OpinieGorlicka: Morderstwa bez granic

Redakcja12 miesięcy temu
Wspomoz Fundacje

Przypadki kobiet ciężarnych, którym nie udzielono optymalnej pomocy lekarskiej, w skutek czego zmarły, są godne ubolewania i współczucia dla nich oraz ich bliskich.

Nie ulega żadnej wątpliwości, iż medycy powinni dokładać wszelkich starań, aby uratować każdego człowieka w miarę swoich możliwości oraz wiedzy. Nie powinno to jednakże stawać się pretekstem do liberalizacji przepisów dotyczących zabijania osób nienarodzonych.

Lekarska bezczelność

Problemem nagłośnionych ostatnio wydarzeń nie był stan prawny i przepisy, lecz brak odpowiedniej reakcji lekarzy. Wszak w podobny sposób tracone są dzieci w szpitalach, gdzie powstrzymywano się od choćby cesarskiego cięcia i, mimo że kobieta przeżyła, miała uzasadniony żal do służby zdrowia, iż medycy zignorowali bezpieczeństwo jej dziecka, przez co lata starań, jej marzeń i wyrzeczeń legły w gruzach, a psychika została mocno nadszarpnięta. Kobiety rodziły przed szpitalami, na szpitalnych podłogach, nie miały udzielanej pomocy w czasie pandemii pod pretekstem procedur, a w rzeczywistości lekarskiego wygodnictwa graniczącego często z bezczelnością. Wróćmy jednakże do sytuacji aktualnej (choć nadal w szpitalach obowiązują procedury pandemiczne, jak choćby nakaz noszenia maseczek).

Szafowanie ludzkim życiem

Choć precedens może tworzyć prawo, musi on być rzetelnie przytoczony i oceniony. Nadal w naszym kraju priorytetowo traktuje się życie kobiety względem dziecka nienarodzonego i również przeciwnicy aborcji wyraźnie postulują, iż od nikogo nie wolno wymagać heroizmu. W przepisach jest mowa przede wszystkim o ciąży zagrażającej życiu kobiety (choć sama ciąża nie jest stanem chorobowym, ale może być przeszkodą choćby w podjęciu terapii w leczeniu matki). Taka ciąża ma prawo zostać przerwana bez względu na kondycję dziecka. Są to na szczęście przypadki rzadkie. Zapomina się jednakże o zasadzie, iż im bardziej swobodnie szafuje się życiem ludzkim w przepisach, tym mniej staranni są sami lekarze. Otóż w restrykcyjnym środowisku legislacyjnym, gdzie życie ludzkie ma być traktowane priorytetowo, a jego przerwanie obostrzone jest szeregiem sankcji, lekarze zmuszeni są do większej dbałości o jego ratowanie, a także walkę, zarówno o pacjentkę, jak i jej ciążę. Kobiety mogą zatem cieszyć się lepszej jakości służbą zdrowia. Tymczasem jeśli mamy możliwość w ogóle przerzucania odpowiedzialności i swobodę prawną, wówczas nawet bardzo ciężko o wywalczenie odszkodowania czy skazanie winnych.

W kierunku eutanazji dzieci?

Ponadto przypadek niedawnej tragedii nie jest kamyczkiem w ogródku proliferów. Jedynie wykorzystuje się go w celu oczerniania obrońców życia i, co gorsza – odwraca uwagę od fatalnie pracujących lekarzy! Czy naprawdę zwolennicy prochoice sądzą, że pozwolenie na „wolną Amerykankę” w zakresie zabijania pacjentów (zaraz wdrożona zostanie eutanazja nawet dzieci, jak ma to miejsce w wielu krajach) sprawi, że kobiety otrzymają lepszą opiekę na oddziałach położniczych? Kto będzie ratował życie za wszelką cenę, jeśli nie będzie ono nic warte? Już w czasie pandemii dopuszczono do dziesiątek tysięcy „nadprogramowych” (sic!) zgonów tylko dlatego, że można było zawsze wpisać każdemu COVID, bez przymusu dokonania sekcji zwłok. Tutaj byłoby znacznie gorzej. Widocznie albo aborcjoniści mają problem ze zrozumieniem przyczyny i skutku albo mają po prostu złe zamiary.

Kto korzysta na zbrodni

Same stowarzyszenia mieniące się walczącymi o prawo kobiet do zabijania własnego potomstwa i zachęcania mężczyzn do niebrania odpowiedzialności za rezultaty współżycia z kobietami znane są ze swych „porad” lekarskich kończących się śmiercią nie tylko dzieci, ale samych „pacjentek”. Podpowiadanie i dostarczanie medykamentów kobietom w celu spędzenia ciąży bez konsultacji lekarskiej, bez indywidualnego podejścia do każdego organizmu, a na sam koniec zalecenie zażywania tych leków w domu bez kontroli i opieki lekarza jest ewidentnym narażaniem kobiet na utratę zdrowia lub życia. Może czas nagłośnić tego typu przypadki, aby unaocznić opinii publicznej kto naprawdę nie szanuje kobiet, a nie są to przepisy czy procedury lekarskie.

Wieńcząc wywód: należy zachować daleko idącą odporność na sztucznie nakręcaną histerię towarzystw prochoice, które nie przepuszczą żadnej okazji do stawiania swych postulatów na piedestale. Bezczelnie krzyczą nad trumną ofiary błędów lekarzy, wręcz zbijają kapitał na cudzej śmierci, w sposób bezwstydny domagając się kolejnych ofiar. Przy okazji, należałoby się przyjrzeć źródłom finansowania takich organizacji i genezy zaleceń rzymskich: sprawdzić kto na tej zbrodni najbardziej korzysta.

Sylwia Gorlicka

Redakcja