OpinieŚwiatDugin: szczyt przeciwko ONZ

Redakcja10 miesięcy temu
Wspomoz Fundacje

10 grudnia z inicjatywy prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena odbył się tzw. szczyt na rzecz demokracji, w którym wzięli udział przedstawiciele 110 krajów (na świecie jest ich 197). Nie możemy nie doceniać znaczenia tego wydarzenia.

W poszukiwaniu legitymizacji hegemonii

Ten ruch administracji Bidena stanowi próbę rewanżu amerykańskich neokonserwatystów dążących do obrony świata jednobiegunowego. Szczyt miał na celu stworzenie pozorów legitymizacji modelu jednobiegunowej hegemonii amerykańskiej.

Przypomnijmy dynamikę geopolityczną XX i XXI wieku i jej odzwierciedlenie w instytucjach międzynarodowych.

Powojenne fundamenty

ONZ powstała po II wojnie światowej i stanowiła odbicie układu sił, który ukształtował się na świecie w wyniku zwycięstwa nad europejskim faszyzmem i japońskim militaryzmem, pierwowzorami obecnego globalizmu.

Projekt powołania tej organizacji alianci (koalicja państw antyfaszystowskich) przygotowali jeszcze w czasie wojny i stała się ona symbolem nowego, postfaszystowskiego ładu światowego, w którym uznawano dwie ideologie: liberalizm (kapitalistyczny Zachód) i komunizm (blok radziecki).

Początkowo w ONZ funkcjonowały dwa, względnie równorzędne ośrodki – komunistyczny Wschód i kapitalistyczny Zachód. Do tego szereg krajów utworzyło Ruch Państw Niezaangażowanych, zajmując stanowisko neutralne i taktycznie popierając to jedną, to drugą stronę, choć wyraźnie bliższa była im orientacja na światowy system socjalistyczny.

W efekcie istotą ówczesnego politycznego ładu światowego było to, że ONZ odzwierciedlała układ sił będący wynikiem II wojny światowej.

Dwubiegunowy parytet

Można zaryzykować twierdzenie, że ONZ była instytucją uosabiającą światowy ład dwubiegunowy, w którym konkurencja dwóch światowych systemów odbywała się w ramach prawa i ograniczona była określonymi zasadami. Najbardziej wpływowym jej organem była Rada Bezpieczeństwa ONZ, w której zasiadało pięciu stałych członków z prawem weta; państwa zwycięskie w II wojnie światowej (Stany Zjednoczone, Rosja, Chiny, Wielka Brytania i Francja).

Taki skład Rady Bezpieczeństwa wyraźnie wskazywał na istnienie strategicznego parytetu.

Po upadku światowego systemu socjalistycznego i rozpadzie Związku Radzieckiego w Stanach Zjednoczonych od razu pojawiły się głosy postulujące reformę ONZ lub jej rozwiązanie i powołanie w jej miejsce nowej organizacji.

Waszyngton przeciw ONZ

Argument był następujący: ONZ odzwierciedlała rzeczywistość świata dwubiegunowego oraz względny parytet w konfrontacji dwóch systemów światowych, opartych na dwóch ideologiach – liberalnej i komunistycznej. Upadek jednego z tych systemów i uznanie reguł kapitalistycznych przez reżimy postkomunistyczne (nie licząc słabej wówczas Chińskiej Republiki Ludowej) oznaczał, że na świecie pozostał tylko jeden biegun – zachodni.

Kwestia ta stała się jednym z kluczowych elementów strategii amerykańskich neokonserwatystów, żądających, by nadać jednobiegunowości i hegemonii amerykańskiej „status prawny” w społeczności międzynarodowej, podobny do tego, który niegdyś posiadała Wielka Brytania, gdy ogłosiła światowy ocean sferą swej dominacji.

Postulaty reform w istocie sprowadzały się do rozwiązania ONZ i utworzenia takiej organizacji międzynarodowej, w której występowałby wyłącznie jeden prawomocny przywódca – Stany Zjednoczone wraz z najbliższymi sojusznikami (wasalami). Pozostałe kraje miały dysponować asymetrycznymi, niewielkimi uprawnieniami: honorowym prawem akceptowania (dobrowolnego lub z wyrażeniem protestu) rozstrzygnięć Waszyngtonu.

Neokonserwatyści z obu partii za hegemonizmem

Ze szczególnym zapałem projekt powołania tzw. Ligi Demokracji promował konkurent Baracka Obamy w wyborach prezydenckich 2008 roku, republikanin i zdeklarowany neokonserwatysta John McCain. W swoim programie wyborczym nawoływał on do utworzenia „nowej ONZ, bez Rosji i Chin”, podkreślając, że organizacja taka liczyłaby „ponad sto krajów demokratycznych”.

Podstawowym celem „Ligi Demokracji” miało być nadanie jednobiegunowości rangi prawnej.

ONZ – forum trójbiegunowości

Od tego czasu jednak wzrosły znacznie wpływy Rosji i Chin, co pozwala już praktycznie mówić o świecie trójbiegunowym, w którym – poza Moskwą i Pekinem – suwerenną, coraz bardziej niezależną od Stanów Zjednoczonych i NATO politykę prowadzą i inne kraje – Iran, Turcja, Pakistan itd. W związku z tym ONZ znów zmienia swój format i stanowi dziś organizację międzynarodową odzwierciedlającą układ świata trójbiegunowego.

Bardzo istotne jest przy tym to, że dwa najistotniejsze bieguny tego świata – Rosja i Chiny – to niegdysiejsze filary bloku socjalistycznego (Chiny nadal wierne są socjalizmowi, choć znacznie zreformowanemu).

Zdaniem wielu ekspertów, tworzy to ukształtowaną historycznie, stabilną podstawę ideologiczną tkwiącą swymi korzeniami w tzw. socjalizmie agrarnym i mogąca stać się przestrzenią współpracy i koordynacji między Moskwą a Pekinem na arenie światowej.

Build Back Better i lata 1990.

Dziś Joe Biden, prezydent Partii Demokratycznej, tej samej, z której wywodził się Obama, konkurent McCaina w wyborach 2008 roku, robi dokładnie to, czego tak długo chcieli neokonserwatyści – organizuje „Szczyt dla Demokracji” bez Rosji, Chin i innych suwerennych państw nie uznających amerykańskiej hegemonii, realizując politykę wyraźnie hegemoniczną i otwarcie imperialistyczną, której oczekiwali właśnie neokonserwatyści.

Wiążą się z tym plany ekspansji NATO na Wschód, eskalacja napięcia w relacjach rosyjsko-ukraińskich, wspieranie radykalnej opozycji liberalnej w Rosji, utworzenie bloków AUKUS i QUAD, poparcie Tajwanu oraz prowokacje antychińskie w Xinjiangu.

Właśnie to oznacza hasło Bidena Build Back Better, „odbudujemy wszystko od nowa, lepiej niż było”.

Chodzi o powrót jednobiegunowej amerykańskiej (szerzej – anglosaskiej) hegemonii, o wypowiedzenie wojny światu trójbiegunowemu (wielobiegunowemu) i nową falę amerykańskiego imperializmu. Build Back Better to apel o powrót do lat 1990., gdy wydawało się, że model jednobiegunowy okrzepł  na dobre i trwać będzie dłużej.

Ignorować i bronić ONZ

Jak odpowiedzieć mogą na to wszyscy zwolennicy prawdziwej demokracji? Co mają zrobić Rosja i Chiny? Trzeba bronić ONZ, odrzucać wszelkie próby reformowania jej w duchu jednobiegunowym i ignorować wszelkie spotkania w rodzaju tego skompromitowanego, imperialistycznego szczytu.

A w polityce wewnętrznej trzeba podjąć działania, które pozwolą uniknąć ideologicznej dyktatury zaangażowanej, lecz statystycznie bardzo nielicznej mniejszości, roszczącej sobie prawo do występowania w roli depozytariuszy prawdy i najwyższej instancji.

prof. Aleksandr Dugin

Źródło: kanał Незыгарь w Telegramie (https://t.me/russica2/42917, https://t.me/russica2/42918)

Śródtytuły pochodzą od Redakcji MP.

Redakcja