PolskaTomczak: Ile kosztuje wyjście z aresztu w Polsce?

Redakcja19 minut temu
Wspomoz Fundacje

Reporter kanału Wbrew Cenzurze dotarł do zarejestrowanej rozmowy, z której wynika, że znany bydgoski adwokat Janusz M. deklaruje możliwość doprowadzenia do uchylenia tymczasowego aresztowania. W nagraniu pada wprost sformułowanie o „załatwieniu” wyjścia z aresztu. 

Niezależnie od tego, czy była to przechwałka, czy realna obietnica określonego rezultatu, sam fakt formułowania takich zapewnień wymaga wyjaśnienia – decyzja o zastosowaniu bądź uchyleniu izolacyjnego środka zapobiegawczego zapada bowiem w ramach ściśle określonej procedury sądowej.

Osobliwe propozycje

Janusz M. od lat kreuje wizerunek prawnika doświadczonego i skutecznego. Potwierdzają to treści zamieszczane na powiązanych z nim stronach internetowych, utrzymane w tonie profesjonalnej autoprezentacji. Tym większy dysonans wywołuje treść rozmowy, w której padają niejednoznaczne, sugestywne zwroty dotyczące możliwości oddziaływania na bieg postępowania karnego.

W nagraniu adwokat wskazuje kwotę wyjściową w wysokości 50 tysięcy złotych. Równocześnie stwierdza, że z tych środków może „nie zobaczyć ani grosza”. To oświadczenie nadaje sprawie nowy ciężar gatunkowy. Jeżeli bowiem wspomniana suma nie miałaby stanowić honorarium za czynności obrończe, nasuwa się pytanie o jej przeznaczenie. W rozmowie przewija się również wątek jego „wyjątkowych relacji” z Prokuraturą Rejonową Bydgoszcz-Południe. Zestawienie wysokiej kwoty, deklarowanego braku osobistej korzyści oraz sugestii szczególnych powiązań instytucjonalnych tworzy konfigurację okoliczności, której nie sposób bagatelizować.

Wędrówka akt

We wrześniu ubiegłego roku do Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Bydgoszczy wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Janusza M. Sprawa została następnie przekazana do Prokuratury Krajowej (sygn. akt: 1001-14.Ko.532.2025), później do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku (sygn. akt: 2002-5.Ko.477.2025), dalej do Prokuratury Okręgowej w Elblągu (sygn. akt: 3007-4.Dsn.277.2025), a ostatecznie trafiła do Prokuratury Rejonowej w Elblągu.

Taki przebieg postępowania może mieć uzasadnienie formalne, związane z właściwością miejscową bądź koniecznością wyłączenia określonej jednostki. Z perspektywy opinii publicznej przypomina jednak długotrwałe krążenie dokumentów między instytucjami. Z dostępnych informacji wynika, że materiał dowodowy nie jest rozbudowany ani złożony. Tym bardziej uzasadnione staje się pytanie, dlaczego przez wiele miesięcy nie zapadła klarowna decyzja co do dalszego biegu sprawy.

Szerszy kontekst

Z różnych regionów kraju napływają sygnały o analogicznych sytuacjach: osobom osadzonym w aresztach śledczych proponuje się szybkie odzyskanie wolności w zamian za wysokie opłaty. Jeżeli podobne praktyki rzeczywiście funkcjonują, możliwe są co najmniej dwa scenariusze. Pierwszy oznacza nadużycie zaufania klientów i składanie deklaracji bez pokrycia. Drugi – znacznie poważniejszy – zakłada próbę wywierania niedozwolonego wpływu na organy ścigania.

Ważne pytania

W konsekwencji zasadnicze pozostają kwestie wymagające odpowiedzi: czy zapewnienia zawarte w rozmowie stanowiły wyłącznie element retoryki mającej przekonać klienta o skuteczności obrońcy, czy też zapowiedź działań wykraczających poza ramy prawa? Jaki był faktyczny cel wskazanej kwoty? Oraz z jakich powodów zawiadomienie przemieszczało się pomiędzy kolejnymi szczeblami prokuratury?

Do zainteresowanych stron skierowaliśmy pytania o stanowisko. W sprawach dotyczących pozbawienia wolności nie ma przestrzeni na niejasności – sytuacja wymaga jednoznacznych ustaleń i transparentnych działań właściwych instytucji.

Jacek Tomczak

Redakcja