OpiniePolskaZ kim walczyliśmy w 1863 roku?

Redakcja58 minut temu
Wspomoz Fundacje

Można zrozumieć, że historia jest przez polityków wykorzystywana na  potrzeby bieżącej polityki, ale jakieś granice takich manipulacji jednak powinny być. Kiedy słucham kolejnych historyczno-politycznych dywagacji Pana Prezydenta Karola Nawrockiego stwierdzam, że takich granic nie ma.

Podczas obchodów 163. rocznicy powstania styczniowego, z udziałem m.in. prezydenta Litwy i ambasadora Ukrainy, Karol Nawrocki raczył powiedzieć: „Obok Romualda Traugutta, księdza Stanisława Brzoski bili się nasi bracia Litwini i Rusini; i na Żmudzi, i w Wilnie. Do dziś symbolami tych zrywów i tych walk pozostają z jednej strony Zygmunt Sierakowski, pochowany zresztą w Wilnie, i Wincenty Kalinowski, który budził naród białoruski do niepodległości”. I drugi fragment: „Mówimy wprawdzie o historii, mówimy o pamięci – ale stajemy w obliczu czasów, w których imperium kontratakuje. Imperium kontratakuje i nie jest to już Aleksander I ani Aleksander II, ani car Mikołaj, nie jest to już Józef Stalin, tylko jest to Władimir Putin – niby inna Rosja, ale wciąż w swoich mechanizmach działania ta sama Rosja”.

Uff, w kilka zdaniach kilka kłamstw i półprawd. Otóż po stronie powstania styczniowego nie walczyli żadni Litwini, Białorusini czy Ukraińcy. Po prostu dlatego, że takie narody w dzisiejszym tego słowa znaczeniu wtedy nie istniały. „Litwini”, owszem walczyli, ale byli to „Litwini” Polacy, szlachta katolicka, nawiązująca do tradycji I Rzeczypospolitej. Nie Litwini, których reprezentuje obecny prezydent Republiki Litewskiej. Ruch narodowy litewski, białoruski i ukraiński nigdy nie nawiązywały do tradycji powstania 1863 uznając je za wyłącznie polskie, wrogie wobec emancypacyjnych dążeń tych nowych narodów. Powstanie na Rusi zostało zdławione w ciągu kilku dni, kiedy chłopstwo ukraińskie, popierające cara, wyłapało i wymordowało prawie wszystkich powstańców. Nie mniej chybiony jest passus o „rosyjskim imperializmie” i wymienienie carów Aleksandra I, Aleksandra II i Mikołaja II. Akurat ten pierwszy, twórca Królestwa Polskiego z 1815 roku, był najbardziej propolski, Aleksander II nie był antypolskim imperialistą – do końca życia nie mógł darować Polakom, że zniszczyli jego program reform i sojusz z Francją. Mikołaj II także nie może być zaliczany do postaci złowieszczych. Jeśli już, to Karol Nawrocki powinien wymienić Niemkę Katarzynę II lub Mikołaja I, ale wybrał – jak to mówią Rosjanie – „ni pricziom”. Lansując nieprawdziwą legendę o Kalinowskim, Litwinach czy Białorusinach walczących po polskiej stronie „zapomniał”, że jedynymi realnymi sojusznikami tego powstania byli Rosjanie – rewolucjoniści, tacy jak Aleksander Hercen czy Andriej Potiebnia, z którego teraz robi się „Ukraińca”, a który uważał się za Rosjanina. Ogółem kilkuset rosyjskich wojskowych walczyło w oddziałach powstańczych. Nie jest przypadkiem, że w okresie PRL ambasador ZSRR składał wieńce w Bramie Straceń w każdą rocznicę wybuchu powstania. No ale obecnie strach o tym nawet myśleć.

Jan Engelgard

Fot. profil KPRP na fb

Komentarz ukaże się też w numerze 5-6 Myśli Polskiej (1-8.02.2026)

Redakcja