ŚwiatZłe wieści z Tel Awiwu

Redakcja2 tygodnie temu
Wspomoz Fundacje

W Izraelu ostatecznie dobiegła końca 12-letnia era Binjamina Netanjahu. Nową koalicję rządzącą tworzą Jair Lapid oraz Naftali Bennett. Obaj panowie są znani w Polsce z awantury, jaką rozpętali w Izraelu po uchwaleniu przez Sejm nowelizacji ustawy o IPN w styczniu 2018 r.

Lapid twierdził wtedy, że „były polskie obozy śmierci i żadne prawo nigdy tego nie zmieni”. Mówił, że jego babcię zabili rzekomo Niemcy i Polacy, chociaż jest to nieprawda, ponieważ jego dziadkowie od strony matki wyemigrowali z Rumunii do Palestyny w 1934 r. i tam urodziła się matka Lapida. Bennett z kolei twierdził, że „polski naród miał swój udowodniony udział w mordowaniu Żydów w czasie Holokaustu” i krytykował polsko-izraelską deklarację przyjętą po wycofaniu się Polski z nowelizacji ustawy o IPN za to, że „opisuje rzekome systematyczne działania rządu polskiego na uchodźstwie i innych Polaków, w celu pomocy członkom narodu żydowskiego. Zapis ten nie jest zgodny z rzeczywistością. Polskie działania były nieliczne i nie miały charakteru centralnego”.

Bennett to były oficer, zaangażowany w operacje wojskowe w południowym Libanie, potem kolejno przywódca radykalnie nacjonalistycznych partii Żydowski Dom i Nowa Prawica. W wywiadzie dla „Washington Post” w 2013 r. powiedział: „Zabiłem wielu Arabów i nie ma z tym żadnego problemu”. To właśnie Bennett ma zostać nowym premierem. Funkcję premiera będzie sprawował rotacyjnie z Lapidem – przywódcą niby liberalnego, ale też nacjonalistycznego ugrupowania Jest Przyszłość. Głosowanie nad wotum zaufania dla nowego rządu odbędzie się za 10 dni. Zatem władza w Izraelu przesunęła się w stronę sił jeszcze bardziej skrajnych, chociaż za rządów Netanjahu wydawało się, że już bardziej skrajnie tam być nie może.

Bohdan Piętka

Ma zdjęciu Jair Lapid i prezydent Reuwen Riwlin

 

Redakcja