OpinieRośnie opresyjność i kurczą się przestrzenie wolności w Polsce

Redakcja39 minut temu
Wspomoz Fundacje

Rośnie opresyjność i kurczą się przestrzenie wolności w Polsce.

Sejm w Polsce pracuje nad rządowym projektem ustawy „o środkach ograniczających”. Rząd przygotował ustawę, która de facto uruchamia brutalną cenzurę, opartą na całkowicie uznaniowych i nieostrych kryteriach. Bardzo istotną częścią tego przygotowywanego przez władze w Polsce projektu jest tak zwane „określenie zasad stosowania sankcji wobec osób fizycznych i przedsiębiorstw”.

Jednym z argumentów przeciwko Polsce Ludowej i całemu obozowi radzieckiemu było to że nie dopuszczał on wolności słowa i krępował niezależną myśl. Wszystkie Michniki, Blumsztajny, Wildsteininy, Kuronie, Geremki, Kaczyńskie, Tuski gardłowały o wolności słowa. Już w III RP wtórowały im Kwasniewskie, Charzaste, Biedronie, Kotule I Żukowskie i inny. I co? Dzisiaj pod tym względem jest o wiele gorzej niż w PRL-u i pierwszych latach III RP, bo ludzie nie zauważają że pozostały nam tylko strzępki niezależnej myśli – które właśnie teraz zanikają. Cenzurę na Mysiej zastąpiła cenzura globalnych korporacji i państwowego zamordyzmu.

Projekt rządu Koalicja Obywatelska-Nowa Lewica-Polskie Stronnictwo Ludowe przewiduje między innymi zamrożenie środków finansowych i zasobów gospodarczych, ograniczenia w udostępnianiu pieniędzy oraz zakazy dotyczące określonych transakcji. Według omawianego projektu „Wśród przesłanek stosowania krajowych sankcji wskazywane są między innymi działania związane z naruszaniem praw człowieka oraz wspieraniem obcej ingerencji w środowisko informacyjne Rzeczypospolitej Polskiej„. Co to oznacza? Karane i blokowane będą działania uznane przez rządzących Polską za niebezpieczne politycznie lub uznane na przykład za rosyjską propagandę.

To nie wszystko. Z znajdującego się na oficjalnym państwowym portalu „Projekcie ustawy o zmianie ustawy o Krajowym Rejestrze Karnym i ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary” dowiadujemy się, że jedną z proponowanych zmian w przepisach jest możliwość orzeczenia przez sąd kary sięgającej 200 000 000 złotych! Dajmy na to, że jakiś związek zawodowy, stowarzyszenie, partia czy redakcja zostanie uznana za antydemokratyczną, skrajnie prawicową lub prorosyjską, to płaci 200 000 000 złotych kary. To oczywiście zazwyczaj będzie skutkować likwidacją bez formalnej sądowej delegalizacji.

Będzie można skonfiskować majątek osób, które dopuściły się poważnego naruszenia praw człowieka lub represji wobec społeczeństwa obywatelskiego, opozycji demokratycznej lub których działalność stanowi inne poważne zagrożenie dla demokracji. Minister gospodarki będzie decydował jakie treści są dopuszczalne i pożądane. To kompletna paranoja.

Kurczą się przestrzenie wolności słowa zarówno w Polsce i całej Unii Europejskiej. Znaną nam starą demokrację zastępuje demokratura. Ideowe ale głupie środowiska na Zachodzie dają się podpuszczać i organizują zamieszki, które stają się początkiem całkowitej likwidacji resztek wolności słowa. Po burdach zorganizowanych przez bandyterke przy okazji protestów antyrządowych we Francji prezydent Emmanuel Macron zapowiedział, że w najbliższych dniach na terenie kraju zostaną zakazane „nieuprawnione demonstracje”. Po to właśnie moim zdaniem zostały nagłośnione i zradykalizowane protesty w Francji, Belgii, Hiszpanii czy Portugalii.

W Polsce nie ma jeszcze na dzisiaj zdeterminowanych i dobrze zorganizowanych mniejszości, które można wykorzystać do prowokacji – więc rządzący w interesie korporacyjnej oligarchii mają utrudnione zadanie. Rządzący muszą wymyślić, a później przepchnąć przez parlament takie przepisy – które w imię demokracji uszczuplą wolność słowa. Być może jedynym ratunkiem dla wolności słowa w Polsce stanie się wywodzący się z wrogiego nam obozu politycznego, ale skonfliktowany z rządem prezydent Karol Nawrocki.  Uważam, że przyszłościowo liczna mniejszość ukraińska w Polsce z całą pewnością, może zostać wykorzystywana do działań na rzecz ograniczenia swobód obywatelskich. Unia Europejska staje się globalnym pionierem jeżeli idzie o represyjność za poglądy i słowa. Najżałośniejsze w tym jest to, że przy okazji łaja Chiny, Rosję czy trumpistowskie Stany Zjednoczone za działania ograniczające wolność przekonań.

Łukasz Jastrzębski

Redakcja