OpiniePolskaTo jest podłość i ohyda

Redakcja1 miesiąc temu
Wspomoz Fundacje

Sądziłem, że poziom idiotyzmu i jednocześnie zakłamania w polskim życiu publicznym osiągnął już jakiś czas temu dno nie do przebicia. Z przygnębieniem spostrzegam, że do tego dna cały czas daleko.

Moje powiedzenie o tym, że nie zawiódł się nikt, kto liczył na głupotę Polaków, staje się tytanowym prawem życia publicznego w Polsce, Właśnie trwa kolejna runda testowania tej głupoty i przynajmniej przeglądając internet dochodzę do wniosku, że głupota Polaków niczym koronawirus ciągle mutacje.

Ugrupowaniem, które odnosi największe polityczne sukcesy, odwołując się do głupoty Polaków jest PiS. Jedną z największych kompromitacji PiS-u oraz Jarosława Kaczyńskiego, a Antoniego Macierewicza w szczególności, była sprawa katastrofy pod Smoleńskiem w roku 2010. W najmniejszym stopniu nie udowodniono zamachu, a publiczne pieniądze na to wydane, to była faktyczna kradzież. Przynajmniej Macierewicz powinien za to zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Nie potrafię ocenić na ile PiS zawdzięcza sukces polityczny kłamstwu o zamachu, ale na pewno raz to kłamstwo pomogło tej partii wygrać wybory. Oczywiście liderzy PiS-u nie mieli i nie mają ani cywilnej odwagi, ani honoru, ani nawet zwykłej przyzwoitości, żeby przyznać się do bezradności i kłamania w tej sprawie. Teraz okazało się, że idą w zaparte.

Wojna rosyjsko-ukraińska i wywołana przez nią masowa rusofobia stała się okazją, żeby z powrotem zacząć propagandę o zamachu.

Założenie propagandzistów PiS-u jest czytelne, a raczej prymitywne i prostackie zarazem. Skoro już raz udało się na tym kłamstwie coś politycznie ugrać, to i teraz się uda. Opinia publiczna, pałająca nienawiścią do Rosji, będzie bardziej skłonna uwierzyć, że skoro Rosjanie mordują ukraińskich cywilów, to i pod Smoleńskiem dokonali zamachu. Stosując tytanowe prawo Szlęzaka, to się nie może nie udać! Propagandziści i liderzy PiS-u posunęli się do tego, żeby wzorem rocznicy powstania warszawskiego, na rocznicę katastrofy smoleńskiej, władze samorządowe włączały syreny alarmowe. Wygląda na to, że PiS zmierza do tego, żeby katastrofa smoleńska, wzorem holokaustu u Żydów, zyskała status absolutnie wyjątkowego wydarzenia historycznego, którego rangi nie wolno podważać ani porównywać z niczym innym. Być może jest w tym również chęć wzmocnienia notowań politycznych tak, jak stało się to tuż po katastrofie.

To działanie mogę skwitować dwoma słowami; podłość i ohyda!

Z mniejszym natężeniem określenia podłość i ohyda da się niestety odnieść do reakcji na akcję PiS-u z włączaniem syren. Samorządowi liderzy związani z opozycją, których przykładem niech będzie prezydent Poznania, odpowiadają, że nie włączą syren, ponieważ byłoby to traumatyczne przeżycie dla ukraińskich uchodźców, a zwłaszcza dzieci. Ci ludzie od PO do lewicy również pokazują, że uważają Polaków za idiotów. Zamiast powiedzieć wprost, że katastrofa smoleńska nie jest wydarzeniem zasługującym na włączanie syren w całej Polsce, ponieważ w tej tragedii zbyt dużo zwykłego niedbalstwa, ignorancji i pospolitej głupoty. Ci idioci (w tym przypadku w pełni zasługują na to obraźliwe określenie) skoro tak dbają o komfort psychiczny ukraińskich uchodźców, powinni zabronić jeżdżenia na sygnale straży pożarnej i karetkom pogotowia, bo to niewątpliwie również kojarzy się z wojennym strachem. Pomijam już fakt, że w PiS chcą jednorazowego włączenia syren. W ten sposób zamiast argumentu użyto wykrętu. Niestety to już norma w naszej debacie publicznej.

Przy tej okazji i w tym kontekście oberwało się prezydentowi Zielonej Góry od „Gazety Wyborczej”. Wina prezydenta polega na tym, że ogłosił konkurs na pomnik poświęcony ofiarom ludobójstwa na Wołyniu. Oczywiście, w „Wyborczej” słowo ludobójstwo nie pada. To jest zarezerwowane dla Rosjan w wojnie na Ukrainie i zgodnie z tym trendem Ukraińcy mogą być tylko ofiarami ludobójstwa, ale już nie jego sprawcami. O tym cicho, bo pewnie to również naruszałoby spokój psychiczny ukraińskich uchodźców. O tym, że rok obecny we Lwowie i nie tylko, ogłoszono rokiem Stefana Bandery też cicho. Zatem dlaczego Polacy ze względu na tragiczne przeżycia ukraińskich uchodźców mają milczeć o ludobójstwie na swoich rodakach, a Ukraińcy w obliczu ogromnej, bezinteresownej pomocy ze strony Polaków, nie muszą wykonać żadnego gestu, by chociaż wyciszyć obchody pamięci człowieka symbolizującego to ludobójstwo na Polakach?

Czuję się nieswojo, ponieważ jak wyżej pokazałem, główne strony politycznego konfliktu w Polsce nie mają zahamowań w stawianiu na głupotę Polaków, a ja, twórca tytanowego prawa na ten temat, próbuję odwoływać się do zdrowego rozsądku. No cóż, być może ja jestem wariat, ale na pewno nie idiota.

Andrzej Szlęzak

 

Redakcja