OpiniePublicystykaWolność słowa nie dla wszystkich?

Redakcja2 tygodnie temu
Wspomoz Fundacje

Nie jestem entuzjastycznie nastawiony do działań Pana Wojciecha Olszańskiego vel. Jabłonowskiego i grupy wokół niego skupionej. Krytykowałem sposób działań tej grupy i pozostaje krytyczny w jej ocenie. Jednak w chwili gdy go zamknęli – przestałem go krytykować.

I uważam że powinien jak najszybciej wyjść na wolność. Służalcza reakcja władz w Polsce jest nie do przyjęcia. My powinniśmy się sprzeciwiać zamykaniu ludzi za poglądy w tym ustroju i przy obecnych rządach. Powinniśmy pozostawać nieufni w stosunku do działań Prawa i Sprawiedliwości. Zwłaszcza pamiętając sprawę Mateusza Piskorskiego. Tymczasowy areszt stał się w obecnej Polsce karą bez wyroku. Jest to niedopuszczalne w normalnym państwie, które przestrzega norm i prawa. Powinniśmy sprzeciwiać się dla zasady – niezależnie czy dotyczyłaby ona Krzysztofa Szweja, Mateusza Kijowskiego, Adama Gmurczyka czy Janusza Korwina Mikke. Gdy przed laty przymknięto budzących skrajne emocje Bolesława Tejkowskiego czy Kazimierza Świtonia – nawet krytycy ich działań w naszym obozie postanowili sprawę przemilczeć. Chodzi o kwestię zasad. Powinniśmy to robić również we własnym interesie. W tej kwestii jestem po stronie Kolegów Ronalda Laseckiego, Kornela Witolda i Tomasza Jankowskiego a nie Przemysława Piasty.

Widziałem kilka nagrań robionych niby w formie happeningowej przez wspomniane środowisko, które mnie odrzucały. Łatwo mogły one być wykorzystywane przeciwko tradycji Obozu Narodowego i szerzej przeciwko Polsce. Ale Szanowni Koledzy, dziś nie czas by to krytykować. Wojciech Olszański, Marcin Osadowski i trzecia osoba zostały aresztowane. I to jest nie do przyjęcia. Nie wolno ludzi zamykać za poglądy czy spalenia jakiś papierów. Nie wolno ulegać międzynarodowym naciskom. Nie należy pod żadnym pozorem ich krytykować w tej chwili bo może to zostać dokładnie tak samo wykorzystane przeciw Polsce. Nie ma zgody na cenzurę w obecnym ustroju!

Jednym z głównych argumentów przeciwko ustrojowi Polski Ludowej i całego obozu radzieckiego było to, że nie dopuszczał on wolności słowa i krępował demokrację. Duża część informacji służyła wtedy propagandzie, media były cenzurowane i służyły kształtowaniu opinii po myśli rządzących. O wolności słowa darli się ówcześni opozycjoniści Michnik, Kaczyński, Blumstein, Komorowski, Macierewicz, Wildstein i Geremek. Opowiadali baje o tym, że chodzi o to, by była pełna wolność i różnorodność poglądów. Wyszło dokładnie odwrotnie. Do naszej rodzimej cenzury (ekonomicznej, środowiskowej, prawnej), doszła ta globalna – najbardziej widoczna w mediach społecznościowych.

Mamy tematy tabu i są coraz liczniejsze a szykany coraz dotkliwsze. Nie można krytykować imperializmu i militaryzmu USA, nie wolno krytykować rasistowskiej polityki Izraela, nie wolno krytykować dogmatu o świętej własności prywatnej, nie wolno opowiadać się przeciwko obcym wojskom na terytorium Polski, nie wolno się opowiadać za sojuszem z Rosją czy Białorusią. Nie wolno mówić że jest się przeciwko obecności naszego kraju w strukturach NATO czy UE.

Trzeba protestować gdy wariaci z prawej chcą delegalizować Komunistyczną Partię Polski (KPP), bo posądzają ją o propagowanie ustroju totalitarnego. Trzeba protestować gdy lewaccy szaleńcy chcą delegalizacji partii prawie 90-letniego Bolesława Tejkowskiego, bo komuś się przypomniało że w latach 90-tych jego formacja głosiła szowinistyczne hasła. I trzeba protestować, gdy władze się uginają przed międzynarodowym naciskiem i wsadzają do więzienia youtuberów.

Trzeba stać po stronie wszystkich mediów opozycyjnych wobec systemu, bez względu na ich orientację – również za tymi niszowymi i nazywanymi przez Przeciwnika oszołomskimi i szurowskimi. Nawet gdy rzeczywiście takimi są. Nawet wtedy, gdy uważamy, że ich działania szkodzą naszej sprawie. Nawet, gdy mają dokładnie odwrotne poglądy do naszych. Trzeba stać dzisiaj po stronie wolności słowa i wolności poglądów. Spierać się o granice wolności słowa możemy w Polsce suwerennej – wolnej od międzynarodowych nacisków. „Demokrację inaczej” od wielu lat znamy, i wiemy kogo i czego nie wolno nam publicznie krytykować. Dzięki temu wiemy gdzie jest Przeciwnik. W przyszłości trzeba znieść wszystkie wyjątki i przywileje dla tych, których Przeciwnik uznał za wybranych i wyjątkowych.

Łukasz Marcin Jastrzębski

Na zdjęciu: Witold Olszański na planie filmu

 

Redakcja