HistoriaZwycięstwo!

Redakcja5 miesięcy temu
Wspomoz Fundacje

Dziś „Dzień Flagi”, święto biało-czerwonej. Spośród wielu flag, które przypominają nam ważne wydarzenia z dziejów narodu, jest jedna, zasługująca na najwyższe honory i wieczną pamięć. To flaga zawieszona na Kolumnie Zwycięstwa w Berlinie 2 maja 1945 r.

77 lat temu, biało-czerwona flaga zawisła w centrum Berlina na znak naszego zwycięstwa nad nazizmem. Flagę na Siegessäule – pomniku niemieckiego militaryzmu, zawiesiła piątka polskich żołnierzy z 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki – kapitan Antoni Jabłoński, podporucznik Mikołaj Troicki, plutonowy Kazimierz Otap oraz kanonierzy Eugeniusz Mierzejewski i Aleksander Kasprowicz.

Przegraliśmy okrutnie wrzesień 1939 r. Żadne inne państwo na świecie nie poniosło takich strat i nie spotkało się z takim barbarzyństwem za strony agresora jak Polska. Pierwsza ofiara napaści hitlerowskich Niemiec była państwem najdłużej okupowanym i najbardziej zniszczonym.

„Od pierwszej chwili zajęcia terytorium Polski, Niemcy stanęli na stanowisku, że państwo polskie już nie istnieje i że wobec tego posiadły one na tym terytorium nieograniczoną żadnymi przepisami władzę. Uzurpowały one sobie od pierwszej chwili prawo zagospodarowania kraju dla swoich celów, zarówno bieżących, wojennych jak zwłaszcza politycznych”.
Zawieszenie polskiej flagi na Kolumnie Zwycięstwa w Berlinie w maju 1945 r. stało się więc symbolem zwycięstwa Polaków nad znienawidzonym hitleryzmem i zwycięstwem w II wojnie światowej. Z tego tytułu powinno być ono upamiętnione przez obecne, jak i przyszłe pokolenia Polaków w sposób szczególny.

Jednakże próżno jest dziś znaleźć i usłyszeć w mediach wspomnień z pamiętnego dnia. Słyszymy za to coraz częściej haniebne stwierdzenia, że wojsko, które w 1945 r. wyzwalało u boku Armii Czerwonej, polskie miasta i które zdobywało Berlin, „nie było Wojskiem Polskim”. Pytam, bo złość mnie ogarnia – czym więc było, jak nie Wojskiem Polskim? Wszyscy ci, którzy powielają tą upokarzającą i kłamliwą narrację, nie zasługują na miano nazywania siebie patriotą i Polakiem. Niechaj ze wstydu zapadną się po ziemię.
Niestety, o wstydzie i kompromitacji możemy mówić dziś otwarcie i to za sprawą polityki rządzących naszym państwem. Niespełna dwa lata temu w 2020 r., w niemieckiej stolicy pojawiła się tablica przypominająca o Polakach uczestniczących w szturmie na Berlin w ostatnich dniach wojny (!) Na pamiątkowej tablicy umieszczonej na jednym z budynków Uniwersytetu Technicznego w Berlinie, widnieje następujący napis: „Pamięci Żołnierzy i Kobiet-Żołnierzy I Armii Wojska Polskiego, uczestników bitwy o Berlin w 1945 r., walczących jako część Koalicji Antyhitlerowskiej w dzielnicach Charlottenburg i Tiergarten o wyzwolenie Polski i Europy od faszyzmu”. Pozostawię ten fakt pod uwagę. O pamięć polskich bohaterów, wyzwalających Berlin potrafią zadbać nawet nasi dawni oprawcy. Polska władza o tym fakcie nie chce pamiętać. Wstyd po stokroć!

W 2012 r., ostatni żyjący z pięciu bohaterów żołnierz – kpt. Antoni Jabłoński tak opisywał pamiętne wydarzenia: „nocą z 1 na 2 maja 1945 roku nasz oddział dotarł do Kolumny Zwycięstwa w Berlinie i do świtu siedzieliśmy pod schodami, kryjąc się przed ostrzałem. Rano 2 maja, dowódca zobaczył, iż Niemcy składają broń. Wtedy zadecydował, że musimy wywiesić polską flagę. Pobiegliśmy co sił…”

W innym wywiadzie kapitan wspomina: „No a kto wyzwolił Polskę jak nie armia nasza i ruska? Do Berlina doszliśmy. Trzy nasze dywizje szły: Kościuszki, Traugutta i Dąbrowskiego. Przeszło 40 tysięcy wojska. A potem w naszych polskich armiach zmobilizowanych było ponad 400 tysięcy! Pewnie, że to, co mówią, jest krzywdzące. U nas teraz tylko Zachód chwalą. Ale tamci wyzwalali inne państwa, a my Polskę.”

Trudno nie zgodzić się ze słowami kapitana Jabłońskiego. Gorycz przemawia w jego wypowiedzi. I z tego powodu chciałbym dzisiaj zadać pytanie panom Centkiewiczowi, Zychowiczowi, Płażyńskiemu, a także każdemu, kto dziś nie świętuje zwycięstwa i kto twierdzi, że „to nie było Wojsko Polskie” – czy dzisiaj, gdyby kapitan Antoni Jabłoński żył, mielibyście odwagę powiedzieć mu prosto w oczy, że armia, w której służył, nie była Wojskiem Polskim i on sam nie był polskim żołnierzem? Mielibyście odwagę?
Cześć i chwała polskim bohaterom, zdobywcom Berlina!

Dariusz Piechaczek

Klub Myśli Polskiej – Śląsk

Redakcja