Przedwczoraj na Rynku Starego Miasta w Klubie Księgarza w Warszawie odbyło się niezwykłe spotkanie zorganizowane przez Wydawnictwo „Kto jest kim” oraz prof. Marię Szyszkowską. Sala pękała w szwach.
Podczas spotkanie zaprezentowane zostały dwie bardzo różne książki: „Mikromania narodowa” wydana pod redakcją prof. Szyszkowskiej i tom poezji „Wyspa tańczących kotów” wielkiego artysty Jana Stępnia.
Spotkania organizowane przez prof. Marię Szyszkowską nie są zwyczajnymi posiadówkami, które służą wydawnictwu do wypromowania książki. To spotkania przepełnione dyskusją o sprawach najistotniejszych dla człowieka, wspólnoty narodowej i Ojczyzny. „Mikromania narodowa” to pozycja nieoczywista, ponieważ pozwala patrzeć na nasz naród z zupełnie innych perspektyw. Autorzy udowodnili, że Polacy nie mają czego się wstydzić i nie powinni ulegać narzucanej niesprawiedliwej pedagogice wstydu. Jednocześnie autorzy nie popadli w gigantomanie narodową i uniknęli idealizowania naszej wspólnoty narodowej.
Na spotkaniu obecni byli współautorzy tej niezwykle pożytecznej książki – prof. Maria Szyszkowska, prof. Tadeusz Mędzelowski, prof. Piotr Skudrzyk, reż. Sławomir Malinowski, reż. Stanisław Zawiśliński, dr Andrzej Ziemski, dr Irena Kurzępa, Agnieszka Głębocka, Tatiana Mielcarek, Bartłomiej Tarkowski i senator Irena Kurzępa.
W mojej biblioteczce książka to została umiejscowiona w tej samej części co „Myśli nowoczesnego Polaka” Romana Dmowskiego, „Dzieje głupoty w Polsce” Aleksandra Bocheńskiego czy „Zagadnienia istotne” Bolesława Piaseckiego. Dla mnie szczególnie ważne są rozdziały autorstwa prof. Tadeusza Medzelowskiego „Działalność Stowarzyszenia PAX na rzecz właściwej postawy Polaków”, red. Sławomira Malinowskiego „Destrukcyjne poczucie niższości”, Bartłomieja Tarkowskiego „Pomniejszanie znaczenia ludzi pracy i ich związków zawodowych przejawem mikromanii narodowej” oraz Tatiany Mielcarek „Rola literatury pięknej i filozofii w polskiej edukacji”. Rdzeniem książki jest rozdział autorstwa prof. Marii Szyszkowskiej „Polscy filozofowie nieznani narodowi”, w którym przypomniała o Stanisławie Przybyszewskim (1968-1927), Wincentym Lutosławskim (1863-1954), Kazimierzu Dąbrowskim (1902-1980), Leonie Petrażyckim (1867-1931), Ludwiku Gymplowiczu (1838-1909) i ideologu mesjanizmu Jerzym Braunie (1901-1975).
Po prezentacji pracy rozpoczęła się niezwykle ciekawa i głęboka dyskusja dotycząca współczesnej Polski i możliwości poprawy jakości życia w naszej wspólnocie narodowej. W dyskusji udział wzięli miedzy innymi prof. Zdzisława Janowska, dr Artur Bartoszewicz, dr Katarzyna Agnieszka Obłąkowska, reż. Stanisław Zawiśliński, geolog Janusz Skurczyński, Marian Szymański. W tej części również zabrałem głos, by podkreślić olbrzymie znaczenie tego wydawnictwa i powiedzieć kilka słów o tym kim jest dla naszego środowiska „Myśli Polskiej” prof. Szyszkowska.
Prawdę mówiąc nie chciałem pisać o tomie poezji Jana Stępnia „Wyspa tańczących kotów”. Bałem się kompromitacji, bo nie znam się na poezji – nie mam w sobie tej niezbędnej wrażliwości do tak delikatnej sprawy. Ale do skreślenia kilku słów zachęcił mnie Sławomir Malinowski. Na wczorajszym spotkaniu stwierdził, że nie zna się na poezji – ale to co przeczytał jest piękne, mądre i potrzebne. Dokładnie to samo czuje. Chyba nie musimy być znawcami, by wiedzieć, że coś jest doskonałe. To jak z malarstwem, rzeźbą czy muzyką. Naprawdę nie trzeba być ekspertem by wiedzieć, że malowidła w Kaplicy Sykstyńskiej są wspaniałe, że rzeźby Stanisława Szukalskiego są poruszające i niepospolite, że muzyka Jimiego Hendrixa jest genialna. Każdy wers i każde słowo w oszczędnych wierszach Jan Stępnia jest istotne, poruszające i zmuszające do myślenia. Wszystko ma tam znaczenie. Jestem przekonany, że każda kobieta pragnęłaby raz w życiu przeczytać o sobie tak, jak autor „Wyspy tańczących kotów” potrafi napisać o osobie, którą kocha.
Była biblijna Arka Noego, była po wojnie Arka Piaseckiego, i mamy w III RP Arkę Szyszkowskiej. Biblijna ratowała stworzenia przed potopem. Arka powojnia i obecnej Polski ratuje zanikające przestrzenie wolności. Bolesław Piasecki i Maria Szyszkowska są bardzo różni, ale w jakiś sposób podobni. Wywodząc się z jasno określonych środowisk stworzyli płaszczyznę dialogu dla ludzi wszystkich orientacji politycznych, chcących rozmawiać o dobru wspólnym jakim jest Polska. Potrafili w imię wartości wyższych podać rękę również swoim dawnym przeciwnikom ideowym.
W ciężkich czasach bermanowszczyzny Stowarzyszenie PAX stało się ostoją wolnej myśli – Myśli Polskiej. To tam kierowali swoje pierwsze kroki po wyjściu z ubeckich więzień żołnierze Armii Krajowej czy Narodowej Organizacji Wojskowej. To tam odnajdywali się wyrzuceni poza główny nurt życia społecznego działacze różnorakich stronnictw politycznych i społecznych II RP i czasów okupacji. To tam odnajdywali przestrzeń wolności sekowani pisarze i dziennikarze. Dzięki PAX-owi można było więcej, lepiej i mądrzej.
W III RP prof. Maria Szyszkowska – która nie kryje swoich powiazań z okresu Polski Ludowej z Bolesławem Piasecki i PAX-em – stworzyła wielonurtowe środowisko, które przebiło mur nowoczesnej cenzury. Podobnie jak w Arce Piaseckiego, tak w Arce Szyszkowskiej spotykają się dzisiaj działacze katoliccy z marksistami, endecy z ludowcami, wolnościowcy z stronnikami państwa socjalnego czy wykleci dzisiaj stronnicy idei pokoju. To miejsce spotkań uczonych, ekspertów, pisarzy, dziennikarzy – którym nie jest wszystko jedno jaka będzie Polska.
Łukasz Jastrzębski



