FelietonyNacjonalizm, ale jaki?

Redakcja2 lata temu
Wspomoz Fundacje

Ostatnio podczas jednej z dyskusji internetowych użyłem sformułowania, że potrzeba nam zdrowego nacjonalizmu jako odpowiedzi wobec globalizmu dyktatu poprawności politycznej.

Okazało się, że bardzo niewielu dyskutantów rozumie co termin ten oznacza. Nawet ludzie sympatyzujący z Obozem Narodowym delikatnie dawali do zrozumienia, że lepiej użyć słowa bardziej neutralnego. Ludzie słysząc „nacjonalizm” widzą faszyzm, hitleryzm, neonazizm. To wielki sukces Jana Józefa Lipskiego, Adama Michnika i Jarosława Kaczyńskiego, całej tradycji KOR-u.

Wroga i fałszywa propaganda zohydziła i oczerniła to słowo tak, że nawet niejedni z nas woleliby przed ludźmi uchodzić za narodowców, dmowszczyków i patriotów. Wstydzą się określenia nacjonalista, nie tylko dlatego że zostało opacznie przedstawione przez przeciwnika – i to zarówno tego z Gazety Wyborczej jak i Gazety Polskiej. Wstydzą się również dlatego, że ludzie, którzy uważają się za część tradycji Obozu Narodowego ośmieszały je swoim radykalizmem.

Dzisiaj trzeba mieć sporo cywilnej odwagi, aby publicznie oświadczyć – tak, jestem polskim nacjonalistą! Nacjonalizm to piękna i wielka idea, źródło wspaniałych zwycięstw i historycznych sukcesów. To dzięki nacjonalizmowi powstały nowoczesne państwa narodowe. To dzięki nacjonalizmowi odzyskaliśmy niepodległe własne państwo. To nacjonalizm ożywia ruchy wyzwoleńcze, wzmaga walkę o prawa krzywdzonych i skolonizowanych. To nacjonalizm buduje kulturę i cywilizację, ożywia zdrową rywalizację między narodami. To nacjonalizm pomaga przetrwać wielkie kryzysy, umacnia państwa i gospodarki. To nacjonalizm jest podstawą sukcesów Chin, Korei czy Malezji. Do nacjonalizmu  należy przyszłość tych państw i narodów, które zrzucą z siebie kajdany globalizmu i poprawności politycznej.

Oczywiście że nie każdy nacjonalizm jest mi bliski. Idea narodowa nie jedno ma imię i nie każda mi się podoba. Obrzydliwy był i jest nacjonalizm Hitlera i Bandery – nie tylko dlatego, że był skierowany przeciwko Polsce. Nie podoba mi się ten rodzaj polskiego nacjonalizmu, który czci ludzi pokroju „Burego” czy Walusia. Odrzucam nacjonalizm Steinbach, Żyrinowskiego czy Netanjahu. Moja idea narodowa, czyli nacjonalizm solidaryzuje się z narodami walczącymi z globalizmem. Czuję wieź z biednymi, okupowanymi, mordowanymi, poniżanymi i krzywdzonymi – jak Palestyńczycy. Ta solidarność wyrasta ponad kwestie rasowe, narodowościowe, religijne czy nawet cywilizacyjne. Uważam, że zawsze należy stać po stronie tych, co walczą o swoją wolność i kraj. Mój nacjonalizm, to domaganie się sprawiedliwego, pokojowego, narodowego ustroju społecznego. Polski wielkiej mądrością i sprawiedliwością.

Trzeba pamiętać, że dobrze rozumiany nacjonalizm jest myślą nowoczesną. Liczne przykłady z całego globu pokazują, że jest to idea żywa i korzystna. Naród oczywiście nie jest przeżytkiem, a idea narodowa nie jest archaiczna. To tylko fałszywa ocena globalnych macherów. To właśnie globalizm, imperializm i kolonializm,  narzucane światu i realizowane jako praktyka polityczna przez naszego Przeciwnika, są ideologiami z śmietnika dziejów. Są to ideologie najbardziej niemoralne w całej historii. To nie świat państw narodowych jest terenem tej korporacyjnej walki wszystkich ze wszystkimi, tego powszechnego wyścigu szczurów. To Ich świat globalizmu i poprawności politycznej rozszerzonej do totalnych absurdów.

Nacjonalizm jest potrzebny, by przeciwstawić się postmodernistycznym doktrynom „końca historii”, neoliberalizmowi, globalnemu kapitalizmowi, dyktatowi poprawności politycznej. Trzeba opamiętania i powrotu do świata normalności. Trzeba kierować świat na drogę naturalnego rozwoju, trzeba przywrócić prymat gospodarki produkcyjnej nad bankiersko-spekulacyjną, trzeba przywrócić moralny i społeczny sens kulturze, trzeba powrócić do idei sprawiedliwości społecznej. Trzeba odrzucić tęczowy dyktat. Trzeba odrzucić atlantyzm.

Nacjonalizm nie musi prowadzić do wojen i nienawiści,  tak jak prowadzi do nich nieuchronnie globalizm i atlantyzm. Świat państwa narodowych jest o wiele bezpieczniejszy niż pod rządami jednego zamorskiego hegemona – Stanów Zjednoczonych.  To nacjonalizm gwarantuje pluralizm rdzennych wartości, idei i zapobiega monopolowi tych obcych – często zamorskich wartości. Nacjonalizm odrzuca to, co jest niezdrowe dla naszego narodu – globalny kapitalizm, imperializm, neokolonializm, rasizm, szowinizm, obyczajowy dyktat szaleńców. Nie wstydźmy się świata państw nacjonalistycznych. Nie pozwalajmy sobie narzucić narracji Przeciwnika.

Łukasz Marcin Jastrzębski

Rubryka: Z lewej burty

Na zdjęciu: manifestacja narodowa 17 listopada 1918 roku

Myśl Polska, nr 17-18 (25.04.2.05.2021)

 

Redakcja