Jestem przeciwko zaangażowaniu po stronie Ukrainy nie dlatego, że jestem jakimś tam fantastą-kantystą rojącym coś o „wieczystym pokoju”. Jestem darwinistą-„lorentzystą”, nie wierzę zatem w a) możliwość wyeliminowania przemocy ze stosunków międzyludzkich, b) zasadność (również etyczną) wyeliminowania agresji ze stosunków międzyludzkich. Przemoc jest jak prawo powszechnego ciążenia – po prostu istnieje, choćby jako potencjalność. Nie widzimy jej na co dzień, ponieważ boimy się wszyscy przemocy ze strony wojska i policji, w wypadku gdybyśmy sami zaczęli stosować...
