AktualnościHistoriaTajemnica śmierci Grzegorza Korczyńskiego

Redakcja2 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

W dniu dzisiejszym mija 50. rocznica tajemniczej śmierci generała Grzegorza Korczyńskiego. Wokół działalności Grzegorza Korczyńskiego narosło wiele mitów i przekłamań, powielanych zwłaszcza przez środowiska prawicowe i antykomunistyczne.

Przede wszystkim przypisuje się jego oddziałom odpowiedzialność za zabójstwa Żydów w okolicach Kraśnika w okresie od listopada 1942 do lutego 1943 (pogrom w Ludmiłówce). Takie zarzuty pojawiły się u historyków Piotra Gontarczyka, Marka Jana Chodakiewicza oraz publicysty historycznego Leszka Żebrowskiego.

PARADOKS nr 1 – zarzuty wobec Korczyńskiego opierają się przede wszystkim na materiałach zgromadzonych przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego w czasie prowadzonego przeciw niemu śledztwa w czasach stalinowskich. Korczyński był wówczas jednym z najbliższych współpracowników Władysława Gomułki i reprezentantem t.zw. odchylenia prawicowo-nacjonalistycznego w partii. Bezskutecznie próbowano go zmusić torturami do składania zeznań obciążających Gomułkę, co potwierdza nawet związany z IPN historyk Robert Spałek. Gdy się to nie udało, Korczyński został skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności (skróconą później do lat 15). – za rzekome mordowanie ludności żydowskiej w czasie II wojny światowej.

W rzeczywistości chodziło najprawdopodobniej o porachunki z konkurencyjna grupą Jana Gruchalskiego, (w której było wielu Żydów), wynikające ze sprzeniewierzenia środków finansowych na zakup broni. Tak utrzymywali uczestnicy tamtych wydarzeń – gen. Wacław Czyżewski i gen. Jan Wyderkowski. Czy zatem materiały zgromadzone w konkretnym celu przez stalinowskich siepaczy mogą stanowić wiarygodne źródło dowodowe? Na takich samych zasadach i przez tych samych ludzi gromadzone były „dowody” w sprawach o szpiegostwo, czy współpracę z hitlerowskim okupantem, dotyczące podziemia niepodległościowego.

PARADOKS nr 2 – jest pewna niekonsekwencja w tym, że historycy obciążający Korczyńskiego za pogrom w Ludmiłówce, niemal „beatyfikują” takie postacie jak: Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko”, Józef Kuraś „Ogień”, czy Romuald Rajs „Bury”, choć materiały historyczne niezbicie świadczą o ich pośredniej, bądź bezpośredniej odpowiedzialności za zbrodnie dokonane na ludności cywilnej, to ujawnianie prawdy jest politycznie niewygodne i niezgodne z narracją „żołnierzy wyklętych”. Czy zatem o prawdę historyczna, czy o politykę historyczna chodzi?

Oczywiście Grzegorz Korczyński nie był postacią kryształową i o żadną hagiografię tutaj nie chodzi. Ale nazywanie go komunistycznym zbrodniarzem przeczy podstawowym faktom. Również obciążanie gen. Korczyńskiego odpowiedzialnością za tragiczne wydarzenia na Wybrzeżu w 1970 roku budzi duże wątpliwości. Wiadomo, że była to prowokacja wymierzona przez najwyższych działaczy partyjnych przeciw Władysławowi Gomułce. Działacze ci obawiali się, że Grzegorz Korczyński, będący wówczas wiceministrem obrony narodowej, może w obronie Gomułki skierować oddziały stacjonujące w Górze Kalwarii do Warszawy.

Dlatego minister obrony narodowej gen. Wojciech Jaruzelski skierował swojego zastępcę na Wybrzeże, gdzie Korczyński uzyskał najprawdopodobniej fałszywe informacje o skali protestów. W konsekwencji prowokacji Władysław Gomułka został odwołany z funkcji I Sekretarza PZPR, a przysłowiowymi „kozłami ofiarnymi” stali się Grzegorz Korczyński i Stanisław Kociołek. Wówczas Grzegorz Korczyński został odsunięty od zajmowanych stanowisk i wysłany do Algierii w charakterze ambasadora. Tam zmarł w dniu 22 października 1971 r. Jako oficjalną przyczynę podano zatrucie amebą, choć istnieją również wersje o samobójstwie i zabójstwie motywowanym zemstą. Znamienne jest to, że ciało gen. Korczyńskiego przewieziono do kraju w zaplombowanej trumnie, nie dopuszczając nawet do identyfikacji zwłok przez jego rodzinę. Jak było naprawdę już się nie dowiemy.

Michał Radzikowski         

 

Redakcja