FelietonyParanoja postępuje

Redakcja3 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

Na froncie walki z jedzeniem mięsa odznaczył się niejaki Alan Cummings (na zdjęciu), aktor  brytyjski, a w zasadzie szkocki. Ciekawa postać – zwolennik niepodległości Szkocji, biseksualista, kiedyś miał żonę, teraz ma męża, aktywista LGBT, walki z klimatem i produkcją oraz konsumpcją mięsa.

Oto, wysłał on list do prezydenta szczytu ONZ COP26 – 26 konferencji dotyczącej zmian klimatu, która ma odbyć się w Glasgow w dn. 31.10-12.11.2021. Cummings zażądał w liście m.in. wyeliminowania mięsa i nabiału z menu konferencji (postulaty wegańskie). Stając w obronie zwierząt stwierdził, że:- przemysłowa hodowla uderza w dobrostan zwierząt, a produkcja oznacza ich cierpienie i zabijanie, – produkcja mięsa odpowiada za zmiany klimatyczne, wirusy i pandemie, – hodowla skutkuje martwymi strefami oceanicznymi, zanieczyszczeniem wody, wymieraniem gatunków i niszczeniem siedlisk.

W związku z tym zaproponował, żeby cały świat przeszedł na weganizm do 2050 r. Naturalnie realizacja tych postulatów uderzy w najbiedniejszych. Lewaccy bogacze dalej będą głosić weganizm, a po cichu konsumować krwiste befsztyki. Jedzmy więc mięso póki czas.  Tymczasem można stracić nomen omen orientacje o co chodzi kobietom w sporcie. Jedne, jak niemieckie gimnastyczki sportowe zaprotestowały przeciwko seksualizacji ich dyscypliny wyrażającej się przede wszystkim obcisłymi strojami z gołymi rękami i nogami. Podobnie zrobiły norweskie piłkarki ręczne zakładając dłuższe szorty. Jednak kiedy organizatorzy mistrzostw Wielkiej Brytanii w lekkiej atletyce zwrócili jednej ze sportsmenek uwagę, wskazując na zbyt krótki strój, który odsłaniał zbyt wiele, ta stwierdziła: „oni nie mogą komentować, co możesz, a czego nie możesz nosić (…) Myślę, że musimy coś zmienić. Zbyt wiele młodych dziewczyn i atletek jest napiętnowanych z powodu stroju”.

Federacja już wszczęła dochodzenie, któż to ośmielił się wpływać na strój śmiałej sportsmenki. W Berlinie zaś odbył się nagi protest przeciwko „tabuizacji” kobiecych sutków. Spectator już się w tym wszystkim zagubił. To o co w końcu chodzi tym kobietom? O niebędące wyrazem seksualizacji chodzenie z biustem na wierzchu po Berlinie i nie tylko? Oczywiście, w każdym z tych trzech przypadków tymi złymi są wg kobiet szowinistyczne męskie świnie…

Wreszcie sprawa zacnego Uniwersytetu Poznańskiego im. Adama Mickiewicza, przedwojennego siedliska endecji. Młodzież Wszechpolska powiesiła baner „UAM dla Polaków” w związku z podejrzeniem, że uniwersytet przyjmuje studentów obcokrajowców kosztem Polaków. Od razu pojawiła się potępiająca baner i MW strona na FB, wypowiedziały się władze, dementując forowanie obcokrajowców. Wszelkiej maści lewacy i naiwni wyznawcy powszechnej równości i szczęśliwości zarzucili MW „brunatne powitanie”, wyrazili wstyd z powodu przedwojennego antysemityzmu i zaproponowali „UAM dla wszystkich”. Faktycznie jest on dla wszystkich.

To MW próbowała może nie najlepszym, bo wystawiającym na ostry atak hasłem zwrócić uwagę na problem, a nie odwrotnie. Zwolennicy ludzkości, a nie np. polskości nie biorą jednak pod uwagę, że jak na razie UAM jest państwowy, leży w Polsce, razem z Poznaniem i jego hiperprogresywnym prezydentem i opłacany jest z naszych wspólnych pieniędzy. Jeśli dostaje celowe, dodatkowe pieniądze na obcokrajowców, to OK, ale jeśli nie, to warto to przynajmniej wyjaśnić. Także historycznie lewacy wysilili się wyłącznie na bełkot nie biorący pod uwagę ani uwarunkowań społecznych, ani gospodarczych i politycznych międzywojnia. Wypominany oczywiście obowiązkowo „numerus clausus” był bez wątpienia naruszeniem równości, ale miał swoje słuszne uzasadnienie – młode państwo polskie chciało mieć polską inteligencję, chciało wspomóc tych, którzy nie mogli zapłacić za studia i wyciągnąć ich z beznadziei życia w biedzie.

Na przełomie XIX i XX wieku z terenów Polski wyemigrowało z powodu biedy wiele setek tysięcy Polaków, o wiele mniej Żydów, a innych prawie wcale. Państwo miało prawo kształtować strukturę społeczną opierając się przede wszystkim na Polakach,  a nie na nienawistnie lub w najlepszym wypadku neutralnie nastawionych mniejszościach. Zresztą bogate Stany Zjednoczone w tym samym czasie, obok szeregu innych państw, stosowały na uniwersytetach zasadę „numerus clausus” dla Żydów, włoskich katolików, czy Murzynów i to do lat 60 XX wieku. Dzisiaj próbują ograniczać liczbę Azjatów, choć w warunkach multikulti i PC jest to trudne. W każdym razie, dla niepoznaki, zmieniono w USA nazwę „karpia azjatyckiego” na „karpia inwazyjnego”. No, nie wiem – Chińczycy się obrażą albo wezmą sobie nową nazwę do serca i co wtedy?

Spactator

PS. Ciekawostka – na stronie UAM wisi wywiad z prof. Rafałem Witkowski z 13 lipca 2020 r. pt. „Żydzi na Uniwersytecie Poznańskim”. Stoi tam jak byk – „Kwestia antysemityzmu żydowskiego w przedwojennym Poznaniu była już wcześniej poruszana przez historyków”.

Redakcja