HistoriaStalin i destalinizacja

Redakcja1 rok temu
Wspomoz Fundacje

Od redakcji: Mija 70 lat od śmierci Józefa Stalina. W Polsce panuje przekonanie, że w obecnej Rosji ponownie kwitnie kult Stalina a sprzyja temu sam Władimir Putin.

Jest to nieprawda. Owszem, część opinii publicznej kultywuje pamięć o Stalinie jako o wiekiem przywódcy i zwycięzcy w II wojnie światowej, ale nie ma mowy o kulcie państwowym. W mediach dyskusja na temat Stalina jest otwarta, i zróżnicowana. Historycy gloryfikujący Stalina atakują tych, którzy widzą w nim wyłącznie krwawego dyktatora. Ci z kolei nie ukrywają swoich poglądów i wyrażają je publicznie. Przykładem tego był obszerny artykuł Aleksandra Cypko na łamach „Niezawisimoj Gaziety” pod tytułem „Bez obiektywnej oceny Stalina Rosja nie wyjdzie na prostą”, w którym krytykował tendencje ignorowania przez część opinii i historyków stalinowskich represji.

Z kolei obszerny wywiad jaki prezentujemy poniżej został opublikowany na portalu lenta.ru.  Historyk Aleksander Szubin bardzo otwarcie mówi o erozji systemu stalinowskiego i mechanizmach władzy w ZSRR. Osobnym problemem jest intrygujący temat „Stalin i Polska”, ale to już zadanie dla nas. Odniosę się do niego wkrótce na łamach Myśli Polskiej.

Jan Engelgard

Oto tekst wywiadu na lenta.ru:

70 lat temu, 5 marca 1953 roku, zmarł wielki rosyjski kompozytor Siergiej Prokofiew. Ale rozległy kraj nie zauważył jego śmierci, ponieważ opłakiwał głowę państwa radzieckiego i Komunistyczną Partię Związku Radzieckiego, Józefa Stalina, który rządził ZSRR przez prawie 30 lat i zmarł tego samego dnia.

Jak śmierć Stalina okazała się punktem zwrotnym w historii ZSRR? Dlaczego destalinizacja była nieunikniona i dojrzewała w społeczeństwie radzieckim za życia zniedołężniałego tyrana? Dlaczego na krótko przed śmiercią Stalin zorganizował nową czystkę wśród czekistów i dlaczego spotkał się ze śmiercią zupełnie sam? O tym lenta.ru  rozmawia z doktorem nauk historycznych, głównym badaczem Instytutu Historii Świata Rosyjskiej Akademii Nauk Aleksandrem Szubinowem.

Lenta.ru: Jaki był Związek Radziecki w chwili śmierci Stalina? Czy było to potężne supermocarstwo, czy ogromny zubożały kraj spustoszony przez potworną wojnę?

Aleksander Szubin: Alternatywa, którą pan proponuje, to dwie skrajności, ale także dwie strony rzeczywistości. Z jednej strony, po zakończeniu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, ZSRR naprawdę stał się potężnym supermocarstwem o ogromnym potencjale militarnym, w tym broni atomowej. Strefa wpływów Związku Radzieckiego rozciągała się na Europę Wschodnią i Chiny. Z drugiej strony, władza państwa jest często przyczyną dewastacji i ubóstwa jego obywateli. Mieszkańcy Związku Radzieckiego w ostatnich latach rządów Stalina żyli bardzo biednie, zwłaszcza ludność wiejska, a powodem tego była nie tylko wojna, ale także koszty modernizacji w 1930 roku.

Ale mówiąc o późnym okresie stalinowskim, nie można zaprzeczyć znaczącym sukcesom ZSRR w odbudowie gospodarki narodowej. Przez kilka powojennych lat przemysł został faktycznie podwojony, ponieważ zakłady i fabryki, po ewakuacji na Ural i dalej na wschód, nie wróciły na swoje dawne miejsca. Wraz z nimi na terenach europejskiej części ZSRR spustoszonych podczas wojny w krótkim czasie odtworzono nową bazę przemysłową. Osiągnięto to dzięki entuzjazmowi robotniczemu narodu i potwornemu przeciążeniu wszystkich jego sił. W tym stanie najbardziej zaciśniętej pięści społeczeństwo radzieckie przyjęło wiadomość o śmierci Stalina.

Pańscy koledzy historycy, opisując późną epokę stalinowską, mówili o impasie przemocy, w jakim znalazł się kraj w chwili jego śmierci.

– To zależy, co przez to się rozumie. W każdym państwie jest przemoc. Jeśli przemoc jest rozumiana jako terror, który był zarówno metodą modernizacji kraju, jak i mechanizmem aktualizacji elit, to kraj znalazł się w impasie jeszcze przed wojną. Terror nie był skutecznym sposobem rozwiązania tych problemów, a jedynie utrudniał dalszy rozwój kraju. Po Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej część elity i społeczeństwa miała nadzieję na rozszerzenie swobód. Na przykład Mikojan pisał o tym w swoich wspomnieniach. Zamiast tego Stalin zaostrzył swoją represyjną politykę. Rozpoczęła się nowa runda terroru państwowego: sprawa Leningradu, sprawa Żydowskiego Komitetu Antyfaszystowskiego, sprawa lekarzy. W takim państwie reżimy totalitarne mogą trwać przez długi czas, ale wtedy należy zapomnieć o rozwoju społeczeństwa. Mamy wyraźne doświadczenie Korei Północnej, która od kilkudziesięciu lat egzystuje w tak zamrożonej formie.

Zaciśnięta totalitarna pięść ZSRR odegrała rolę w wojnie, a następnie straciła swoje historyczne znaczenie. Ale nawet po śmierci Stalina kluczowe elementy terrorystycznego reżimu nie zostały natychmiast zdemontowane. Wiemy, że przez pewien czas w kręgach rządzących ZSRR zachowały się stalinowskie tradycje walki politycznej, zgodnie z którymi przegrany był zmuszany nie tylko do rezygnacji, ale także rozstrzelany. Żywym tego dowodem jest przypadek Berii i jego „wspólników” w drugiej połowie 1953 r.

Mówił pan przed chwilą o wspomnieniach Mikojana. Dlaczego, Pana zdaniem, po zwycięskim zakończeniu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej Stalin, wbrew oczekiwaniom społeczeństwa i znacznej części nomenklatury, nie osłabił zwykłej represyjnej polityki, a wręcz ją ostro wzmocnił? W końcu jego władza nie była już zagrożona.

– Reżim totalitarny jest tak skonstruowany, że zagraża mu każdy ruch społeczny – jest zbyt kruchy. Każde pęknięcie w jego fundamencie może wywołać bolesny podział, a następnie katastrofę. W latach 1930. Stalin wpadł w pułapkę tej sytuacji: zakazując frakcji opozycyjnych, nie wiedział, kto go szczerze popiera, a kto nie widział innego wyjścia, jak tylko odsunąć go od władzy lub nawet zniszczyć. W końcu otwarta dyskusja o kursie politycznym stała się niemożliwa.

Po stworzeniu super-scentralizowanego systemu rządów o wysokiej pionowej mobilności, Stalin nie mógł po prostu zwolnić wpływowego urzędnika, który był związany z innymi urzędnikami wieloma karierami i przyjaznymi wątkami i był nośnikiem ważnych informacji dla Stalina w warunkach całkowitej tajemnicy. Dla postaci niepożądanych dla Stalina i niezadowolonych z niego nie było już miejsca w tej idealnej piramidzie – tylko w Gułagu lub przed plutonem egzekucyjnym. Aby przetrwać w systemie, który sam zbudował, Stalin nieustannie niszczył wszelkie grupy, które mogły przekształcić się w opozycję.

Dlatego powojenne czystki były naturalne. Stalin postrzegał wszelkie próby zmierzające do przynajmniej bojaźliwego sprzeciwu jako zagrożenie dla jego władzy, jego sprawy i budowy komunizmu jako scentralizowanego, homogenicznego społeczeństwa. W jego rozumieniu zarówno nomenklatura partyjna, jak i społeczeństwo musiały być stale w zaciśniętej pięści jednomyślności i najsurowszej dyscypliny. Po śmierci Stalina jego spadkobiercy stopniowo otwierali tę pięść, a społeczeństwo stało się bardziej zróżnicowane, co w latach odwilży dało mu dodatkową dynamikę i nowy impuls do późniejszego twórczego rozwoju. Ale wiele lat później fani „przywódcy narodów” wierzyli, że to odrzucenie sztywnej nadmiernej centralizacji Stalina po 1953 r. zniszczyło system komunistyczny. Jest w tym trochę prawdy. Rzeczywiście, realizując swoje interesy odrębne od władzy, społeczeństwo prędzej czy później musiało przezwyciężyć wszechmoc centrum partyjno-państwowego.

Czy uważa Pan, że Stalin przygotowywał powtórkę Wielkiego Terroru na krótko przed śmiercią?

– Nie, nie sądzę. Wielki Terror to szybka eksterminacja kilkuset tysięcy ludzi. Znane nam źródła nie potwierdzają przygotowania operacji na taką skalę. Ale jest całkiem oczywiste, że w ostatnich miesiącach życia Stalin przygotowywał nowe wielkie procesy, takie jak sprawa leningradzka. Oczywiście zaplanował likwidację Mołotowa i Mikojana, która z pewnością pociągnęłaby za sobą śmierć setek ludzi, jak to miało miejsce podczas tych samych poprzednich czystek. W styczniu 1953 roku Polina Żemczużina, żona Mołotowa, została przywieziona do Moskwy z zesłania w Kazachstanie. Po jej aresztowaniu i podczas wielogodzinnych przesłuchań śledczy na Łubiance próbowali połączyć jej sprawę ze sprawą lekarzy, która była wówczas aktywnie promowana na polecenie Stalina.

Ale to był nie tylko charakter Stalina, ale także właściwości reżimu. Dlatego nawet po jego śmierci sprawa Berii została zamieciona pod dywan. Aby porzucić archaiczną krwawą praktykę rozwiązywania sprzeczności między różnymi grupami władzy, przywódcy radzieccy musieli zdecydować się na radykalne odejście od modelu terrorystycznego, co nastąpiło dopiero na XX Zjeździe KPZR w lutym 1956 r.

To wtedy powstał wewnątrzelitarny konsensus, że teraz przegranych w walce o władzę nie trzeba zabijać?

– Nie tylko niekoniecznie, ale niekoniecznie. To właśnie tę stalinowską praktykę Chruszczow publicznie i jednoznacznie potępił z mównicy XX Zjazdu KPZR. I ta zasada będzie wtedy przestrzegana. W 1957 r. niektórzy członkowie „grupy antypartyjnej”, którzy otwarcie sprzeciwiali się Chruszczowowi, po ich klęsce spodziewali się aresztowań, ale zostali wysłani tylko na honorowe wygnanie. Kiedy sam Chruszczow został zwolniony w 1964 r., jego dawni współpracownicy również go nie tknęli – tylko wysłali go do daczy, gdzie podyktował swoje wspomnienia. Była to oczywiście jakościowa zmiana w funkcjonowaniu radzieckiego systemu politycznego.

Upadek ogólnej represyjności w ZSRR i złagodzenie moralności na górze miały ważne konsekwencje dla społeczeństwa – stało się ono bardziej zrelaksowane i zróżnicowane. Ale wszystkie te procesy nie zaszły od razu, ale dojrzewały stopniowo. Na przykład poziom represji politycznych pod rządami Chruszczowa był wyższy niż za Breżniewa.

Dlaczego na krótko przed śmiercią Stalin przeprowadził wielką czystkę na Łubiance, w swoim głównym resorcie bezpieczeństwa, na którym zawsze polegał? Mam na myśli aresztowanie i torturowanie ministra bezpieczeństwa państwowego Abakumowa, doprowadzenie jego następcy Ignatiewa do zawału serca, liczne aresztowania w aparacie MGB, jego redukcję i reorganizację strukturalną. Wszystko to było przejawem nie tylko fizycznej, ale i psychicznej degradacji Stalina, czy też była tu jakaś logika?

– Oczywiście była tu też logika. Jeśli wyjaśni się posunięcia Stalina w latach 50. szaleństwem, trudno będzie zrozumieć egzekucje Jagody, Jeżowa i licznych czekistów w latach 1930. Tak więc los Ignatiewa, którego, oczywiście, nikt specjalnie nie doprowadził do zawału serca, okazał się dobry. To anomalia, a nie reguła dla stalinowskich przywódców bezpieczeństwa.

Stalin rozumiał, że aparat bezpieczeństwa może również stanowić zagrożenie dla swojego pana, więc regularnie organizował czystki na Łubiance. Najpierw zniszczył dużą grupę czekistów, którzy służyli pod dowództwem Dzierżyńskiego, Mienżyńskiego  i Jagody, potem przyszła kolej na nominatów Jeżowa, a po wojnie nadszedł czas na ich zastąpienie. Stalin zdawał sobie sprawę, że jeśli czekiści choć na krótko uwolnią się spod czujnego nadzoru przywódcy państwa, będą w stanie go wyeliminować. Na przykład Chruszczow w 1964 roku nie docenił tego zagrożenia, a przewodniczący KGB Semiczasny brał czynny udział w jego obaleniu.

Pod koniec życia Stalin, jak każda starsza osoba, miał własne starcze odchylenia i fobie, ale miały one swoją złowrogą logikę. Stalin widział, że czekiści nie wykonują jego rozkazów wystarczająco jasno i szybko, co spowodowało jego irytację i nieufność. Kiedy Stalin pobudził śledztwo w sprawie „syjonistycznego spisku”, nawet Abakumow niektóre wersje przyjmował sceptycznie, jako absurdalne, za co odpokutował, gdy doniósł  na niego śledczy Riumin. A Stalin wybrał najbardziej konspiracyjną wersję ze wszystkich wersji i uwierzył Riuminowi, że kremlowscy lekarze celowo zabijają swoich pacjentów. Ale kiedy Riumin zaczął zawracać sobie głowę uzasadnieniem tej wersji, Stalin usunął go, woląc wyeliminować zarówno rzeczywiste, jak i naciągane zagrożenia, aby być bezpiecznym, jak mu się wydawało. W tym ograł samego siebie, tworząc wokół swojej osoby spaloną ziemię, gdzie nie mógł lub nie chciał zapewnić wykwalifikowanej opieki medycznej.

Jak wiadomo, Stalin nie pozostawił po sobie oficjalnego następcy. Po śmierci starego dyktatora, w jaki sposób jego wewnętrzny krąg zdołał stosunkowo pokojowo redystrybuować władzę w ogromnym kraju? Nie licząc incydentu z aresztowaniem i egzekucją Berii, który nastąpił nieco później.

– Stalin nie był zobowiązany do pozostawienia następcy – sowiecki system polityczny nie był oficjalnie monarchiczny ani prezydencki. Stalin połączył dwa najwyższe stanowiska – Przewodniczącego Rady Ministrów i Sekretarza Generalnego Komitetu Centralnego KPZR, w ciągłości których nie było problemów. Bieżące prace w każdym z obszarów prowadzili jego współpracownicy. Wiadomo, że na Plenum KC KPZR, które odbyło się bezpośrednio po XIX Kongresie, w październiku 1952 r., publicznie poprosił o rezygnację, powołując się na starość i stan zdrowia. Uważa się, że w rzeczywistości Stalin sprawdzał reakcję swojej świty. Ale nie chodzi o to, jakie stanowiska zajmował Stalin, ale o to, że w systemie, który sam stworzył, pełnił funkcję najwyższego arbitra – osoby, która zawsze miała ostatnie słowo w każdej dyskusji.

I chociaż stanowiska Stalina zostały szybko rozdzielone przez jego najbliższych współpracowników natychmiast po jego śmierci, wiosną 1953 r. rola takiego arbitra nie przypadła nikomu. Od marca 1953 r. aż do klęski tak zwanej „grupy antypartyjnej” w czerwcu 1957 r. krajem rządziło kolektywne kierownictwo, którego podział stanowisk zmieniał się okresowo. To jest główna różnica między późnym stalinowskim systemem politycznym a tym, który rozwinął się po nim. Początkowo Malenkow był uważany za naturalnego następcę Stalina, zwłaszcza, że to on zajmował stanowisko premiera. Następnie kolektywne przywództwo zepchnęło Malenkowa na drugi plan, a rola Chruszczowa, który polegał na aparacie partyjnym, wzrosła. Kiedy zaczął domagać się większej roli niż pierwszy wśród równych, Prezydium Komitetu Centralnego zbuntowało się, a Chruszczow ledwo zdołał pokonać „grupę antypartyjną”. I dopiero w 1958 roku Chruszczow, podobnie jak Stalin w swoim czasie, połączył dwa najwyższe stanowiska partyjne i państwowe: pierwszego sekretarza Komitetu Centralnego KPZR i przewodniczącego Rady Ministrów.

Zawsze byłem zaskoczony, jak szybko zmieniała się sytuacja w kraju po śmierci Stalina. Tydzień po jego pogrzebie sprawa lekarzy została rozpatrzona. Weźmy nawet film: w 1951 roku ukazał się nieszczęsny film „Rycerz Złotej Gwiazdy”, ale już w 1954 roku na ekranach pojawiła się wesoła komedia „Prawdziwi przyjaciele”. W obu filmach autorem muzyki był słynny radziecki kompozytor Tichon Chrennikow.

– Jest mało prawdopodobne, aby taki kategoryczny wniosek można było wyciągnąć na podstawie porównania tylko dwóch filmów. Obejrzyjmy film „Wiosna” z 1947 roku. W swoim duchu jest to właściwie odwilżowy obraz. Tam, nawet w piosence wykonywanej przez bohaterkę Lubow Orłową, centralnym jest obraz wiosny, który przeciwstawia się formalizmowi i brakowi życia osobistego. A film „Tajemnica dwóch oceanów”, nakręcony dziesięć lat później, zbudowany jest na ideologicznych kliszach.

Tak więc nastąpiła ewolucja w kulturze, a nie skok. Podobnie jak w dziennikarstwie: w grudniu 1953 r. W „Nowym Mirze” opublikowano artykuł Władimira Pomerancewa „O szczerości w literaturze”, który przyciągnął uwagę czytelników wymogiem, aby literatura odzwierciedlała prawdę życia. Ale jak zareagowali na to następcy Stalina? Redaktor naczelny magazynu, Aleksander Twardowski, został strasznie zbesztany i wkrótce usunięty ze stanowiska, a kariera literacka Pomerancewa faktycznie się skończyła. Odwilż nie nastąpiła więc zaraz po śmierci Stalina.

W tym samym czasie istniała pewna różnica zdań w radzieckiej elicie, zarówno intelektualnej, jak i potężnej, pod rządami Stalina. Weźmy spory o Łysenkę, gdzie jego przeciwników wspierał szef sektora nauki Jurij Żdanow, syn prześladowcy pisarzy Andrieja Żdanowa. Najwyraźniej zrobiono to za wiedzą starszego Żdanowa, a Stalin skrytykował ich obu. Ale nie należy myśleć, że to starszy Żdanow zainicjował prześladowania inteligencji – realizował tylko decyzję Stalina i jego otoczenia, która skompromitowała leningradzką organizację partyjną. Tak więc Żdanow częściowo „zadośćuczynił”. Stalin określał kierunek polityki, ale zaszczepiono mu różne idee, w tym o „syjonistach”. Oczywiście Stalin, odgrywając rolę najwyższego arbitra, z wyczuciem monitorował wszelkie odchylenia od ogólnej linii partii, którą sam uosabiał, i bardzo ostro reagował na przejawy „liberalizmu”. Jego towarzysze to podchwytywali i czasami byli „bardziej święci niż papież”.

Innymi słowy, aby przetrwać w systemie stalinowskim, Żdanow musiał udawać cerbera?

– Całe najwyższe kierownictwo kraju musiało wtedy grać rolę cerbera, jeśli Stalin tego wymagał. Na przykład po Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej Mołotow wielokrotnie próbował nawiązać stosunki z zachodnimi partnerami poprzez wzajemne ustępstwa. Ale to często gniewało Stalina, a Mołotow natychmiast się wycofał, stając się „świętszym niż papież” i doprowadzając sytuację międzynarodową do całkowitego impasu, jeśli tylko Stalin byłby zadowolony i nie beształ go już. Proces stopniowej erozji systemu stalinowskiego rozpoczął się za jego życia. Wiele ziaren wykiełkowanych podczas odwilży zostało zasianych w ostatnich latach rządów Stalina.

Na przykład?

– Już pod rządami późnego Stalina w społeczeństwie radzieckim ostrożnie wyrażali swój pogląd twórcy  przyszłej odwilży. Ona nie spadła z nieba. Weźmy na przykład pisarza Ilię Erenburga. Kiedy w samym środku sprawy lekarzy wielu prominentnych i szanowanych członków żydowskiej opinii publicznej pospieszyło z podpisaniem publicznego apelu potępiającego lekarzy oskarżonych o syjonizm, tylko Erenburg nie bał się napisać do Stalina, przekonując go do porzucenia tego haniebnego działania. Nawiasem mówiąc, Erenburg stał się autorem nazwy nowej ery, która rozpoczęła się po śmierci Stalina, publikując w 1954 roku opowiadanie o charakterystycznym tytule „Odwilż”.

Ważne osiągnięcia polityki zagranicznej epoki poststalinowskiej były przygotowywane przed jego śmiercią. Zawieszenie broni w wojnie koreańskiej zostało osiągnięte w lipcu 1953 roku, ale negocjacje w tej sprawie rozpoczęły się w 1951 roku. Oficjalne odejście ZSRR od żądania od Turcji zgody ws. cieśnin nastąpiło w maju 1953 r., ale decyzja w tej sprawie przez Biuro Polityczne z inicjatywy Mołotowa została podjęta w tym samym 1951 r. Warunki wstępne zmian w ZSRR istniały przed śmiercią Stalina, ale destalinizacja okazała się procesem nieodwracalnym dopiero po XX Kongresie KPZR, kiedy negowanie polityki terrorystycznej stało się publiczne i oficjalne. I bez terroru reszta więzów tego systemu zaczęła stopniowo słabnąć i kruszyć się. Co więcej, nieodwracalność zmiany systemu utrzymywała się nawet po rezygnacji Chruszczowa.

Czy Pana zdaniem destalinizacja mogła być głębsza i bardziej radykalna w 1953 roku? Na przykład, gdyby wtedy wdrożono śmiałe pomysły Berii.

– Główne propozycje Berii i tak zostały później wdrożone przez jego rywali – z różnymi niuansami i odmianami. Niektóre z konkretnych pomysłów Berii zostały następnie celowo skarykaturowane i wyolbrzymione, aby go zdyskredytować. Realne propozycje Berii odzwierciedlały opinie innych członków Biura Politycznego: rewizję spraw politycznych, chęć stworzenia neutralnych zjednoczonych Niemiec.

Już w marcu 1952 roku Związek Radziecki prowadził ożywioną korespondencję dyplomatyczną z byłymi sojusznikami koalicji antyhitlerowskiej na temat potrzeby zjednoczenia Niemiec. Wtedy nie można było dojść do porozumienia. Ale w 1955 r. ci sami dawni współpracownicy Stalina, już bez Berii, zdołali negocjować z Zachodem przywrócenie jednej neutralnej Austrii, z której ZSRR wkrótce wycofał swoje wojska. Dlatego uważam, że w odniesieniu do przyszłego statusu zjednoczonych Niemiec nowe kierownictwo radzieckie było gotowe do akceptowalnych kompromisów. Wyjątkowość Berii, podobnie jak Malenkowa, jest przesadzona. Ich inicjatywy miały być zaakceptowane przez kierownictwo i odzwierciedlały ogólną opinię Prezydium Komitetu Centralnego KPZR. Dlatego nawet bez Berii środki, za którymi się opowiadał, zostały następnie wdrożone. To samo z Malenkowem.

Dlaczego destalinizacja, która rozpoczęła się zaraz po śmierci Stalina, pozostała niedokończona pod rządami Chruszczowa, Gorbaczowa i Jelcyna?

– Co rozumie Pan przez niecałkowitą destalinizację?

Na przykład w Hiszpanii jest obecnie prawnie zabronione chwalenie dyktatury Franco. I nie mamy nawet otwartych wszystkich archiwów z tamtych czasów.

– Ale nikt oficjalnie nie ogłosił Franco przestępcą, tylko ponowny pochówek. Stalin został jeszcze szybciej pochowany. A jednak w Hiszpanii są tacy, którzy usprawiedliwiają Franco. Oczywiste jest, że reżim stalinowski doprowadził do wielu zbrodni, ale teraz niemożliwe jest zorganizowanie procesów dawno zmarłych postaci historycznych. Konieczne jest wyciągnięcie lekcji historycznych, aby tragedie przeszłości się nie powtórzyły. A potem, kończąc destalinizację, nie można zauważyć, jak coś takiego odrodzi się w nowym przebraniu.

Jeśli chodzi o archiwa, w latach 1990. większość z nich została otwarta bardzo szeroko. Jedynym wyjątkiem były tu być może jakieś archiwa FSB, których pracownicy tłumaczyli ograniczenia koniecznością zachowania w tajemnicy danych o swoich agentach. Należy również pamiętać, że większość archiwów KGB została zniszczona w latach 50. To prawda, że w XXI wieku nastąpiła „archiwalna kontrrewolucja” – wiele materiałów ponownie stało się niedostępnych, ale już opublikowane i nadal dostępne wystarczą, aby zrozumieć główne tajemnice tamtych czasów, które znajdują odzwierciedlenie w dokumentach. Z rzadkimi wyjątkami, takimi jak okoliczności śmierci Wallenberga.

Ale musimy zrozumieć, że prawdziwa destalinizacja to eliminacja tych mechanizmów funkcjonowania władzy, które były nieodłączne w stalinowskim okresie naszej historii. W tym sensie destalinizacja została zakończona podczas pierestrojki – do tego stopnia, że system stalinowski był specyficzny w porównaniu z innymi formami autorytarnej państwowości. A to, co pozostało w XXI wieku, jest zakorzenione w przedstalinowskich czasach rosyjskiej historii.

Za: lenta.ru

 

Redakcja