PolitykaŚwiatZrozumieć  fenomen Putina

Redakcja1 miesiąc temu
Wspomoz Fundacje

„Pytać o Putina – pytać o Rosję” to tytuł ostatniej książki profesora Mariana Brody, znakomitego łódzkiego badacza rosyjskiej filozofii i myśli społeczno-politycznej, a przede wszystkim wnikliwego diagnosty rosyjskiej mentalności, osadzonej w tradycji religijnej,  sporach ideowych wokół tożsamości Rosji i wyboru drogi jej cywilizacyjnego rozwoju.

To jedna z nielicznych książek  wydanych w Polsce w ostatnich latach, która zawiera rzetelną diagnozę współczesnej Rosji, a nie jej totalną krytykę, czy tak modną dzisiaj negację. To frapująca opowieść o niesamowitym potencjale mobilizacyjnym dzisiejszego przywódcy Rosji, który potrafił po okresie zapaści – i „największej katastrofie geopolitycznej XX wieku” – przywrócić swoim rodakom wiarę w państwo i samosterowność władzy publicznej, dać nadzieję na powrót do normalności i wytyczyć kierunki rozwoju.

Tłem intelektualnym  rozważań są próby zrozumienia Rosji, uwikłanej w rozmaite zapętlenia ideologiczne, które komplikują jej postrzeganie jako państwa  obciążonego jakimś niewytłumaczalnym  fatum, skazującym je na ciągłe  „zawracanie” do wzorów autorytarno-imperialnych. Jedna z wcześniejszych książek Autora  poświęcona była  zresztą próbom znalezienia klucza do tej problematyki  („Zrozumieć Rosję?” O rosyjskiej zagadce-tajemnicy, 2011). Stale powracające pytania o tożsamość Rosjan i ich państwa oscylują wokół relacji władzy ze społeczeństwem,  pojmowania swojego miejsca w procesie dziejowym, odrębności cywilizacyjnej i pretensji do przewodzenia innym.

Na temat Rosji Putina napisano tysiące książek i artykułów, ale pytanie, w jakim stopniu Putin zdefiniował współczesną Rosję i jak mocno ją zdeterminował swoją osobowością, ciągle pozostaje otwarte. Zresztą nie chodzi tu  wyłącznie o rolę jednostki stojącej na czele państwa rosyjskiego, ale  identyfikację i afirmację pewnego „przywództwa zbiorowego”, które świat postrzega przez pryzmat postaci Władimira Putina. Marian Broda  stara się zrozumieć fenomen bezwarunkowej akceptacji Putina, kierującego Rosją ponad dwie dekady. Dowodzi przy tym, że  odkrywanie Putinowskiej „zagadki-tajemnicy” więcej mówi nam o współczesnych Rosjanach – o ich mentalności, świadomości, postawach, sposobach postrzegania, przywiązaniu do tradycji i zdolnościach krytycznego myślenia – niż o samym liderze politycznym. W procesie dekonstrukcji rosyjskiego przywództwa ujawniają się przy tym rozmaite antynomie i paradoksy, kontrastujące podziały i  polaryzacje.

Sięganie do historii państwa rosyjskiego pozwala na ich objaśnianie za pomocą analogii, przywoływania dawnych wzorów legitymizacji i sposobów sprawowania władzy. M. Broda przytacza zróżnicowane opinie politologów, ekonomistów, dziennikarzy i polityków, którzy kwalifikują władztwo Putina jako antyreformatorskie i autorytarne, stawiające sobie za cel konsolidację i wzmocnienie państwa na modłę starych wzorów ustrojowych. Ale także jako  charyzmatyczne i sprzyjające w dalszej perspektywie budowaniu standardów demokratycznych, konsolidujące i ratujące Rosję przed rozpadem. Porównanie Putina z carem Aleksandrem III jest pewną figurą retoryczną, trudno bowiem poza atrakcyjną analogią wyjaśnić cokolwiek przy jej pomocy. Autor wskazuje też na pewien związek z „duchem monarchizmu” ze względu na wyznaczenie sukcesora przez „cara Borysa”, czyli Borysa Jelcyna, co zobowiązywało Putina do swoistej lojalności wobec swojego poprzednika. Ale to także jest jedynie hiperbolą, atrakcyjną w formie, lecz małowartościową w treści.

Putin nie jest ani carem, ani despotą („nowym Stalinem”), nie jest rosyjskim de Gaulle’em ani Pinochetem. Mnożenie rozmaitych  eufemizmów, etykietek,  stygmatów i przezwisk świadczy raczej o pewnej bezradności intelektualnej i afektywnym wartościowaniu, a nie zdolnościach poznawczych jego krytyków i oponentów.  Niezależnie od wielości rozmaitych określeń Putin jest po prostu przywódcą politycznym w całej swojej złożoności, którą poprzez rzetelną diagnozę sine ira et studio warto odsłaniać. Właśnie, „bez gniewu i stronniczości”, bez etykietowania i wydawania kategorycznych ocen, będących bardziej rezultatem błędów poznawczych niż obiektywnych nastawień.

A swoją drogą warto zastanowić się nad fenomenem podejść badawczych do systemu politycznego Rosji. W przypadku żadnego innego państwa nie sięga się tak daleko i tak często do historii idei i historiozofii, aby wyjaśniać współczesne zjawiska i procesy. W badaniach Rosji przywoływanie „eschatologicznych kluczy” jest na porządku dziennym, a zatem  każdy  absolutny car jest dobrym  przykładem dla poparcia tezy o samowładczym charakterze rządów Putina.

Takie podejście ukształtowało się na Zachodzie, nie tylko w samej Rosji, i zwalnia wielu obserwatorów z głębszego wysiłku myślowego. Stanowi o pewnej jednowymiarowości warsztatu badawczego i niepojętym  determinizmie historycznym, który nie daje szans na odkrycie nowych perspektyw i dostrzeżenie oryginalnych możliwości rozwoju. Rosja według tego myślenia jest skazana na powtarzanie wszystkich wad i katastrof, które spotykały ją w dziejach. Tymczasem można byłoby oczekiwać po trzech dekadach istnienia nowej rosyjskiej państwowości pewnego bilansu, uwzględniającego także progresywne osiągnięcia, skutki głębokich przewartościowań ideowych, ale także sprawiedliwej oceny efektywnych reform. To wszystko przesłania krytyczne, a nawet negatywne nastawienie, wykreowane w dużej mierze przez  zawodowych rusofobów.

Kolejne przybliżenie Rosji przez wytrawnego badacza nasuwa pytanie o obiektywizm w podejściu do Rosji. Być może rację miał przywoływany w książce Aleksander Sołżenicyn, który przejrzał intencje  zachodnich „popleczników” Jelcyna, że więcej jest takich, którzy w imię swoich egoistycznych i atawistycznych interesów  cieszą się  z katastrofy państwa rosyjskiego niż z jego odrodzenia. W tym sensie Putin jest nie tylko niebezpieczny dla swoich, on jest także groźny ze względu na osiągnięcia polityczne i swoją popularność dla wielu polityków na świecie. Jest skutecznym graczem, który potrafił  pokazać determinację i siłę  w obronie wielu „czerwonych linii” w stosunkach Rosji z Zachodem, broniąc żywotnych interesów swojego państwa. Jego „sprawcze przejawianie mocy, zdolność przezwyciężenia chaosu czy marginalności w świecie, budzenie lęku i respektu innych, przewodzenia im” (s. 131) spędzają sen z oczu zawziętym krytykom i oponentom. Wyróżnia się on jednoznacznie korzystnie na tle innych postaci politycznych, a swoją skutecznością imponuje, nawet gdy  trudno zgodzić się z jego wartościami.

Słabością rozmaitych diagnoz reżimu Putina jest przyjmowanie negatywnej narracji o jego pochodzeniu zawodowym z KGB, sowieckim wykształceniu czy autorytarnym usposobieniu, tak jakby w poradzieckiej Rosji istniały  inne realne możliwości kreowania elity politycznej na zasadzie pluralizmu i konkurencyjności. George Bush senior także miał za sobą działalność zawodową w CIA, ale to nie dyskwalifikowało go jako prezydenta USA i mało kto mu to wytykał. A przecież CIA nie była i nie jest organizacją bez skazy.

Podobnie naiwnym wydaje się oczekiwanie, pobrzmiewające w wypowiedziach cytowanych znawców problematyki, że w Rosji możliwe było zaszczepienie demokracji w stylu zachodnim, a Putin tę szansę zmarnował czy zaprzepaścił. Byłoby niedorzecznością, aby – w świetle wszystkich doświadczeń z promocją demokracji w świecie – sądzić, że w Rosji możliwe było szybkie zaprowadzenie porządków demokratycznych. Każdy, kto orientuje się w rosyjskiej kulturze politycznej wie przecież, że obciążenia strukturalne i mentalne milionów Rosjan tradycją samowładczego państwa nie znikną z dnia na dzień. One tkwią w głębi „duszy rosyjskiej”.

Wiedząc o tym,  współcześni rosyjscy władcy dość czytelnie wykreślili kierunek dążeń w stronę demokracji i państwa prawa, ale mają też świadomość, że droga do tego celu jest długa i kręta, wymaga niezwykłej roztropności, cierpliwości i edukacji. Za dużo kosztowały Rosję eksperymenty ustrojowe w XX wieku, aby teraz można było „na skróty”  przeszczepić  sprawdzone gdzie indziej wzory. Rosja musi sama dojrzeć do tych wartości, być może poświęcając docelowo losy kilku pokoleń. Na razie mamy do czynienia z hybrydalnym ustrojem quasi-demokratycznym w sferze rytuałów, a autorytarnym w  praktyce. Wydaje się, że większości obywateli Rosji to specjalnie nie przeszkadza, ale stanowi bardziej przedmiot  zatroskania  obserwatorów zewnętrznych. M. Broda objaśnia, dlaczego tak się dzieje.

Doświadczenie historyczne pokazuje wyraźnie, że w utrzymaniu wieloetnicznego i rozległego geograficznie imperium ogromną rolę zawsze odgrywał biurokratyczny aparat państwowy, a paternalizm władzy i opiekuńcze funkcje państwa (bezpieczeństwo socjalne) są obecnie bardziej cenione niż praktykowanie demokracji. „Podmiotową siłę, tworzącą historię, – pisze M. Broda – utożsamia się tam tradycyjnie z – aktualną lub potencjalną – centralną władzą państwową, w jej istnieniu, potędze i działaniu widząc nie tylko gwarancję, ale również podstawę i kreatora porządku społecznego, a zarazem nosiciela ponadpartykularnej racji i prawdy” (s. 30).

Profesor Broda  pokazuje, że  konsolidacja władzy  w Rosji była odpowiedzią na  całkowite rozprzężenie systemowe i wzrost tendencji odśrodkowych. Źródła legitymizacji władzy Putina tkwią więc nie tylko w udanej rewitalizacji państwa i gospodarki, ale także w zredefiniowaniu podstaw społecznego posłuchu, opartego na „organicznej więzi władcy i narodu” (s. 116).

Uchwycenie przez Autora tej specyfiki sprzyja pokazaniu, jak istotne jest dziedzictwo Rosji imperialnej i sowieckiej dla zdefiniowania współczesnej Rosji, a także jej przywódcy. Cały proces identyfikacji jest bowiem pochodną ukształtowanych przez stulecia sposobów konceptualizacji rzeczywistości społeczno-politycznej, respektu dla władzy i postrzegania jej roli, dystansu do innych kultur i cywilizacji. Warto to mieć na względzie z polskiego punktu widzenia. Porównując bowiem historię obu państwowości od XVI-XVII wieku widać wyraźnie, że owa konceptualizacja państwa i jego konsolidacja wyniosła Rosję na piedestał wielkomocarstwowy, podczas gdy Rzeczpospolitą brak takiej konceptualizacji i nieudolne władztwo doprowadziły do całkowitej klęski.

Sporo uwagi poświęca M. Broda – nieco ironizując – sugestywności autoprezentacji politycznej rosyjskiego przywódcy, świadomej stylizacji wizerunku „oświeconego władcy”, a także przemyślanym zabiegom socjotechnicznym, które w istocie przesłaniają to, co kryje się za fasadą rosyjskiej rzeczywistości. Odbiorcy zewnętrzni Rosji nieraz nabierali się na to, biorąc rozmaite iluzje za rzeczywistość, co prowadzi do mispercepcji i zafałszowań. Trzeba wszak przyznać, że już w czasach B. Jelcyna stworzono podstawy do  wielu nieporozumień na tle demokratyzacji i gospodarki rynkowej, gdy w istocie zrodził się ustrój oligarchiczny, a Rosja znalazła się na skraju przepaści.

Stąd wzięła się olbrzymia nadzieja w społeczeństwie rosyjskim na to, że „europeizacyjno-demokratyzacyjne” obietnice Putina tym razem zostaną wdrożone w życie. Niezależnie od daleko idącego optymizmu i kolejnych rozczarowań społecznych Putinowi udało się wykreować w miarę spójną wizję rozwoju Rosji, co niezależnie od wszystkich jej mankamentów i słabości pozwala mu utrzymać się u władzy ponad dwie dekady, z perspektywą następnych lat. Trudno przesądzać o dalszych losach jego władztwa. Jedno jest pewne, że mimo wielu niekonsekwencji, paradoksów i sprzeczności jest to w dzisiejszej Rosji jedyny polityk ze swoją ekipą, gwarantujący stabilność polityczną i gospodarczą. Niekoniecznie jednak dający nadzieję na lepsze jutro, zwłaszcza z perspektywy zachodniej.

Rosja – niezależnie od stopnia  zaangażowania w procesy globalizacyjne – ma swoje ugruntowane miejsce w hierarchii  wpływowych państw, a stabilne i przewidywalne przywództwo polityczne jedynie wzmacnia jej pozycję międzynarodową.  Łatwo przywoływać krytyków autorytarnej formy rządów Putina, z odniesieniem do „samowładztwa” rosyjskiego.  Trudniej jest natomiast uwierzyć, że w przypadku rozległego Imperium Rosyjskiego, stanowiącego mozaikę  rozmaitych kultur i etnosów, możliwy był inny niż skonsolidowany system rządzenia. Alternatywne myślenie jest możliwe, ale wszystkie spekulacje, hipostazy i reifikacje na temat odmiennej drogi Rosji są trudne do zweryfikowania. Podłoże historyczne i religijne kształtowania się silnej władzy i kolektywistycznego etosu warunkowały paternalizm  i sakralizację-deifikację przywództwa państwowego. Pod tym względem nie sposób porównywać Rosji do innych  wielkoprzestrzennych państwowości, jak Stany Zjednoczone czy Kanada, gdyż z innych  wyrastają one doświadczeń i tradycji.

Po wielu dramatycznych meandrach rosyjska państwowość  podtrzymywana jest nie poprzez  umowę społeczną władzy z obywatelami i podmiotami federacji, lecz przez centralizację władzy i kontrolę społeczeństwa. Może to się  nie podobać, ale trudno  bronić z dzisiejszego punktu widzenia dokonań demokratyzacyjnych Michaiła Gorbaczowa i Borysa Jelcyna, które doprowadziły Rosję na skraj przepaści („drugiej smuty”). Na większy respekt – mimo wszystko – zasługują osiągnięcia Putina.  Nawet gdy Rosja długo jeszcze pozostanie przedmiotem troski i zakłopotania zarówno jej adherentów, jak i oponentów.

Marian Broda jest oszczędny w krytycznej refleksji na temat determinizmu „rosyjskiej idei” i kultu owej mistyki narodowej, która wywiera tak silne piętno na kolejnych formacjach ustrojowych Rosji. Nie są to przecież jedyne czynniki determinujące pozycję międzynarodową tego państwa, jego status, tożsamość czy reputację. Można byłoby oczekiwać mocniejszego rozprawienia się z obłędnymi koncepcjami, które są wykwitem  rozmaitych syndromów, trapiących Rosjan od stuleci, paradoksalnych obsesji i zwyczajnych kompleksów, wynikających z ideologicznego czy religijnego zaczadzenia. Czy naprawdę mamy do czynienia z jakimś niemożliwym do poznania mechanizmem „samoreprodukcji-kontynuacji”, dziwną „koleiną dziejów”, o której tak „fatalizująco i pasjonarnie” lubią pisać sami Rosjanie i zewnętrzni znawcy Rosji? A może to zwyczajna ucieczka w niepojętą metafizykę i szukanie ułatwień dla wytłumaczenia tego, co trudno poznawalne, ale przecież zmienne historycznie i uwarunkowane obiektywnie?

To interesy narodowe determinują zachowania państw tak wobec własnych obywateli, jak i na arenie międzynarodowej. Mają one wymiar egzystencjalny, koegzystencjalny i funkcjonalny. Są żywotne, trwałe, ale także doraźne i zmienne. Na ile rządzący Rosją Putin i jego ekipa uwzględniają w ich definiowaniu szeroką perspektywę eschatologiczną, na ile zaś ich polityka jest wypadkową stosunku sił w grze z innymi państwami i ugrupowaniami, pozostaje sprawą niedopowiedzianą. Być może najważniejszym imperatywem dzisiejszej Rosji jest obrona stanu posiadania, zdobytego w wielowiekowej ekspansji imperialnej.

Książka ma w istocie wymowę bardzo pesymistyczną. M. Broda nie daje żadnej nadziei na to, że w Rosji są możliwe jakiekolwiek przeobrażenia ustrojowe, które wyrwałyby ją z objęć fatalizmu autorytarno-imperialnej tradycji państwa i władzy. „Jest wysoce wątpliwe, by zasadniczo inny program polityczno-ideologiczny i gospodarczy (w szczególności liberalny w stylu zachodnim) mógł stać się w przewidywalnym horyzoncie czasowym w Rosji alternatywną podstawą konsolidacji i przebudowy społecznej” (s. 182).

Chciałoby się mieć więcej takich autorów jak Marian Broda, czy przed rokiem zmarły Andrzej Walicki, którzy w odniesieniu i do innych państw pokazywaliby, jak głęboko sięgają pokłady mentalno-kulturowych uwarunkowań współczesnych systemów rządzenia; skąd się biorą wśród wielkich potęg motywy posłannictwa dziejowego, misji cywilizacyjnych, a w sumie koncentracji potęgi i polaryzacji układów sił. Dotyczy to zresztą także państwa polskiego, w którym połączenie megalomanii narodowej i idei prometejskich z kryzysem demokratycznych form sprawowania władzy nie jest bynajmniej wyłącznie rezultatem patologii dzisiejszych elit politycznych. Sięga odległych w czasie archetypów lekceważenia i instrumentalizacji prawa, niezdolności do kompromisów, anarchizującego indywidualizmu, sprzedajności rządzących, egoizmów koteryjnych, serwilizmu wobec obcych, braku odpowiedzialności i mistyfikowania zasług, z jednoczesnym przekonaniem o swojej wyjątkowości, heroizmie, szczególnych przymiotach i zasługach dla sąsiadów, Europy i świata.

Niezwykła pod względem treści, ale i niełatwa w formie książka Mariana Brody jest  wyzwaniem intelektualnym zarówno dla znawców problematyki rosyjskiej, jak i dla dyletantów. W Polsce wprawdzie  niemal każdy człowiek ma wyrobiony pogląd na temat Rosji i jej przywódcy, ale to nie znaczy, że każdy rozumie głębokie uwarunkowania historyczne, kulturowe i psychologiczne zachodzących tam zjawisk i procesów. Wielu, zwłaszcza politykom, wydaje się, że wystarczy posłużyć się wyświechtanym frazesem o imperialnej, agresywnej i autorytarnej Rosji, aby uzasadnić swoje negatywne nastawienie i zaliczyć się do grona zdecydowanych, acz często koniunkturalnych i bezrefleksyjnych przeciwników wschodniego mocarstwa.  Książka spełni więc swoje cele, jeśli dotrze do umysłów choćby wąskiego grona czytelników, świadomych złożoności czynników warunkujących i sprawczych specyficznej tożsamości Rosji i Rosjan w pluralnym środowisku międzynarodowym.

Prof. Stanisław Bieleń

Marian Broda, „Pytać o Putina – pytać o Rosję”, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2020, ss. 292.

Fot. kremlin.ru

Myśl Polska, nr 35-36 (29.08-5.09.2021)

Redakcja