AktualnościBudapeszt liczy na sojuszników

Redakcja5 miesięcy temu
Wspomoz Fundacje

Węgrzy liczą na wznowienie współpracy w ramach Grupy Wyszehradzkiej, wygraną prawicy we Włoszech, Republikanów w USA i powrót do władzy  Roberta Fico i Benjamina Netanjahu.

Starszy analityk Instytutu XXI Wieku Daniel Deák stwierdził w materiale video, że wszystko to wskazuje na to, że w najbliższych miesiącach przestrzeń polityki zagranicznej Węgier może się znacząco zwiększyć, co może mieć również pozytywny wpływ na sprawy unijne. Rządy państw Grupy Wyszehradzkiej zajmowały różne stanowiska w sprawie wojny rosyjsko-ukraińskiej, na przykład Polacy byli jednym z największych zwolenników sankcji wobec Rosji i dostaw broni na Ukrainę. W swoim przemówieniu w Tusnádfürdő Viktor Orbán powiedział w związku z tym: „W stosunkach węgiersko-polskich jest problem. Ponieważ postrzegamy tę wojnę jako wojnę między dwoma narodami słowiańskimi, od której chcemy się trzymać z daleka, Polacy zaś są przekonani, że to jest ich wojna, prawie w niej uczestniczą”.

Dlatego właśnie, zdaniem Deáka, dużą zmianą jest to, że polski premier Mateusz Morawiecki ogłosił w wywiadzie prasowym [dla tygodnia „Sieci” – red. MP], że Polacy powrócą do współpracy z Węgrami w ramach Grupy Wyszehradzkiej. Ten spektakularny zwrot wynika z tego, że Komisja Europejska zdaje się nie przekazywać im pieniędzy z Funduszu Odbudowy, mimo że zostało to uzgodnione w czerwcu.

Zdaniem analityka Polacy zdali sobie sprawę, że z mocarstwami zachodnimi mogą konkurować jedynie poprzez współpracę w Europie Środkowej. Nawiasem mówiąc, jest to wniosek wynikający z doświadczenia historycznego – w listopadzie 1335 r. królowie węgierscy, czescy i polscy spotkali się w Pałacu Królewskim w Wyszehradzkim, aby złagodzić różnice i uzgodnić współpracę gospodarczą i polityczną przeciwko prawu Wiednia do zatrzymania towarów. Innymi słowy, już 700 lat temu kraje te współpracowały w celu zrównoważenia mocarstw zachodnich, więc współpraca w ramach Grupy Wyszehradzkiej z pewnością przetrwa również obecny okres – powiedział Dániel Deák.

Oprócz poprawy stosunków polsko-węgierskich, dla pola manewru węgierskiej polityki zagranicznej ważne są także wybory we Włoszech, które odbędą się za dwa tygodnie. Na podstawie obecnych sondaży włoska prawica mogłaby 25 września uzyskać większość ustawodawczą dwóch trzecich głosów, więc jeden z największych krajów w UE mógłby zostać poważnym sojusznikiem Węgier, co byłoby dla nich ogromną pomocą w sprawach unijnych, powiedział analityk, dodając, że włoska prawica nie jest również gorącym zwolennikiem sankcji wobec Rosji, które mają bardzo negatywny wpływ na gospodarkę kraju.

Powołując się na najnowsze sondaże, powiedział, że trójpartyjna prawicowa koalicja zdobędzie 47 procent głosów w przedterminowych wyborach we Włoszech 25 września, podczas gdy czteropartyjny lewicowy sojusz wyborczy jest na drugim miejscu z 29 procentami, a następnie centrowy Ruch Pięciu Gwiazd z 12 procentami i lewicowo-liberalny dwupartyjny
sojusz z 7 procentami.

Analityk wspomniał też o Słowacji, gdzie panuje kryzys rządowy, i całkiem możliwe, że Robert Fico, zaangażowany we współpracę w ramach Grupy Wyszehradzkiej i mający szczególnie dobre relacje z Viktorem Orbánem, wkrótce wróci do rządów.

W związku z rozbudową przestrzeni geopolitycznej Dániel Deák podkreślił, że Viktor Orban na początku sierpnia wygłosił przemówienie w Dallas, a także spotkał się z byłym prezydentem USA Donaldem Trumpem, podczas którego stało się jasne, że amerykańscy republikanie przygotowujący się do wyborów uzupełniających, a następnie prezydenckich stali się ważnymi sojusznikami węgierskiej prawicy, co w przypadku udanej polityki republikańskiej może stanowić ogromne wsparcie dla Węgier w ważnych w przyszłości kwestiach geopolitycznych.

Podkreślił też, że Republikanie mają mieć duże szanse zarówno w wyborach uzupełniających, jak i prezydenckich, ale do tego czasu oczywiście wiele może się zmienić. Zdaniem analityka, z geopolitycznego punktu widzenia powrót do władzy w Izraelu po listopadowych wyborach byłego premiera Izraela Benjamina Netanjahu może być również poważnym wzmocnieniem pozycji Węgier.

Za: Magyar Hirlap

Fot. profil fb partii Fidesz

 

Redakcja