Nie będę udawał, że znałem śp. ks. Romana jakoś bardzo blisko (znam za to całą masę osób, które były z nim bardzo blisko związane), niemniej kilkakrotnie się spotkaliśmy – parę razy na krócej, i chyba dwa razy na dłużej. Z krótszych spotkań można wymienić to w Licheniu, już niemal dekadę temu. Było ono wyjątkowe pod tym względem, że spotkaliśmy się przy czymś wyjątkowym, najbardziej wyjątkowym na tym świecie – ks. Roman odprawiał Mszę świętą, a...
