Poniżej zamieszczamy za zgodą autora fragment książki Bój o Pyrzyce (1945) pyrzyckiego historyka, prof. Edwarda Rymara [Edward Rymar, Bój o Pyrzyce (1945), Książnica Pomorska im. Stanisława Staszica, Szczecin 1945] poświęcony Pomnikowi Pamięci w Pyrzycach, który ma zostać z inicjatywy władz samorządowych i Instytutu Pamięci Narodowej zburzony.
2 marca przypada 81. rocznica wyparcia wojsk niemieckich z miasta. Z tej okazji pod istniejącym jeszcze pomnikiem nawiązującym do tamtych wydarzeń o godzinie 12 Stowarzyszenie Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej, Klub Myśli Polskiej w Szczecinie, Stowarzyszenie Światło Ojczyzny oraz Muzeum Ziem Odzyskanych w Szczecinie złożą wieńce i zapalą znicze, by uczcić pamięć poległych w 1945 roku. (MP)
Dawny cmentarz
Zaraz po zakończeniu wojny, wiosną (maj–czerwiec) i latem 1945, komendantura radziecka urządziła na dawnym placu Zwycięstwa, odtąd zwanym placem Wolności, cmentarz swych poległych oraz, zatrudniając też Niemców, wzniosła ceglany pomnik upamiętniający tychże w walce o Pyrzyce. W końcu maja przeprowadzono akcję poszukiwania i grzebania ciał cywilnych i wojskowych oraz padliny końskiej dla uniknięcia groźby wybuchu zarazy. Rosjanie wielkimi siłami urządzali cmentarz i odbudowę uszkodzonych domów. Zdjęto kolumnę z Pomnika Zwycięstwa, jej fundament wysadzono, wszystkich poległych z Pyrzyc i okolic przeniesiono na plac Zwycięstwa, a tych którzy się nie zmieścili pochowano w ogrodzie Thiemersche na wale wschodnim, czyli tam gdzie stoi obecny pomnik i doń podejście oraz na jego zapleczu. W sprawozdaniu za wrzesień 1945 Leonarda Borkowicza, pełnomocnika Rządu RP na Okręg Pomorza Zachodniego (czyli tyle co współczesnego wojewody), czytamy: „W Perzycach odbyło się uroczyste odsłonięcie pomnika ku czci poległych żołnierzy Armii Czerwonej, którzy zginęli przy zdobywaniu miasta. W uroczystości wzięli udział, prócz miejscowego Pełnomocnika Rządu [tj. mgr. Aleksandra Debolskiego], również przedstawiciele partii politycznych i organizacji młodzieżowych oraz ludność z miasta i okolicy. Wygłoszono szereg przemówień, w których podkreślano bohaterstwo żołnierza radzieckiego oraz wielkie znaczenie przymierza narodów słowiańskich”.
Nieistniejący Pomnik Wdzięczności
Na zapleczu pomnika ustawiono wielką płytę z dwujęzyczną inskrypcją o treści: „Wieczna chwała bohaterom poległym w bojach za wolność i niezawisłość Związku Radzieckiego i sprzymierzonej z nami Polski. 1941–1945”. Był to zatem pomnik radziecki wzniesiony na terytorium Polski, sugerujący naszą wdzięczność za „wyzwolenie” Pyrzyc. Ten prowizoryczny monument zwany potem przez lata „Pomnikiem Wdzięczności” ulegał zniszczeniu, „samo-rozsypywaniu” się. Na początku lat 50. (najprawdopodobniej w 1952), już po likwidacji nekropolii i przeniesieniu szczątków kostnych na cmentarz wojskowy w Stargardzie, po usunięciu urny z prochami, zbudowano nowy pomnik z udziałem jednostki wojskowej radzieckiej z Kluczewa. Zmontowano go z dwóch kolumn pozyskanych z dawnego niemieckiego Pomnika Zwycięstwa i podobno jakiegoś pomnika w Klukach czy Lubiatowie (niżej). Na iglicy, w miejsce pruskiego orła, osadzono gwiazdę. Stał do początków lat 80. kiedy zbudowano na nowym miejscu obecny monument.
Nowy pomnik ku czci poległych
Na jego miejsce wybrano teren pobliskiej targowicy obok ruin Bramy Szczecińskiej, wcześniej, czas jakiś po 1945 r., małego wojennego cmentarzyska. Wiązało się to z zamiarem modernizacji skrzyżowania (tworzenia ronda). Na nowo opracowano plan zagospodarowania placu Wolności wraz z przeniesieniem pomnika. Przygotowanie projektu zlecono 30 października 1981 r. Pracowni Sztuk Plastycznych w Szczecinie. Umowę na wykonanie „Pomnika Bohaterów II Wojny Światowej” zawarto z nią 7 czerwca 1982 r. Zleceniodawca, tj. naczelnik miasta i gminy Władysław Jachimowicz, miał, tak się wydaje, dobre jak na owe czasy stanu wojennego intencje. Miał to być i nasz pomnik, bo mamy swych bohaterów wojennych. Wykonawcą projektu i prac plastycznych (modelu, obecnie w Pyrzyckiej Bibliotece) był szczeciński artysta-rzeźbiarz Sławomir Lewiński z zaangażowanej pracowni. Obecnie (w 2018), po rozmowie z dziennikarzem Bogdanem Bombolewskim (uchodzącym w dokumentach „pomnikowych” w Pyrzycach, nie wiedzieć dlaczego, za jego partnera w realizacji) oraz z synem rzeźbiarza Jakubem, wiadomo, że faktycznym pomysłodawcą był właśnie ten ostatni, podówczas student i współpracownik ojca. Już 23 sierpnia 1982 r. naczelnik Jachimowicz zlecił wykonanie pomnika Przedsiębiorstwu Państwowemu „Pracownie Konserwacji Zabytków” w Szczecinie. Tydzień później wojewoda Stanisław Malec, jako przewodniczący Wojewódzkiego Obywatelskiego Komitetu Ochrony Pomników Walk i Męczeństwa, zaopiniował pozytywnie projekt napisu na tablicy i samego monumentu, ale już „ku czci żołnierzy Armii Radzieckiej”. Wykonawca jednak do końca określał go Pomnikiem Bohaterów II Wojny Światowej, władze gminy – Pomnikiem Wdzięczności ku czci poległych podczas II wojny.
416-tonowy kolos
Do 1 maja 1984 r. wykonano prace kamieniarskie, w dniach 1–30 – maja montaż elementów metalowych. Stary monument rozebrano. 26 czerwca Pracownia Sztuk Plastycznych przekazała „Pomnik Bohaterów”. Odsłonięcie nastąpiło 21 lipca 1984 r. w 40-lecie PRL, przy udziale żołnierzy Armii Radzieckiej i Wojska Polskiego. Umieszczono pod nim niedużą tablicę z napisem dwujęzycznym: „Wieczna sława poległym bohaterom 1941–1945”. Kto był pomysłodawcą takiej treści? Czy inicjatywa to strony radzieckiej czy polskiej? Napis w miniaturze powtarza ideę pierwszego pomnika z 1945 r., ale i ją wypacza, bo nic nie mówi już o poległych w wyzwalaniu Polski! Daty jednoznacznie wskazują tylko na wojnę niemiecko-radziecką, a nie o walki o Pyrzyce w 1945 r. i nie wojnę Polaków (1939–1945). Pomnik zbudowano jednak za polskie pieniądze! Był nadal „pomnikiem wdzięczności”. Kosztował 2 534 629 zł. Objętość części nadziemnej wynosi 26,74 m3, podziemnej – ok. 140 m3. Ciężar części nadziemnej to 66 t, podziemnej – 350 t! Wszystko związane betonem i klamrami metalowymi. Jak takie monstrum rozebrać lub przenieść? A o szczegółach tych piszę bo, istniały takowe plany.
Pierwsze dyskusje o rozbiórce
Nowa rada miejska, wybrana w maju 1990 r., po raz pierwszy od 1945 r. w wolnych demokratycznych wyborach, podczas kilku sesji, zwłaszcza 20 września, odbyła gorące dyskusje o dalszych losach niechcianego teraz pomnika. Pretekstem stało się urządzanie nowego targowiska, które należało przenieść z ulicy Dąbrowskiego. Decyzję o rozbiórce lub przeniesieniu monumentu uzasadnił wiceburmistrz Franciszek Sokołowski. Jedni byli za drugą z tych opcji, inni – za likwidacją, nawet przez wysadzenie w powietrze (A. Ogiejko, T. Piska), bo to „nie społeczeństwo lecz określona grupa rządząca była inicjatorem jego budowy”. Powołano specjalną komisję (E. Rymar, J. Kazimierczak, T. Jończak) do sporządzenia ekspertyzy historyczno-budowlanej. Wnet okazało się, że przeniesienie jest niewykonalne, bo nie można liczyć na sprzęt, który zdołałby tego dokonać, także ulice w mieście nie byłyby w stanie tego ciężaru udźwignąć! Jeszcze inni byli za pozostawieniem go, bo to pomnik nie najeźdźcy czy okupanta, lecz ludzi, którzy tu zginęli, byśmy my mogli tu zamieszkać. Ci ostatni dzielili się na zwolenników zmiany symboliki, np. przez umieszczenie orła czy głowy polskiego żołnierza, oraz zmiany treści tablicy. Przeprowadzono głosowanie w radzie miasta liczącej wtedy 28 osób, nawet wykluczające się. Za rozbiórką było 6 osób, przeciw 8, za zmianą symboliki 11, wstrzymało się 10; za przeniesieniem 11, przeciw 4 przy 8 wstrzymujących się. Ten ostatni wynik część rady uważała potem za obowiązujący i stale powracała do sprawy. Przeniesienie równało się jednak niezwykle kosztownej rozbiórce!
Kompromisowe propozycje i młot wandala
Gdy wojewoda, interpelowany przez pełnomocnika ds. pobytu wojsk radzieckich w Polsce, zwrócił się do władz gminy o opinię w sprawie „akceptacji pozostawienia pomnika pamięci walk żołnierzy radzieckich z faszyzmem”, podczas sesji rady 22 listopada 1991 r. rozgorzała na nowo dyskusja. Z inicjatywą rozbiórki i to nawet na koszt własny z przejęciem na własność materiału wystąpiły sprzymierzone kluby radnych „Rolnik” (z NSZZ „Solidarność RI”) i NSZZ „Solidarność”. Głos zabierał nawet uczestniczący w obradach ks. Koszyk (pierwszy proboszcz nowej parafii na Starym Mieście przy odbudowywanym następnie kościele poaugustiańskim), opowiadający się za umiarkowanym stanowiskiem klubu radnych Unii Demokratycznej, tj. za pozostawieniem pomnika i traktowaniem go jako pamiątkę po II wojnie, a nie obiekt kultu. Znów głosowano. Za rozbiórką było 7 osób, przeciw 7, wstrzymało się 7. W tej sytuacji przeważył głos przewodniczącego rady Tadeusza Wartalskiego, który opowiedział się przeciw rozbiórce. Odstąpiono następnie nawet od zmiany treści tablicy. Zarząd Miejski (bo wtedy władzę wykonawczą sprawowało ciało kolegialne – siedem osób – na czele z burmistrzem wyłanianym przez radę) proponował tekst: „Ku pamięci poległych w walkach o Pyrzyce – II–III 1945”. Do tej debaty, którejś nocy w początkach lutego 1992 r., włączył się z młotem anonimowy zwolennik likwidacji. Płytę pogruchotał na wiele kawałków! Zasługiwała na to. Nie była do przyjęcia.
Pamięć o Niemcach ważniejsza
Spór o pomnik trwał nadal. Dyskusje prowadzono w czasach następnej II kadencji rady (1994–1998), jak podczas narady zwołanej 1 lutego 1995 przez jej przewodniczącego w obliczu zbliżających się obchodów 50-lecia walk o Pyrzyce. I znów, dla jednych był to pomnik „systemu komunistycznego”, dla drugich raczej pamiątka z przeszłości. Dla „świętego spokoju” większość zgodziła się, by nawet przy tej okazji, 2 marca, nie składać tam kwiatów ni zniczy zapalać. Zbiegło się to z przygotowaniami do odsłonięcia w mieście pomnika upamiętniającego zmarłych i poległych Niemców! Powoli dochodziło do tego, że polegli pod Pyrzycami i w Pyrzycach Niemcy stali się dla Polaków ważniejsi od Sowietów!
Z okazji 50-lecia zakończenia wojny, 8 maja 1995 podczas mszy polowej, uroczyście z udziałem władz samorządowych poświęcono „Pomnik Bohaterów II Wojny” po jego adaptacji. Nowa tablica nie odwołuje się już nawet do II wojny, bowiem zawiera treść „Tym co zginęli, walczyli i pracowali aby wszyscy byli u siebie i swoi”, a na monumencie umieszczono napis „Bóg – Honor – Ojczyzna”. Odtąd to ma być „Pomnik Ofiar II Wojny”. Jednak emocje nie opadły. W Święto Niepodległości 11 listopada świecka uroczystość składania wieńców odbyła się tylko przy tzw. Krzyżu Katyńskim obok kościoła .
Zanikająca pamięć
W latach 90. nadmierne upolitycznienie rocznicy 2 marca prowadziło wręcz do zanikania w Pyrzycach pamięci o tym wiekopomnym wydarzeniu z 1945 r. A co dopiero w Lipianach, Bielicach, Kozielicach czy Przelewicach, gdzie chyba w ogóle wygasła, jeśli po 1989 istniała. Uprzedzenia do systemu politycznego eksportowanego do Polski od lat 40. oraz pamięć o serwilizmie proradzieckich władców PRL prowadziły po 1989 do wręcz zanegowania wysiłku zbrojnego wschodniego alianta koalicji antyhitlerowskiej. Ta niechęć do rocznicy wyraziła się najpierw zabiegami o fizyczną likwidację pomnika, potem o zmianę jego symboliki, od 2015 wręcz odchodzeniem od wszystkiego co przypomina lata 1945–1989, nawet nazwy ulicy 2 Marca, przypominającej hekatombę zgotowaną miastu, na którą winniśmy zwracać uwagę kolejnym pokoleniom oraz odwiedzającym nas turystom i gościom. Zapomina się, że ta marcowa rocznica to nie tylko upamiętnienie wysiłku zbrojnego, ale jeszcze ważniejsza i całkowicie apolityczne uczczenie rozpoczęcia polskiego życia zbiorowego na tym skrawku ziemi pomorskiej, kiedyś od Polski piastowskiej przez wir historii odłączonej. Dlatego upominałem się co roku o tę rocznicę, np. na łamach „Gazety Ziemi Pyrzyckiej” (1991–2013), „Tygodnika Pyrzyckiego” (2014–2016), objaśniając nową motywację po odrzuceniu owego „wyzwalania”, a akcentując 2 marca jako datę przełomową, odejścia niemieckich Pyrzyc i rozpoczęcia polskich, bo to winno być bliskie mieszkańcowi bez względu na stosunek emocjonalny do politycznych i militarnych aspektów, przynajmniej do czasu zbudowania Europy bez granic.
Historii nie da się „wygumkować”
Winniśmy pamiętać, że program powrotu odrodzonej Polski na Pomorze i Śląsk z Ziemią Lubuską już w latach 30. i w czas okupacji hitlerowskiej zgłaszały polskie środowiska patriotyczne, zwłaszcza wielkopolskie, związane ze strukturami Polskiego Państwa Podziemnego. Członkowie podziemnej organizacji „Ojczyzna”, z której 27 lutego 1945 r., a więc w czasie walk o Pyrzyce, powstał w Poznaniu Instytut Zachodni im. Zygmunta Wojciechowskiego, w akcie założycielskim uznali za jeden z głównych elementów powojennego porządku w Europie powrót Polski do granic z okresu panowania Bolesława Chrobrego – nad Odrą, Nysą Łużycką i Bałtykiem. Tym postulatem kierował się, we własnym zwłaszcza interesie, ówczesny przywódca radzieckich bolszewików Józef Stalin w Jałcie, gdy jego żołnierze zapewniali realizację tych zamierzeń, i później w Poczdamie. Kilka pokoleń Polaków przez zasiedzenie zaakceptowało ten werdykt, toteż nie da się i nie wypada „wygumkowywać” z papierów i umysłów wysiłku zbrojnego dla powrotu do granic Polski wczesnopiastowskiej.
prof. Edward Rymar
Śródtytuły pochodzą od Redakcji.



