OpinieCzy będzie wojna na Ukrainie?

Redakcja7 miesięcy temu
Wspomoz Fundacje

W ostatnich dniach piszą i dzwonią znajomi z pytaniem do mnie jako „politologa od Rosji” – jak to jest i jak to będzie z sytuacją na granicy rosyjsko-ukraińskiej. Postaram się zatem odpowiedzieć: Władze w Kijowie wymyśliły sobie, że w czasie Olimpiady w Pekinie uderzą na republiki Doniecką i Ługańską i zajmą je – wbrew woli lokalnej, rosyjskiej ludności. W tym celu zgromadziły w pasie do 30 km wzdłuż granicy z tymi republikami koło 130.000 żołnierzy (ponad połowę swej armii), w tym cztery brygady pancerne. Rosja – by ratować swych rodaków – zaczęła zatem gromadzić wojsko na granicy z Ukrainą – w miejscu – skąd najbliżej do Kijowa. A Kijów leży bardziej na północy Ukrainy, blisko Rosji. I jeśli Ukraina wprowadzi swoje wojska do Ługańska i Doniecka – to Rosja wprowadzi swoje do Kijowa.

Na razie działania Rosji mają tylko odstraszyć Ukraińców, odwieść ich od planów uderzenia na Donieck. Rosjanie zaczęli tez pozorować dyslokację wojsk z Syberii, a prezydent Łukaszenko ogłosił częściową mobilizację od 1 lutego. Jestem przekonany, ze działania te odniosą skutek i sprawa rozejdzie się po kościach, Ukraina nie zaryzykuje wojny i nie uderzy na Donieck – a wtedy Rosja nie będzie miała powodu, by zajmować Kijów, „matkę miast ruskich”. Rosja nie uderzy na Ukrainę i w przyszłości – chyba że Ukraina wejdzie do NATO. Na to Rosja nigdy nie pozwoli i wtedy na pewno zajmie Kijów – bo miasto to znaczy dla Rosjan tyle samo, co dla Polaków Kraków czy Gniezno (powody sentymentalno-historyczne), poza tym Ukraina jest to obszar dla Rosji (obok Białorusi) najważniejszy strategicznie.

Co do Polski: Oficjalnie nie możemy się mieszać, siedźmy cicho – niech kundelki przestana szczekać na jakiś czas. Ale nieoficjalnie powinniśmy nieco jątrzyć – bowiem konflikt na niewielka skalę (lokalny, np. na granicach) pomiędzy Rosją a Ukrainą leży w interesie Polski. Jak mówi przysłowie: „Złapał kozak tatarzyna – a tatarzyn za łeb trzyma”. Poza tym nieuregulowana kwestia granic powstrzymuje przyjęcie Ukrainy do UE i NATO – co byłoby klęską dla Polski, może nawet tragedią, o czym wielokrotnie mówiłem i pisałem.

Mariusz Świder

Redakcja