W 2024 r. opublikowałem w Myśli Polskiej artykuł pt.: „Metropolita Sawa ma rację”, w którym przedstawiłem dlaczego Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny (PAKP) nie uznaje raskolniczej (rozłamowej) Prawosławnej Cerkwi Ukrainy (PCU). Przypomnę pokrótce główne tezy.
Jak wiadomo w przeciwieństwie do Kościoła katolickiego Cerkiew prawosławna nie ma scentralizowanej struktury, na czele której stałby papież (patriarcha). W świecie istnieje 15 autokefalicznych (samodzielnych) Cerkwi, które połączone są dogmatami wiary i kanonami. Terytorium, na którym działa dana Cerkiew autokefaliczna jest wolne od jakiekolwiek ingerencji innej Cerkwi.
Już od XVII w. terytorium dzisiejszej Ukrainy poddane zostało pod jurysdykcję Patriarchatu Moskiewskiego. Po rozpadzie ZSRR działająca na Ukrainie kanoniczna Ukraińska Cerkiew Prawosławna otrzymała szeroką autonomię od Patriarchatu Moskiewskiego. Pomimo tego w 2018 r., z czysto politycznych powodów, pod naciskiem ukraińskiego prezydenta Petra Poroszenki i amerykańskiego departamentu stanu, Patriarcha konstantynopolski, łamiąc obowiązujące kanony, dokonał ingerencji na Ukrainie i powołał rozłamową Prawosławną Cerkiew Ukrainy (PCU). Na jej czele postawił „biskupów”, którymi były osoby wykluczone uprzednio ze stanu duchownego za prowadzenie działalności raskolniczej, a więc osoby będące faktycznie ludźmi świeckimi, pozbawionymi sukcesji apostolskiej, która zarówno w Kościele katolickim jak i prawosławnym jest niezbędna do sprawowania wszelkich funkcji. Innymi słowy nie są to prawdziwi biskupi tylko przebrane w szaty duchowne osoby cywilne. Grzech raskołu jest, zgodnie z kanonami uznawanymi przez wszystkie Cerkwie, grzechem śmiertelnym, którego nie zmywa nawet męczeńska śmierć.
Rozłamową Cerkiew ukraińską za wyjątkiem Patriarchy Konstantynopola uznały jeszcze jedynie 3 spośród 15 istniejących cerkwie autokefaliczne. Jak by było mało, to rozłamowa Cerkiew ukraińska dotknięta jest również herezją entofiletyzmu polegającą na wywyższaniu własnego narodu. Pierwsze niepokojące sygnały już są. Na Soborze zjednoczeniowym prezydent P. Poroszenko zamiast mówić o Bogu i Ewangelii mówił o polityce. Mamy też do czynienia z patriotyczno-nacjonalistycznym nastawieniem części duchownych PCU, często afiszujących się tryzubem wplecionym w szaty liturgiczne, krzyże, ikony i modyfikującymi teksty nabożeństw i symbolikę liturgiczną w duchu nacjonalistycznym, postępuje gloryfikacja OUN-UPA. I tyle jeśli chodzi o przypomnienie mojego poprzedniego tekstu, by zrozumieć aktualną sytuację.
Tomos nadany w 2018 r. Prawosławnej Cerkwi Ukrainy przez Patriarchę Konstantynopola zabraniał nowo utworzonej PCU prowadzenia działalności religijnej poza granicami Ukrainy, ale kto z poprzebieranych za duchownych „biskupów” i „księży” przejmował by się takimi szczegółami. Po wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej raskolnicy ochoczo zaczęli rozwijać działalność na terenie Polski, gdzie zgodnie z kanonami może działać jedynie PAKP. Świątynie do sprawowania pseudo liturgii udostępnił im Kościół rzymsko-katolicki. Kościół ten głosząc oficjalnie zasady ekumenizmu podjął tym samym działalność wrogą wobec polskiej Cerkwi prawosławnej.
Ostatnio w ukraińskim internetowym tygodniku „Zwierciadło tygodnia” ukazał się wywiad z działającym w Warszawie „kapłanem” PCU Siergiejem Sirenko, w którym oskarżył on PAKP o współpracę z Cerkwią rosyjską co jest kompletnym nieporozumieniem. PAKP uznaje wszystkie kanoniczne Cerkwie, w tym Cerkiew Patriarchatu Moskiewskiego i nie ma to nic wspólnego z sympatią bądź jej brakiem. Po prostu jest stwierdzeniem istniejącego faktu. Również Patriarchat Konstantynopola uznaję Rosyjską Cerkiew Prawosławną, ale w tym przypadku p. Sirenko nie widzi nic zdrożnego. Nielegalną działalność PCU na terenie Polski uważa on za działalność misyjną i buńczucznie zapowiada, że działalność ta będzie kontynuowana w Polsce również po zakończeniu wojny. W dalszej części wywiadu p. Sirenko opowiada, że odprawia on wspólne modlitwy z przedstawicielami Kościoła katolickiego, co pozostawiam bez komentarza. Żali się też że PAKP nie utrzymuje żadnych kontaktów z poprzebieranymi za duchownych osobami świeckimi, tworzącymi PCU, mimo że Pan Serhij Dumenko, mieniący się Epifaniuszem – „metropolitą” PCU napisał już kilka listów skierowanych do polskiego metropolity Sawy, ale jak się można było spodziewać, nie otrzymał na nie żadnej odpowiedzi.
W końcowej części wywiadu pan Sirenko narzeka, że nie jest dopuszczany do odprawiania modlitw na prawosławnym cmentarzu na Woli w Warszawie. Cmentarz ten jest przecież własnością PAKP i trudno byłoby oczekiwać, że Cerkiew polska zezwoli na odprawianie modlitw na tym cmentarzu osobom przebranym w szaty duchowne. Również Kościół katolicki nie dopuściłby do sytuacji, w której na cmentarzu parafialnym odprawiałby modlitwy jakiś przebieraniec. Można więc powiedzieć, że p. Sirenko wylewa próżne żale. Niestety sytuacja jest poważna. Rozłamowcy najpierw doprowadzili do poważnego zamieszania w życiu cerkiewnym na Ukrainie, gdzie jak wiadomo rozpalają nienawiść religijną, siłowo przejmują cerkwie kanonicznego ukraińskiego Kościoła prawosławnego, biją wiernych i duchownych broniących świątyń, a teraz chcą rozpalić nienawiść między wiernymi w Polsce. Smutne jest to, że w tych działaniach mają mniej lub bardziej oficjalne poparcie duchownych polskiego Kościoła rzymsko-katolickiego.
Jacek Marczyński
fot. wikipedia
Myśl Polska, nr 13-14 (29.03-5.04.2026)



