PolitykaPolskaRusofobia, rusofilia i realizm.

Red.42 minuty temu
Wspomoz Fundacje

Pod wczorajszym wpisem o Marii Wiernikowskiej, która pojechała do Rosji i nakręciła reportaż dla „Kanału Zero” wywiązała się ciekawa dyskusja zapoczątkowana przez znających realia dzisiejszej Rosji Kolegów Krzysztofa Teliczana i Tomasza Omańskiego. Obu niezmiernie cenę za realizm ocen i umiejętność odrzucania fałszywych schematów myślenia. Rozmowa dotyczyła oceny Rosji w komentarzach pod postem. Dyskusja szanownych Kolegów skłoniła mnie do pewnych przemyśleń dotyczących zarzutów w stosunku do redakcji „Myśli Polskiej”, Klubów Myśli Polskiej i szerzej naszego środowiska myślopolskiego. Jedni nam zarzucają rusofilizm i onucyzm, a drudzy wręcz odwrotnie rusofobię.

Dopóki jedni nam przypisują prorosyjskość, a drudzy antyrosyjskość , pozostajemy w przekonaniu, że o sprawach rosyjskich i polsko-rosyjskich piszemy w sam raz. Jesteśmy pismem orientacji narodowo-demokratycznej, wiec patrzymy na wszystkie sprawy przez pryzmat zysków i strat narodu polskiego. Również tak postrzegamy Federację Rosyjską i tak analizujemy procesy, które w niej zachodzą. Nie jesteśmy ślepi i widzimy różnicę między Rosja łupioną za czasów Borysa Jelcyna i rządzoną przez Władimira Putina. Nie uważamy również, że Rosja jest krajem płynącym mlekiem i miodem.

Nie mamy obowiązku potępiania czy chwalenia Rosji, bez względu na to jaką ona by nie była. Mamy komfort wolności oceny. Dla nas państwo rządzone przez prezydenta Władimira Putina jest bardzo istotne, ponieważ jest naszym sąsiadem, a jednocześnie największym państwem na globie. To w naszym polskim interesie leży to, by mieć dobre, a przynajmniej poprawne stosunki z Federacją Rosyjską. Władzom na Kremlu tak na prawdę Polska nie jest do niczego potrzebna. I przed rokiem 2022 była w Rosji mało zauważalna. W interesie Polski był i jest pokój i spokój. Trzymanie się z daleka od wojen, konfliktów i awantur. Zachowanie daleko posuniętej neutralności. Polska powinna być klamrą łączącą Wschód z Zachodem, miejscem spotkań cywilizacji i ubijania interesów. Przecież logika podpowiada ile możemy zyskać, kupić i sprzedać. Nie mamy żadnego zysku z tego, że akceptowane i promowane są postawy rusofobiczne.

Prawdą jest, że uwypuklamy pozytywne i neutralne informacje płynące z Federacji Rosyjskiej. Prawdą jest, że przyjmujemy zaproszenia na spotkania w Ambasadzie Rosji w Polsce czy w Rosyjskim Ośrodku Nauki i Kultury – Dom Rosyjski. Uczestniczymy w uroczystościach upamiętniających tych Rosjan, którzy polegli wyzwalając Polskę w 1945 roku. Sprzeciwiamy się barbarzyńskiemu niszczeniu pomników upamiętniających Rosjan poległych na terenach dzisiejszej Polski. Publikujemy wywiady z Rosjanami i zamieszczamy na naszych łamach rosyjskie artykuły. Z zadowoleniem przyjmujemy informację, że nasze analizy ukazują się w mediach rosyjskich i białoruskich. Piętnujemy na łamach „Myśli Polskiej” i naszych portalach internetowych bezrozumna rusofobię. Robimy to celowo i z premedytacją, bo uważamy to za rzecz pożyteczną dla naszego narodu. Prawie cała scena polityczna i medialna w Polsce podgrzewa atmosferę rusofobiczną. Podsycana jest niechęć do wszystkiego co rosyjskie łącznie z literaturą i sportem. To jest szaleństwo, za które będziemy płacić długimi latami. Zdarza nam się również odmawiać współpracy z rosyjskimi czy białoruskimi organizacjami lub mediami, jeśli uznajemy to za niekorzystne dla naszego narodu.

Rusofobia jest bezrozumna i przez to szkodliwa. Dla mnie symbolem skundlenia był rok 2022. Przechadzając się po ulicy 3 maja w Katowicach, zauważyłem na drzwiach sklepu obuwniczego nalepkę z świnią w barwach Rosji. Postanowiłem wejść i zapytać co oznacza ta nalepka. Młode panie sprzedające buty, powiedziały „nie obsługujemy tutaj ruskich” oraz „je…ć ruskich”. Potem był haniebny atak na ambasadora Federacji Rosyjskiej Siergieja Andriejewa na Cmentarzu Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich. I brak odpowiedniej reakcji polskich władz. To musiało budzić sprzeciw. I nie idzie to nawet o moralność – bo ona jest słabą kartą w globalnej polityce – co o polski interes narodowy.

Inżynierowie od tresury mas wytresowali mój naród w gorliwej nienawiści do Rosji. Przy każdej okazji rządzący Polską okazują Moskwie niechęć, nieufność, gotowość do upokarzania i jaśniepańską pogardę. Wszystko to co jest u nas prawnie zakazane i towarzysko źle widziane, na przykład wobec Ukrainy czy Izraela, jest milcząco pochwalane jeśli dotyczy „ruskich”. Jesteśmy zniewoleni przez kompleks niższości wobec Zachodu (zwłaszcza USA) i kompleks wyższości wobec Wschodu (zwłaszcza Rosji). Dwa stare kompleksy działają w ścisłym ze sobą sprężeniu. Świadomość ogromnej części moich rodaków ujęta w kleszczach tych dwóch kompleksów pozostaje trwale niezdolna do prawidłowych ocen i do kształtowania poprawnych stosunków z najistotniejszymi sąsiadami.

Moje środowisko polityczne, zdaje sobie sprawę z tego, ze wojna kiedyś się skończy, a Rosja pozostanie naszym sąsiadem. Ułożenie sobie normalnych stosunków z Federacją Rosyjską jest fundamentalne dla polskiego interesu narodowego. Jest niezbędne, by w przyszłości móc robić intratne interesy i wzbogacać nasz naród. Nie miejmy żadnych złudzeń – Stany Zjednoczone i wiele istotnych państw zaliczanych do tak zwanego kolektywnego Zachodu ułoży sobie stosunki z Federacją Rosyjską. Co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. A my? Znów będziemy się pieścić mesjanistycznymi ideami, masturbować się pięknymi klęskami i bredzić o moralnym zwycięstwie. Ile razy można popełniać ten sam błąd?

Łukasz Jastrzębski

Red.