przyznać, że PiSowska propaganda czyni rzeczy niesamowite. Oglądając tego rodzaju programy zaczynam czuć delikatną sympatię do PO i Tuska. Z programu wynikało bowiem, że środowisko PO jest pozbawione chorobliwej rusofobii i chciało normalnych, czyli zyskownych i gwarantujących pokój stosunków z sąsiadami. Moim zdaniem jednak było inaczej.

Normalizacja stosunków między Polską a Rosją, czego kulminacją była oczekiwana wizyta prezydenta Władimira Putina w Gdańsku z okazji 70 rocznicy zakończenia II Wojny Światowej, była wyreżyserowana poza Polską. To kraje Zachodu potrzebowały czasu i chciały przekonać władze Federacji Rosyjskiej o tym, że mogą być równorzędnymi partnerami. Ten blef naprawdę się udał.

Ważną rolę w tym przedstawieniu spełniał mający doskonałe kontakty w USA i Wielkiej Brytanii, oraz wpływową żonę Radosław Sikorski. Telewizja Polska ma oczywiście rację podkreślając wielkie zaangażowanie Radosława Sikorskiego w przekonywanie Rosji do podejmowania współpracy z krajami Zachodu. Błędnie natomiast przypisuje sprawstwo tego zaangażowania Sikorskiemu, Tuskowi i szeroko pojętemu PO-wskiemu obozowi politycznemu. Błędnie również uważa, że reset był inspirowany przez Berlin czy Paryż.

Zleceniodawcami moim zdaniem był Waszyngton lub Londyn, lub co jest równie prawdopodobne oba te centra.
Zachód chciał oszukać Moskwę. Nie można mieć o to pretensji – dzisiejsza polityka międzynarodowa to miedzy innymi sztuka oszustwa. Siadając z tymi partnerami do stolika, trzeba wiedzieć o znaczonych kartach. Jednym z narzędzi zmiękczania Rosji była Polska. Nadawała się do tego znakomicie. Miała w przeszłości realne problemy z Rosją i historycznie jest zakonserwowana przez określone siły antyrosyjsko. Tym samym była dla Wschodu przekonywująca – „nawet taka Polska, chce handlu i współpracy”. Włochy, Czechy czy Bułgaria nie miały takiej karty. Był to jeden z nielicznych momentów, gdzie Polska była poważnie traktowana na Kremlu.

Warto pamiętać o opublikowanym w „Gazecie Wyborczej” listu autorstwa prezydenta Putina skierowanego do Polaków. To była sytuacja wyjątkowa, bo zazwyczaj Polska jest niezauważalna w mocarstwowej polityce Moskwy. Zapewne większość polityków w Polsce nie miała pojęcia, że uczestniczy tylko w teatrze cieni, który ma cele odwrotne do deklarowanych. Zachodowi udało się osiągnąć znaczną część zakładanych celów.
Dla Polski jest to sytuacja zła. Ponieważ narzędzia mają to do siebie, że zużyte wymienia się na nowsze i lepsze. Polska wbrew szumnej deklaracji rządzących nie jest dzisiaj suwerennym podmiotem, a tylko narzędziem zależnym od ośrodków zagranicznych.

Trudno ocenić co jest gorsze przyszłościowo dla Polski – dalsze zdemoralizowane rządy PiS-owskich hunwejbinów czy PO-owska władza bezideowych liberałów skupionych wokół chęci dintojry nad Kaczyńskim. Na dzień dzisiejszy niestety pozostaje taki beznadziejny wybór. Ani PiS, ani PO nie daje żadnych nadziei na normalizację stosunków z wschodnimi sąsiadami oraz zdobycia pozycji podmiotu działającego na rzecz pokoju w regionie. Bez pokoju, z kolei nie ma szans na poprawę pozycji i bezpieczeństwa naszego narodu.

Łukasz M. Jastrzębski

Redakcja