Gdzie się podziała „zwykła przyzwoitość”? Taka była moja pierwsza reakcja, zaraz po przeczytaniu odpowiedzi profesora Aleksandra Gaponienki na pytania, które miałam możność dosłać mu do celi więziennej.
„Common decency” to orwellowska fraza, która określa podstawową przyzwoitość; elementarz cywilizacji, to Antygona, która nie słucha Kreona i idzie pochować brata; to współczucie; to zwykłe człowieczeństwo, które przyznaje innemu te same prawa co sobie. Spójrzmy na północ, w kierunku Rygi na Łotwie, gdzie od lutego 2025 roku więziony jest profesor Gaponienko. Aleksander Gaponienko ma 72 lata i 27 stycznia został skazany na 10 lat więzienia, co – biorąc pod uwagę ciężkie warunki aresztu – jest równoznaczne z wyrokiem dożywocia.
Jego zbrodnia? Oczywiście, chodzi o délit d’opinion! Odważył się myśleć i opinie głosić, a co gorsza jego analizy zostały przez publikę docenione! Władze dają teraz przykład, ale uwaga – sąd rejonowy bierze na siebie odpowiedzialność i nie dostosowuje się do zaleceń instancji wyższych. Możemy więc słusznie wnioskować, że na Łotwie wraca się do lokalnych królestw. Wiadomo, że rewolucja pożera własne dzieci, dlatego bliskie jest widmo ukraińskiego scenariusza.
Logiczny ciąg dalszy: profesor Gaponienko stanie się męczennikiem, a potem symbolem dla nowych pokoleń. Przynajmniej poświęcenie nie pójdzie na marne, bo z myślami jest podobnie jak z przepływem wody: pewnych żywiołów nie da się zatrzymać. Zachęcam do czytania książek profesora Gaponienki, bo skoro jest tak represjonowany, to na pewno dlatego, że trafia w sedno.
Jeszcze słowo o istocie sprawy. Jakie straszne opinie odważył się on wyrazić? Przede wszystkim należy zrozumieć, że jego przewina wynika z praw boskich: urodził się w ZSRR, w Melitopolu na Zaporożu. Jego ojciec był Ukraińcem, matka Polką, a jego językiem ojczystym jest rosyjski. I jak tu go określić? Z radzieckim paszportem osiedlił się na Łotwie, gdzie w 1978 roku uzyskał dyplom na Wydziale Ekonomicznym Łotewskiego Uniwersytetu Państwowego, a następne lata poświęcił badaniom naukowym i uczeniu. Po napisaniu kilkuset artykułów i kilkudziesięciu książek, Aleksander Gaponienko zaangażował się w działalność polityczną, między innymi w obronę praw ludności rosyjskojęzycznej na Łotwie. I to właśnie ta ostatnia aktywność przyczyniła się do jego uwięzienia, bo po rozpadzie ZSRR, a zwłaszcza po pojawieniu się zachodnich wpływów rosyjskojęzyczna ludność krajów bałtyckich zaczęła być piętnowana i pozbawiana praw przez własne rządy.
Każdy, kto zna sytuację na Ukrainie, dostrzeże analogię pomiędzy metodami i celami stosowanymi na Łotwie i na Ukrainie: zakaz mówienia po rosyjsku, ograniczanie praw, nasilenie supremacji, aresztowania protestujących… Wyobraźmy sobie na chwilę na Zachodzie, że Madryt odbiera obywatelstwo Katalończykom, Berno zabrania mieszkańcom Jury używania języka francuskiego lub że Belgia aresztuje przedstawicieli mniejszości niemieckojęzycznej. Koncepcja praw mniejszości podlega prawu międzynarodowemu i oczywiście dotyczy także mniejszości rosyjskojęzycznych.
Zanim zakończę i w końcu pozwolę Wam przeczytać ten cenny wywiad – cenny, ponieważ profesor Gaponienko ewidentnie naraża się na represje w sytuacji bezbronności – muszę podkreślić, że nawet jeśli nie wszystkie odpowiedzi lub myśli nam się podobają, ważne jest, aby zrozumieć, że – o ile nie chcemy używać siły – tylko przez dialog możemy mieć nadzieję na wyłonienie się syntezy, która przełamie początkową sprzeczność. Odmowa nauki to cecha tchórza.
Aleksandra Klucznik-Schaller
ZSRR został rozwiązany 26 grudnia 1991 roku, a już w 1992 roku założył Pan Centrum Inicjatyw Demokratycznych, organizację na rzecz ochrony praw ludności rosyjskojęzycznej na Łotwie. Jakie okoliczności uzasadniały tę inicjatywę? Czy antagonizmy pomiędzy różnymi społecznościami były aż tak silne?
– Pozycjonuję się w społeczeństwie jako rzecznik interesów Rosjan na Łotwie. Robię to, ponieważ zostałem wybrany na członka Rady Miasta Rygi, wiceprzewodniczącego Rosyjskiej Wspólnoty Łotwy i współprzewodniczącego Parlamentu Niereprezentowanych (Nie-obywateli) Łotwy. Na podstawie tych mandatów zaapelowałem do sekretarza generalnego ONZ Ban Ki-moona o rozwiązanie problemu nie-obywateli na Łotwie. Odwiedził on nasz kraj i przeprowadził rozmowy z prezydentem Andrisem Birziišem. Przyjęto program ONZ na rzecz eliminacji bezpaństwowości. Na podstawie tego mandatu zorganizowałem w 2012 roku referendum w sprawie nadania językowi rosyjskiemu wyższego statusu na Łotwie. Absolutnie cała pełnoprawna ludność rosyjska opowiedziała się w tym referendum za podniesieniem statusu swojego języka ojczystego. Odbyło się wiele innych, całkowicie legalnych działań. Aktualnie Rosjanie na Łotwie nie mają statusu prawnego, a wszystkie ich protesty są wyciszane. Ci, którzy je organizują, są dyskredytowani. Jedną z głównych metod ich dyskredytacji jest nazywanie rosyjskich aktywistów „nikczemnymi agentami Kremla”. Termin ten został ukuty przez takie organizacje jak Hudson Institute i Warsaw Institute. Są one częścią służb wywiadowczych, które monitorują, dyskredytują, ścigają i eliminują obrońców rosyjskich interesów żyjących w diasporze, a dokładniej – w rozproszeniu.
Fakt, że zachodnie think-tanki, takie jak Hudson Institute i Warsaw Institute (który publikuje po angielsku), określają Pana mianem agenta wpływów Kremla. Czytałam również, że władze Łotwy oskarżają Pana o próbę obalenia rządu. I nie jest to Pana pierwsze aresztowanie. Był Pan aresztowany również w 2015 i 2018 roku. Czy może Pan skomentować akty oskarżenia?
– Z inicjatywy tych i innych podobnych instytucji w 2015 roku wszczęto przeciwko mnie pierwszą sprawę karną. Powodem była moja krytyka marszów legionistów Waffen-SS, które odbywały się corocznie 16 marca w Rydze. Pomimo uznania żołnierzy SS za zbrodniarzy przez Trybunał Norymberski, bez skrupułów gloryfikują oni morderstwa popełnione w czasie wojny. Parlament Europejski i sesje Zgromadzenia Ogólnego ONZ potępiły gloryfikację zbrodniarzy, która trwa w Rydze do dziś. Za moją publiczną krytykę zostałem skazany na karę więzienia w zawieszeniu i dozór kuratora. Drugi proces był konsekwencją publikacji antywojennej broszury III wojna światowa: widok z bloku mieszkalnego Purvciems (Purvciems to dzielnica Rygi zamieszkana głównie przez Rosjan). Moja krótka publikacja była odpowiedzią na znany film dokumentalny BBC III wojna światowa: widok z pokoju wojennego. Film przedstawiał scenariusz, w którym Rosjanie na Łotwie buntują się w odpowiedzi na dyskryminację, Brytyjczycy wysyłają niszczyciel na Morze Bałtyckie, aby stłumić bunt, a Rosja przeprowadza atak nuklearny na okręt. Film BBC był emitowany dziesiątki razy w łotewskiej telewizji, podsycając strach społeczny i rusofobię. Działo się to za rządów Joe Bidena, a USAID finansował w BBC właśnie takie projekty. Zostałem skazany w pierwszej instancji za tego rodzaju broszurę, bo uznano moją krytykę polityczną za krytykę Łotyszy. To zdumiewająca hipokryzja, ponieważ broszura nawet nie wspominała o Łotyszach, a jedynie o „łotewskiej elicie politycznej”. Powtórzyli tę samą taktykę, którą sąd zastosował w pierwszym procesie. Wówczas sąd zrównał legionistów SS z Łotyszami, mimo że w czasie wojny byli zarówno „czerwoni”, jak i „biali” Łotysze. Ale prawa logiki nie mają zastosowania do Rosjan na Łotwie. Postępowanie w drugim procesie wciąż trwa. Nawiasem mówiąc, sprawa w pierwszym procesie również nadal toczy się przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Czekam na decyzję. Kontynuuję opowieść o moim procesie karnym za obronę interesów Rosjan łotewskich. W lutym 2025 roku zostałem aresztowany za wystąpienie online podczas dyskusji w Instytucie Krajów WNP. Podczas mojego 13-minutowego wystąpienia nakreśliłem koncepcję etnobójstwa, rozwiniętą w 1944 roku przez Polaka Rafała Lemkina, która stała się podstawą orzeczeń Trybunału Norymberskiego (1945) oraz Konwencji o zapobieganiu i karaniu ludobójstwa (1948). Następnie stwierdziłem, że dyskryminację etniczną Rosjan można zdefiniować jako etnobójstwo. Sąd orzekł, że te czysto naukowe twierdzenia były, po pierwsze – oszczercze, a po drugie – dostarczały Władimirowi Putinowi teoretycznych narzędzi do zniszczenia Łotwy. Nieważne, że dyskryminacja Rosjan na Łotwie została udokumentowana w decyzjach ONZ, Rady Europy i OBWE. Sąd Rejonowy w Rydze uznał decyzje tych autorytatywnych organów międzynarodowych za prawnie nieważne. Sędzia arogancko zignorował orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a nawet orzeczenie senatu Sądu Najwyższego Łotwy, które nakazywały udowodnienie takich oskarżeń. Uważam to za polityczny nakaz partii Sojusz Narodowy, która opowiada się za budową czystego etnicznie społeczeństwa na Łotwie. Opierając się na tak wątłych dowodach i lekceważąc prawo międzynarodowe i krajowe, Sąd Okręgowy w Rydze skazał mnie 27 stycznia na 10 lat więzienia. Biorąc pod uwagę, że mam już 72 lata, a więźniowie polityczni w łotewskich więzieniach nie odsiadują wyroków dłuższych niż dwa lata, to czysty wyrok dożywocia. Po prostu dlatego, że opowiadałem się za prawem Rosjan do zachowania swojej zbiorowej podmiotowości – to znaczy do nauczania swoich dzieci w języku ojczystym, do zachowania zbiorowej pamięci i przekazywania jej swoim dzieciom, do czci grobów przodków i do otrzymywania informacji w języku ojczystym bez cenzury. Właśnie to prezydent USA Donald Trump nazwał utratą przez Europę jej cywilizacyjnego rdzenia, oddzieleniem elit rządzących od mas i pogardą dla demokracji. Nic dodać, nic ująć.
Jakie są warunki Pana przetrzymywania?
– W więzieniu odmówiono mi opieki medycznej, o którą prosiłem z powodu ciężkiej infekcji nerek. Przez ponad trzy miesiące krzyczałem z bólu i nie mogłem spać w nocy, a w mojej głowie pojawiały się myśli samobójcze. Lekarz więzienny odmówił przyjęcia mnie, ponieważ jestem Rosjaninem. Nikt nie interweniował w tej tragicznej sytuacji. Potem przyszedł agent specjalny i zaproponował, że przepisze mi leki, jeśli sam się skompromituję lub pomogę oskarżyć innego rosyjskiego aktywistę. Odmówiłem. Prokurator, do którego napisałem, zaczął tuszować ten przestępczy spisek. Miejscowy lekarz, „dr Mengele”, zrezygnował z pracy w więzieniu. Sędzia kategorycznie odmówił zbadania tortur. Łotwa znajduje się pod nadzorem Komitetu ONZ ds. Tortur, ponieważ te przerażające zbrodnie są tam popełniane systematycznie. Chwała Guantanamo blednie w porównaniu z „bohaterskimi” czynami Łotewskiej Służby Bezpieczeństwa. Mszczą się również na mnie za skargę, którą wniosłem do Międzynarodowego Trybunału Karnego w 2012 roku przeciwko dowódcom tej agencji wywiadowczej za prześladowanie rosyjskich aktywistów. Następnie przedstawiałem raporty na ten temat na kilku sesjach OBWE w Warszawie. Raporty są dostępne online na stronie internetowej organizacji. Kwestia ta została poruszona w książce Prześladowania obrońców praw człowieka w państwach bałtyckich. Jest ona dostępna bezpłatnie online, również w języku angielskim (academia.edu). Jednak europejskie media zazwyczaj unikają dyskusji na ten temat.
Pisał Pan obszernie o odrodzeniu się łotewskiego faszyzmu. Czy mógłby Pan rozwinąć tę kwestię? Czy można dostrzec paralelę z ruchami banderowskimi na Ukrainie?
– Pytania dotyczące Ukrainy są drugorzędne w kontekście mojego procesu. Wspominam, że Rosja oświadczyła, iż celem operacji specjalnej jest zniszczenie reżimu nazistowskiego na Ukrainie, a nie ochrona ludności rosyjskiej. Wynika to z oświadczenia prezydenta Władimira Putina. Dlatego Rosja nie jest zainteresowana uzasadnianiem swoich działań na arenie międzynarodowej koncepcjami ludobójstwa i ludobójstwa etnicznego. Rosja nie podpisała Statutu Rzymskiego i nie jest członkiem Międzynarodowego Trybunału Karnego. Konstytucja Rosji stanowi, że została ona utworzona przez wielonarodowy naród rosyjski, a nie przez naród rosyjski. Krytykowałem nawet Rosję za jej niespójność. Wyznaczono im cel walki z nazizmem, ale rosyjskie prawo karne nie zawiera przepisu o karaniu za zbrodnię „nazizmu”. Jest przepis o rozpowszechnianiu idei nazistowskich, ale nie o budowaniu reżimu nazistowskiego.
Dwa główne cele rosyjskiej operacji wojskowej na Ukrainie to demilitaryzacja i denazyfikacja Ukrainy. Chciałabym, abyśmy skupili się na pojęciu denazyfikacji. Czy jest to koncepcja, którą należy ściśle wiązać z II wojną światową, czy też można ją rozszerzyć, obejmując pewien rodzaj supremacji opartej na tożsamości?
– Wydaje mi się, że rosyjskie elity przypisują denazyfikacji takie samo znaczenie, jak orzeczenia Trybunału Norymberskiego. Musimy jednak pamiętać, że trybunał potępił ideologię nazistowską, ale nie nazistowski reżim polityczny. NSDAP nie została potępiona jako partia przestępcza; odpowiedzialność spadała jedynie na najwyższych funkcjonariuszy partyjnych, i to nawet wtedy w postaci grzywien i krótkoterminowych zakazów zajmowania stanowisk kierowniczych. Rosyjskie nauki społeczne nie podejmują tych kwestii. Większość badaczy koncentruje się na pracach anglosaskich uczonych. Sprowadzają oni jednak nazizm do zjawiska czysto niemieckiego i wykluczają z badań jego inne europejskie warianty. Wykazałem to w mojej monografii Europejski faszyzm. Problemy identyfikacji i przezwyciężania oraz w monografii Azjatycki faszyzm. Wnioski z nauki. Wydaje się, że to właśnie za te książki anglosaskie elity skazały mnie na śmierć. I uczyniły to rękoma łotewskich służb specjalnych.
Sformułował Pan definicję etnobójstwa Rosjan. Czy może Pan ją rozwinąć? W rzeczywistości czy nie powinniśmy mówić o słowianobójstwie? Co odróżnia ukraińską i rosyjską grupę etniczną?
– Czy możemy mówić o etnobójstwie Słowian? Nie sądzę, żeby to było podejście heurystyczne. Czesi, Słowacy i Bułgarzy również są Słowianami. Ale uczestniczyli w ludobójstwie Rosjan, Ukraińców i Białorusinów podczas II wojny światowej. Uczestniczyli również w ludobójstwie Żydów. To ostatnie było najczęściej pośrednie, jako że byli oni poplecznikami niemieckich nazistów. Ludobójstwo to polityka, którą realizuje każda elita rządząca, gdy nie jest w stanie zapewnić rozwoju własnej grupy etnicznej i zaczyna ukierunkowywać ją na grabież, zniewolenie i zniszczenie innej grupy etnicznej. Starcie Rosji ze zjednoczoną Europą na terytorium Ukrainy nie jest niczym nowym. Hordy europejskich zdobywców pojawiały się już wcześniej: w XIII wieku szwedzcy i niemieccy krzyżowcy; w XVI wieku Polacy i Litwini; w XVII i XVIII wieku Szwedzi, Prusacy i Polacy; w XIX wieku Francuzi ze swoimi „dwunastoma” narodami; w XX wieku Niemcy i Austriacy w I wojnie światowej oraz Niemcy i „dwanaście” narodów europejskich w II wojnie światowej. Rosjanie wygrali wszystkie te wojny. Odniosą zwycięstwo również w XXI wieku.
Wiceminister spraw zagranicznych Aleksandr Gruszko stwierdził niedawno, że Rosja jest zaniepokojona ewentualną blokadą Kaliningradu przez NATO. Czy Morze Bałtyckie jest obszarem, na którym mogłyby dojść do konfrontacji?
– Czy to będzie bitwa na wybrzeżu Morza Bałtyckiego? Nie jestem zawodowym wojskowym, ale myślę, że nie. Kraje bałtyckie to strategiczny ślepy zaułek. Stacjonujące tam jednostki NATO odgrywają symboliczną rolę i nie wezmą udziału w walkach – zostaną ewakuowane. Wzniecenie tam konfliktu leży wyłącznie w interesie Wielkiej Brytanii. A nawet wtedy, wiedząc, że Rosja ma absolutną przewagę w broni jądrowej, Londyn spróbuje zorganizować prowokację, używając sił zastępczych. Masowe aresztowania rosyjskich aktywistów na Łotwie i surowe kary dla nich wskazują, że robi się wszystko, by zorganizować tego rodzaju prowokację. Czy wiecie, ilu rosyjskich aktywistów trafiło ostatnio do łotewskich więzień? Ponad pięćdziesięciu. Moja sprawa jest głośna, ale rosyjskojęzyczne gospodynie domowe siedzą w więzieniach za wieszanie wstążek i zasłon w kolorach flag rosyjskiej i łotewskiej, jako symbolu przyjaźni między narodami rosyjskim i łotewskim. To nie jest tylko figura retoryczna, to są fakty. Fakty które odpowiadają na pytanie czy faktycznie doktryna ruskiego miru stanowi drogowskaz dla rosyjskiego kierownictwa. Nie, nie stanowi.
W ramach Klubu Izborskiego brał Pan udział w opracowywaniu doktryny ruskiego miru. Czy mógłby Pan rozwinąć tę doktrynę?
– Klub Izborski nie jest think tankiem Kremla. To klub osób o podobnych poglądach, które nie otrzymują wsparcia finansowego, organizacyjnego ani informacyjnego od rządu. Moje spojrzenie na obecną sytuację z Rosjanami różni się od spojrzenia moich kolegów. Opisałem to w mojej monografii Jak odbudować naród rosyjski, opublikowanej pod koniec 2024 roku. Publikacja liczy ponad 1000 stron i nie da się jej streścić w jednym wywiadzie. Można ją jednak znaleźć online na wspomnianym portalu.
Rozmawiała Aleksandra Klucznik-Schaller
Aleksandr Gaponienko (ur. 21 lutego 1954) – profesor ekonomii, obrońca praw człowieka i mniejszości narodowych w krajach bałtyckich, więzień polityczny Centralnego Więzienia Karnego w Rydze.
Myśl Polska, nr 13-14 (29.03-5.04.2026)



